Jana Kochanowskiego Dzieła polskie (1919)/Dedykacya Jana Januszowskiego Janowi Myszkowskiemu

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jan Januszowski
Tytuł Dedykacya Jana Januszowskiego Janowi Myszkowskiemu
Pochodzenie Jana Kochanowskiego Dzieła polskie Tom I
Data wydania [1919]
Wydawnictwo Tow. Akc. S. Orgelbranda S-ów
Miejsce wyd. Warszawa
Indeks stron


PL Jana Kochanowskiego dzieła polskie (wyd.Lorentowicz) t.1 047a.jpeg



PODOBIZNA KARTY TYTUŁOWEJ WYDANIA Z R. 1604.


WIELOMOŻNEMU

i swemu Miłościwemu Panu, Panu

Janowi Myszkowskiemu

z Mirowa, Kasztelanowi

Żarnowskiemu

&c. &c.

Jan Januszowski służby swe

powolne zaleca.[1]



Jan Kochanowski, on wielki, Wielmożny a mnie Miłościwy Panie, wielki, mówię, w naukę, w rozum, i w sprawy, Wojski Sędomirski, Poeta Polski, dobrze przed śmiercią swoją, upatrując czasy niepewne pozad idące, w których wszytko rado się mieni, począł był, wnetże zarazem po wydaniu Psałterza przekładania swego, ze mną się namawiać, jakoby rzeczy pisania jego wszytkie, za żywota jego, z drukarnie mej wyniść na świat mogły; częścią, aby te, co były gotowe, dobrze wyszły, częścią, aby o drugich co ważniejszych tem snadniej myślić mógł; i na tem było stanęło. Ale jako rzeczy wszytki, które ludzie stanowią, nie są w mocy naszej, ale na wolej i łasce Tego, który wszytkiem rządzi, tak i to paść musiało, jako się temu Panu spodobało, który zagrodziwszy mu drogę do wszytkich rzeczy, które, rzecz pewna, z wieczną sławą jego byćby były mogły, nie rzekę dalej postępić, albo tego, co już było gotowo, na świat wydać nie dopuścił, — ale i samego z oczu i z towarzystwa ludzi wszytkich wziąć raczył. Tak śmierć niezbedna przed czasem zapadła. Która, acz podczas wiele ludziom szkodzi, tego przedsię przewieść nie może, aby pamięć człowieka tego z ziemie wymazać miała. A daj to, że samego światu zajźrzała, godność przed się jego wcale zostawić musiała. Wcale mówię: bo, gdzie kiedy w polskim narodzie, albo rzekę śmielej, w północnym kraju wszytkim był taki poeta zacny? Gdzie kiedy w Polszcze śmiał się kto zetrzeć z onymi poety tak greckimi, jako i z łacińskimi, co rymy swymi bogi z nieba zwabiali, jako ten? gdzie kiedy który zrównał z nimi? albo coby ze wszytkiem tak być miał, jako ten? Było za czasów naszych poetów dosyć znacznych w Polszcze, tak jest; ale przedsię, acz z tych każdy miał i ma swą pochwałę, ten jednak wszytkich, (z pochlebstwa nie mówię, rzeczy to same świadczą), przeszedszy swe godnością, i obcych dosiągł, a z nim coby zrównać mógł, jeszcze go wieki nasze nie podają. Ten tedy wielki i zacny Poeta Polski, mnie wielce Miłościwy Panie, iż za żywota swego nie mógł rzeczy swych do tego końca przywieść, jako chciał i umiał, aby przedsię wiekom przyszłym żył wiecznie, zostawił po sobie, choć niewiele, jednak tyle, ile wszytkim dosyć, a podobno i rzec mogę, więcej niż owi, co pisali wiele. Zostawił Lirica, Elegias, Foricoenia łacińskie; zostawił Aratum, i Psałterz Dawidów przekładania swego; nad co, — co może być sztuczniejszego i piękniejszego? — zostawił Treny, lekkie[2] rzeką podobno, ja nie wiem, afektu ojcowskiego przeciw dziatkom w tej mierze upatruję, którego nie widzę, by kiedy kto lepiej wyrazić mógł i umiał. Nuż insze rzeczy: Odprawę Posłów Greckich, Drias Zamchana, Zgodę, Satyr, Szachy, aza w tych nie nalazł kożdy, coby godnie pochwalić mógł? Mem zdaniem, co kto weźmie, gdzie wejźrzy, najdzie się czemu podziwić i z czego się ukochać.[3] Wydał też był, mniemaniem ludzkiem i rzeczą samą, Fraszki, w których niektóre są bardzo potrzebne, a drugie podobno bardzo bezpieczne.[4] To prawda, nieboszczyk samże długo o tem myślił, jeśliże wszytki wydać miał albo nie. Bo do tego i to przystąpiło było, żem i ja sam, z którego drukarnie wyniść miały, z nim nietylko o to mówił, ale i nawet, kiedy się już do druku podać miały, pisałem o to do niego, na co potem odpisał mi w te słowa: Wyrzucać co z fraszek, nie zda mi się, bo to jest jakoby dusza ich. Si quod pruriat, incitare possunt.[5] A tak proszę przepuść im teraz W. M. etc. — te są słowa jego. Oględował się na to, że złość ludzka każdemu złemu jest wrodzona; a dobremu i najgorsza rzecz nie zawadzi, mając zwłaszcza przykłady inszych ludzi godnych, którzy rzeczy bezpieczniejsze na świat wydawali, za któremi przedsię u ludzi prze insze zacniejsze sprawy to sobie jednali, że ich przez to nie potępiali. Co iż u mądrych miejsce miało, nie wiem przeczby i te, chociaż fraszki, przy drugich uść nie miały, obejźrzawszy się, zwłaszcza na lata te, w które to pisał, nie w które to wydał, — a osobliwie i na to, że przy statku czasem żarty być muszą. Ale puściwszy na wolą i zdanie każdego, gdyż oraz dogodzić wszytkim trudno, gdzieby się kto wszytkiemi fraszkami bawić nie chciał, otóż teraz mieć będzie insze rzeczy ku tym, co już przed laty wyszty. Są Phaenomena,Musae, jest Monomachia Parisowa z Menelausem, jest Dziewosłąb, jest Broda,Pieśni, są rzeczy inne, z których z osobna każde, mem zdaniem, dodadzą dosyć uciesznej każdemu zabawy. Co, gdzieby się komu nie podobało, mem zdaniem człowiekiemby nie był. Te tedy rzeczy takowe, M. Panie, jakom wyższej[6] pomienił, iż za żywota Pana Kochanowskiego, jako autora tych rzeczy, na świat wyniść wszytki nie mogły, teraz Jej Mość Pani Dorota Kochanowska, żałosna po swym Panie Małżonka, wiedząc o tem, że sam nieboszczyk ze mną o tem stanowił, a że to wola jego była, zebrawszy część jego rzeczy pisanych, i tych, co już w druku przedtem były, do mych rąk je posłała, abym jedne przy drugich, wszytkie, które wydać się godziły, kosztem swoim na świat wydał. Ja tedy, wziąwszy przedsię człowieka tak wielkiego, i rzeczy jego żadnym wiekiem niezrównane, niechcąc, aby tak goło na świat wyszły, czego nie tylko wszytkie wespół złożone, ale snadź każdy wiersz jego z osobna dobrze godzien, ważyłem się tego W. M. je przypisać i ofiarować; jakoż przypisuję, ofiaruję, i pod imieniem W. M. mego M. Pana do wiadomości ludzkiej podaję. Naprzód dla tego, aby tej śmierci było się czem w gardle oprzeć, i żeby człowieka tak wielkiego w ziemię ze wszytkiem nie grzebła, ale owszem jedynemu postumowi,[7] którego oczy jego nie widziały, powinnym jego i potomnym wzór i pamięć zostawiła. Powtóre dla tego, aby te wszytkie pisma polskie jego, jedne przy drugich znieść się mogły w dom W. M., z którego nie tylko on sam, tak jako to na wielu miejscach wyznawa, wielkie łaski i znaczne dobrodziejstwa odnosił, ale też i ja. Po trzecie, żem tego pewien, jako u inszych Książąt, Panów i osób zacnych, a osobliwie u Jego Książęcej Mości, Jego M. Księdza Biskupa Krakowskiego, Miłościwego Pana stryja W. M. był wzięty, że też i u osoby W. M. nie był podlejszy, owszem, jako się wszyscy w rzeczach pisania jego kochali, że też i u osoby W. M. miejsce mieć będą. Po czwarte, abym dogodzić mógł częścią tym, którzy pragnęli, aby wszytki rzeczy jego na świat wydane były; częścią też tym, którzyby się radzi przypatrzyli i ozdobie rzeczy samej i położeniu słów, jakim porządkiem iśćby słusznie miały, w czem widzę, że nad wszytki insze przodkował barzo. Po piąte a ostatnie, abym i ja sam przez to mógł miejsce jakieżkolwiek u łaski W. M. zjednać sobie, pomniąc zwłaszcza na ono, żeś W. M., nie gardząc niskim podwojem moim, raczyłeś W. M., i drukarnią dosyć słabą moję widzieć, i odchodząc, to jako za upominek zostawić, abym był pewien miłościwej łaski W. M. Otóż, abym się tą łaską W. M. jakokolwiek bezpieczniej szczycić mógł; na znak niegodnych służb moich, to, co na ten czas do rąk moich przyszło, W. M. memu Mił. Panu oddaję, prosząc abyś W. M., mój M. Pan, mojem bezpieczeństwem nie obrażając się, z miłościwą łaską swą, jako od sługi swego przyjąć i mnie i domowi memu Miłościwym Panem być raczył.
Dat. w Krakowie 12 dnia Grudnia, roku Pańskiego 1585.




Przypisy

  1. W kilku wydaniach następnych J. Januszowski poświęca swe wydanie dzieł J. Kochanowskiego Mikołajowi Zebrzydowskiemu, wojewodzie generałowi krakowskiemu. Tekst tej dedykacyi zmieniony jest w drugiej części. W wydaniach Piotrkowczyka przywrócono dedykacyę Myszkowskiemu.
  2. mniej ważne.
  3. czem się nacieszyć.
  4. swawolne, śmiałe.
  5. cytata z Katulla: mogą podniecać, jeżeli co świerzbi.
  6. wyżej.
  7. w późniejszych wydaniach Januszowski opuszcza tę wzmiankę o synie poety pogrobowym (postumie), który wkrótce umarł.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jan Januszowski.