Przejdź do zawartości

Jana Kochanowskiego Dzieła polskie (1919)/Psałterz Dawidów/Psalm LXVIII

<<< Dane tekstu >>>
Tytuł Psałterz Dawidów
Podtytuł Psalm LXVIII
Pochodzenie Jana Kochanowskiego Dzieła polskie: wydanie kompletne, opracowane przez Jana Lorentowicza
Wydawca Tow. Akc. S. Orgelbranda S-ów
Data wyd. [1919]
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Jan Kochanowski
Indeks stron

PSALM LXVIII.


Exurgat Deus, et dissipentur inimici ejus.


O, który światem władasz i królujesz wiecznie,
 Powstań, Panie, a muszą tył podać koniecznie
Nieprzyjaciele Twoi, wszyscy, którzy śmieją
 Upor wieść przeciw Tobie, do czysta zniszczeją.
Tak zniszczeją, jako dym na powietrzu ginie,
 Albo jako topniący wosk od ognia płynie;
A sprawiedliwym serce zakwitnie w radości,
 Troski muszą ustąpić i wszytki trudności.
Panu, o wierny zborze, ochotnie śpiewajcie,
 Panu chwałę powinną i wdzięczny psalm dajcie, —
Panu, który na wierzchu nieba nawyższego
 Stolicę swą zasadził; Tworca Imię Jego.
Ten na niebie mieszkając, okiem litościwym
 Patrza na ludzkie troski, sirotom teskliwym[1]
Ten jest Ojcem, Ten smętne opatruje wdowy,
 Ten niepłodnym potomstwo daje, Ten okowy
Ciężkie z więźniów zejmuje; — ale wiarołomnym
 Pola pustoszy ogniem i mieczem ogromnym.
O Panie, kiedyś jawnie przed swym ludem chodził,
 Kiedyś swoje wybrane pustyniami wodził:
Twym strachem ziemia drżała, a nieba topniały,
 Trzęsły się niezwyczajne gór wysokich skały.
Aleś pogodnym deszczem swój grunt polubiony
 Napoił i ochłodził zamarłe zagony;
Tamżeś raczył naznaczyć miejsce stadu swemu
 I okazałeś wielką łaskę ubogiemu.

Za Twem zdarzeniem mają co śpiewać uczciwe
 Panienki, wysławiając rycerstwo cnotliwe.
Pierzchnęli wielowładni królowie, pierzchnęli,
 A nieznaczni bogatą korzyść osięgneli.
Byście wy miedzy garncy[2] w szczerych sadzach spali,
 Przedsię wy swoją krasą będziecie równali
Z gołębiem nasliczniejszym, od którego szyje
 Malowanej, to śrzebrny, to złoty blask bije.
Toć jest ona kraina, dla której Bóg siła
 Możnych tyrannów pobił; a ona, co była
Niedawno wielce brudna, tak się jasną stała,
 Że śniegom na Zalmonie naprzód nic nie dała.[3]
Góra Pańska jest góra rodna i obfita,
 Góra niedostąpiona, góra znamienita.
Co się prózno wspinacie, góry zazdrościwe,
 Przeciwko pańskiej górze, tu Bóg osobliwe
Mieszkanie sobie obrał i nie chce na wieki
 Tego miejsca wypuścić z Pańskiej swej opieki.
Jego wojska niezliczne, wozów nieuchronnych
 Ćmy nieprzejźrzane stoją i aniołów konnych.
A sam Pan w pośrzodku ich, jaki w dawnem lecie
 Na Synajcu był widzian, albo w swym namiecie.
Ubiegłeś[4], możny królu, miejsce niedobyte,
 Dostałeś więźniów, wziąłeś dary znamienite,
Okroczyłeś odstępnie,[5] a Pan pomógł tobie,
 Bo ten kościół na wieki ulubował sobie.

Przetoż Temu dziękujmy dziękami wiecznemi,
 A On nas niech okrywa dobrodziejstwy swemi.
Bóg nasz, nadzieja nasza; to szafarz żywota,
 Ten ma w swojem władaniu czarnej śmierci wrota.
Ten swe nieprzyjacioły skruszył, a zuchwali
 Ziemię plugawą zębem śmiertelnym kąsali.
Wrócę was (Pan powiedział) z granic ostatecznych
 Bazańskich, wrócę i z wód morskich niebezpiecznych.
We krwi nieprzyjacielskiej nogę omoczycie
 I psy swoje obfitem ścierwem nakarmicie.
Wierne Panie, Twe słowo; Twój chód oglądali
 Nieprzyjaciele naszy i Twych sił doznali.
A my z tryumfem idziem wesołym, przed nami
 Postępują trębacze z bębny i z trąbami.
Brzmią lutnie, brzmią piszczałki, a panny uczciwe
 W uszy ludzkie podają piosnki osobliwe.
Błogosławcie po zborzech swego Zbawiciela,
 Którzy płyniecie z źrzódeł cnego Izrahela.
Tu wódz Benjaminów, tu Judzkie panięta,
 Tu Zabulońskie, tu są Neftalskie książęta.
Panie, Tyś nam dał w boju siłę, ty zaczętym
 Błogosław sprawom naszym; Twym kościołem świętym
Słynie Jerozolima, tu Tobie z ukłony
 Dary królowie dadzą, a Ty niezwalczony
Rozgrom zbrojne harcerze i groźne hetmany,
 Niech śrzebro w sztukach niosą; chciwe walk pogany
Nakarm boju; u Twych nóg upaść Egiptowi
 I zafarbowanemu słońcem murzynowi.
Królestwa świata tego, Pana wysławiajcie,
 Panu chwałę powinną i wdzięczny psalm dajcie,

Panu z wieków na niebie przebywającemu:
 Ten swym głosem jest straszny stworzeniu każdemu;
Tego moc wyznawajmy; Temu, co żywiemy
 I cokolwiekeśmy są, przypisać musiemy.
Groźny Pan w swej świątnicy, on nam siły wszędzie
 I serca zwykł dodawać; niech pochwalon będzie.




  1. ↑ smutnym, żałosnym.
  2. ↑ garnkami.
  3. ↑ nie ustąpiła.
  4. ↑ zdobyłeś, zająłeś.
  5. ↑ odstępców.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jan Kochanowski.