Illustrowany przewodnik do Tatr, Pienin i Szczawnic/25

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Walery Eljasz-Radzikowski
Tytuł Illustrowany przewodnik do Tatr, Pienin i Szczawnic
Podtytuł pisał i illustrował Walery Eljasz
Data wydania 1870
Wydawnictwo J. K. Żupański
Miejsce wyd. Poznań
Źródło Skany na Commons
Indeks stron
Droga przez Bukowinę.

Droga jezdna przez Bukowinę bardzo daleko wodzi, lecz dla osób słabszych w chodzeniu jedynie możliwa do zwiédzania Morskiego Oka. Jako tako dojeżdża się z Zakopanego wózkiem do Poronina, ztamtąd po pod górę Bukowińską, na którą konie ledwie wóz wyciągną. Napotyka się kilka chat, a w oddali łańcuch szczytów tatrzańskich.
Przy drodze jest karczma z gankiem i kilkoma pokoikami gościnnemi, lecz w razie noclegu w tej karczmie trzeba się zabezpieczyć przed złodziejami głównie od strony okien, bo chociaż są kratami obwarowane, to jednak było już kilka wypadków, że przez wygniecione szyby żerdkami w tym celu na końcu gwoździami opatrzonemi, pokradziono śpiącym gościom wszystko, co tylko w ten sposób dało się zabrać, nawet z kołków na ścianach pościągano odzież, a ze stołów i stołków wszelkie rekwizyta.
Towarzystwo udające się do Morskiego Oka zaopatrzone w rewolwery i toporki bezpieczniejszém czuć się może o dużo, chociaż już opryszków w górach nie ma, lecz dla samego postrachu Białczan dobrze być uzbrojonym.
Zwykli już w Bukowinie nocować podróżni, aby na drugi dzień rychło świt wyruszyć do Morskiego Oka, lecz jeśli jeszcze kilka godzin do zachodu słońca, a nocleg gdzie w szopie siana na Łysej lub Roztoce kogo nie odstrasza, ten niech jedzie dalej, bo co mu się uda ujechać tego samego dnia, tyle zyska czasu na lepsze poznanie sławnego jeziora.
Z Bukowiny a zwłaszcza dalej wysuniętego wzgórza Głodówką zwanego, co panuje tej tu okolicy, jest najsłynniejszy widok na Tatry; pysznie, majestatycznie piętrzą się szczyty jedne nad drugiemi, przejmując. grozą ciekawca, co się do ich łona chce dostać. Żaden dotąd znany punkt na około Tatr pod względem piękności nie dostarcza tak dogodnego widoku do przyjrzenia się Tatrom w całej ich rozciągłości, jak ten w Bukowinie, bo doliną Białki wgląda się w środek gór, tu jakby w podkowę rozwiniętych. Ztąd poznaje się szczyt po szczycie, a każdy innej wysokości, chociaż w tym względzie bardzo się łudzi oko, bo odległość mniejsza lub większa jednej góry od drugiej, zniżając prawdziwą wyniosłość lub podwyższając, fałszuje rzeczywiste wzniesienie szczytów wobec naszego wzroku.
Niedaleko za karczmą Bukowińską kończy się droga możliwa do jazdy, bo natrafia się na takie dziury, wyboje, kamienie w lesie, że z wielkiém wysileniem przychodzi się trzymać na wózku, i to z pomocą podpierania, aby lada krok nie wywrócić się razem z wozem. To na dół, to do góry, lecz nie stromo, jadąc i jadąc, często po jarygach, przybywa się do dużej polany, zwanej Łysą, gdzie są szałasy z bydłem i szopy na siano. Lud jednak z wioski Białki chciwy aż do zdzierstwa, łakomy bez miary, ukraść lubi i aż do bezwstydu za każdą usługę płacić sobie każe. Niech nikt nie liczy na żywność po drodze do Morskiego Oka, bo Białczanom za kubek nazwany przez nich kwartą trzeba płacić 20 a nawet 30 centów, a za nocleg, jeśli kogo tu noc zaskoczy, żądają wynagrodzenia jak w hotelu.
Tuż za Łysą most na Białce wiedzie na stronę węgierską do Jaworzyny Spizkiej, wioski górniczej z kuźnicami żelaza. Droga odtąd coraz gorsza dla wózka, koła skaczą z kamienia na kamień, iż się ciągle obawiać przychodzi, aby się nie roztrzaskały; dolina raz się zwęża, to się rozszerza, ukazując od wschodu wyniosłe wierchy Spizkie.
Od Bukowiny o mil dwie przeszło[1] napotyka się szałasy w Roztoce, t. j. w ujściu doliny długiej, ciągnącej się u stóp Wołoszyna. Tu się już wózki zostawia, bo litość bierze nad końmi, co z takim mozołem po najgorszej drodze dowlokły dotąd, co miały do zawiezienia. Kto ma zamiar zwiedzić wodospad Siklawę, dolinę Pięciu Stawów, ztąd się winien udać z swoim przewodnikiem.
Pozostaje jeszcze ztąd porządna mila[2] drogi do Morskiego Oka, którą już odbywamy razem z udającymi się przez Waksmundzką — więc ta część opisana niżej.

Przypisy

  1. Przypis własny Wikiźródeł ponad 15 km
  2. Przypis własny Wikiźródeł ok. 8 km


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Walery Eljasz-Radzikowski.