Filozofja jogi i okultyzm wschodni/Lekcja XIV

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jogi Rama-Czaraka
Tytuł Filozofja jogi i okultyzm wschodni
Wydawca Trzaska, Evert i Michalski
Data wydania 1921
Druk Drukarnia Narodowa
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Antoni Lange
Tytuł orygin. Fourteen Lessons in Yogi Philosophy and Oriental Occultism
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
Lekcja czternasta.
DROGI OSIĘGU[1] JOGÓW.

Czytelnik, który uważnie zaznajomił się z zasadniczemi pierwiastkami filozofji jogów, wyłożonemi w lekcjach poprzednich — z łatwością spostrzeże, że każdy człowiek, który przyjął tę naukę i zrobił ją częścią swego życia — naturalnie prowadzić będzie życie inne, niż człowiek zwykły, dla którego to życie ziemskie jest wszystkiem; który uważa, że śmierć niszczy jego osobistość i który nie uznaje przyszłego żywota, ani przyszłych żywotów. Przyjąć zasadnicze prawdy światopoglądu jogów — to znaczy nakazać sobie życie cale inne, niż życie tych ludzi, którzy sądzą, że jesteśmy wytworem nie związanej z nami Opatrzności, że nasze zbawienie zależy od naszej wiary w takie lub inne nauki, od tego, czy przyjmiemy takie lub owe formy kultu religijnego. Zauważcie, że filozofja jogów nie próbuje zupełnie odsłaniać błędów lub braków jakiejkolwiek z form religijnych. Filozofja ta uczy, że wszystkie religje są jednakowo dobre, każda jest na swojem miejscu, każda może odpowiadać człowiekowi na pewnym stopniu swego rozwoju. Dlatego w rozumieniu jogów nie ma znaczenia, jaką formę religji człowiek wyznaje; nie ma znaczenia, jakie jest jego pojęcie o Bogu. Nie mają znaczenia słowa albo formy tego kultu, ale ważne są motywy i cele, które człowiek wprowadza w swój stosunek do Boga.
Filozofja jogów i cała nauka okultystów, do jakiejkolwiek rasy należą i jakąkolwiek wyznawali wiarę — poucza, że człowiek jest to istota odpowiedzialna, że on sam stwarza warunki swego życia, sam sprowadza na siebie kary i nagrody, jako naturalne wyniki swych czynów. Wszystkie te nauki również twierdzą, że człowiek nie może się uchylać od tego, co jest dla niego dobrem — i, choćby padał po sto razy, w każdym razie ciągle i bez przerwy idzie naprzód i, ostatecznie, zwalczy swoją naturę materjalną. Okultyzm uczy nas, że karę otrzymujemy od naszych grzechów, nie zaś za nasze grzechy — i że prawo przyczyn i skutków działa nieuchronnie i niezmiennie. Okultyzm podkreśla tę myśl, że człowiek zbiera to, co zasiał i objaśnia, jak i dlaczego zbieramy to, cośmy zasiali. W okultyzmie znaleść możemy wyjaśnienie tego, jak nasze niższe pożądania i namiętności cisną nas i otaczają nas takiem środowiskiem, które nas zmusza znów a znów przeżywać właśnie te pragnienia, które to środowisko stworzyły, aż nakoniec zmęczy nas wiekuiste powtarzanie jednego i tego samego, i dusza nasza ze zgrozą rozpozna, jak grube były jej pożądania poprzednie i skieruje się wzwyż do jednego prawdziwego celu. Nauki te świadczą, że duch zawsze jest z nami, zawsze troszczy się o nas, stara się okazać nam pomoc i podtrzymuje nas — świadczą, że za pomocą ducha przychodzimy w ścisłe zetknięcie ze źródłem wszystkiego życia i siły.
Ludzie wielce różnią się pomiędzy sobą — i zapewne to, co jest odpowiednie dla jednego — nie będzie odpowiednie dla innego. Jednemu warunki pewnego rodzaju dadzą możność rozwijać się i iść naprzód w kierunku należytym; innemu — potrzebne są inne warunki, jeszcze innemu, znów inne warunki itd. Filozofja jogów uczy, że ta droga jest najwłaściwsza dla człowieka, która najlepiej odpowiada jego usposobieniu i stanowi wewnętrznemu. Tem filozofja jogów różni się od innych systemów, które niejako chcą zmusić wszystkich ludzi, aby szli po jednej drodze. Jogowie dzielą drogę osięgu (dosięgu) na trzy główne linje, które wszystkie prowadzą do jednego celu.
Trzy te gościńce zowią oni:

1) Radża-joga;
2) Karma-joga;
3) Dżnani-joga.

Każdy człowiek wybiera tę drogę, która mu się najlepiej podoba, którą woli. Jakąkolwiek drogę by wybrał, jeżeli idzie nią bezinteresownie i szczerze — dojdzie tam, dokąd by go doprowadziła i inna droga. W niniejszej lekcji damy najkrótszy zarys wskazanych trzech dróg, które wespół stanowią to, co się zowie troistą drogą jogów.
Niektórzy autorzy, którzy pisali w sprawach okultyzmu wschodniego — wskazują jeszcze czwartą drogę, zwaną Bhakti[2]-joga tj. droga pobożności, ale w gruncie Bhakti-joga zlewa się z każdą z trzech wskazanych wyżej dróg — albo ściślej biorąc jest na każdej z nich nieodzowna. Sądzimy, że nasi czytelnicy, jakąkolwiek wybrali by drogę, zawsze będą mieli w sobie to uczucie wobec wyższych celów, do których dążą. Troista droga wcale nie wymaga, aby człowiek wyrzekł się tych wierzeń, jakie miał od dzieciństwa. Przeciwnie, my sądzimy, że uważne zapoznanie się z nauką jogów obudzi w czytelniku nowe zaciekawienie w sprawach religijnych i nakaże mu głębiej rozumieć to, w co poprzednio wierzył poprostu i naiwnie, tj. pogłębi tylko i wzmocni jego uczucia religijne, a w żadnym wypadku ich nie zniszczy.
Pierwsza droga — Radża-joga stara się rozewrzeć utajone siły człowieka, poddać jego woli procesy zmysłowe; rozwinąć i upotężnić samą wolę, dać mu władzę nad niższem „Ja“; udoskonalić jego umysł w takim kierunku, któryby umożliwił rozwarcie wszystkich sił duszy. Radża-joga przedewszystkiem rządzi ciałem. Ten jej oddział wyodrębnia się w osobną drogę pod nazwą: Hatha-joga. W tej części jogi mówi się, że ciało powinno być zdrowym, posłusznym instrumentem, który by zawsze znajdował się pod władzą ducha. Bez tego nie mogą być osiągnięte żadne rezultaty, żaden rozwój psychiczny. Świat zachodni ostatniemi laty wielce się interesował nauką Radża-jogi, która go doszła pod nazwą Mentalizmu, albo nauki mentalnej. Ta forma jogi uznaje zadziwiającą siłę umysłu i woli trenowanej i wskazuje na cudowne wyniki, jakie osiągnąć można treningiem umysłu i jego wzmocnieniem przez ześrodkowanie i skierowanie jego na linje pożądane. Radża-joga uczy, że umysł człowieka może być skierowany nietylko na świat zewnętrzny, ale że może być zwrócony wewnątrz, skoncentrowany na jakiejś właściwości wewnętrznej, którą rozwarłszy, człowiek zdobywa zupełnie niespodziewaną wiedzę, jakiej nawet wyobrazić sobie nie możemy. Wiele znakomitych wynalazków powstało właśnie dzięki bezwiednemu zastosowaniu Radża-jogi. Nie jeden z przywódców ludzkości korzysta z Radża-jogi, rozwijając wpływ na innych ludzi.
Ale uczeń Radża-jogi nie może się zadowolić wyłącznie tylko osięgiem (dosięgiem) władzy dlatego lub innego celu. Szuka on czegoś cale innego, i skierowawszy wzrok wewnątrz natury własnej, odkrywa i odsłania w ten spo-sób tajne siły duszy.
Większa część filozofji jogów powstała właśnie tą drogą. Cel filozofji jogów jest w najwyższym stopniu praktyczny. Jest to swego rodzaju chemja ducha. Stwierdza ona sama siebie na każdym kroku. Nie pozostaje ona nigdy w dziedzinie mętnych teorji, ale uczy robić doświadczenia i znajdować fakta. Wszystka Radża-joga, od początku do końca — jest to wielki eksperyment, w tym sensie, że człowiek, który się nią zainteresował — nie powinien wierzyć w jakiekolwiek teorje, ale wciąż powinien znajdować w samym sobie dowody tego, co uznał w abstrakcji. Hatha-joga podług licznych pisarzy i nauczycieli wschodnich — stanowi konieczny wstęp do nauki Radża-jogi. Inni przeciwnie uważają, że Hatha-joga przeciwnie, przeszkadza człowiekowi w jego drodze do Ra-dża-jogi. Prawda zapewne leży po środku. Wszystko zależy od tego, w jakim celu i w jakich zamiarach człowiek się zbliża do poznania jogi. Temu, który dąży do poznania jogi w celach wyższych, nie przeszkodzą żadne ćwiczenia fizyczne Hatha-jogi; człowiek zaś, który do studjów nad nauką tajemną zbliża się w celach samolubnych, nie wydobędzie nic, prócz szkody nawet z oderwanej, wewnętrznej pracy Radża-jogi.
Karma-joga jest to joga czynu, droga pracy, działania. Tą drogą kroczą ludzie, którzy wyciągają rozkosz ze swej pracy; którzy zawsze dążą do tego, by coś robić; którzy wierzą w pracę dla pracy. Karma jest to wyraz indyjski — i znaczy „czyn“. Stosuje się ten wyraz do prawa przyczyn i skutków duchowych, o którem mówiliśmy wyżej. — Karma-joga uczy, że człowiek powinien pracować dla pracy, nie zaś dla jej wyników. Jakkolwiek dziwnem wydać się to może czytelnikom zachodnim, w istocie wielu ludzi świata zachodniego, którzy osiągnęli wysoki stopień rozwoju, posiadali tę ideę, choć nie mieli o niej świadomości dostatecznej. W istocie, każda praca bezinteresowna, jest to praca zgodna z zasadami Karma-jogi. Każdy człowiek pracy twórczej, interesujący się swoją pracą, nie zaś wynagrodzeniem, jakie otrzyma — idzie za prawem Karma-jogi. Niektórzy zwolennicy tej formy jogi mówią, jakoby pracowali z tej przyczyny, iż nie mogą się od tego powstrzymać i że dla nich wynagrodzenie materjalne niema żadnego znaczenia. Zwolennikowi Karma-jogi zdaje się czasem, że wistocie nie on wcale jest pracownikiem; pracuje jego umysł, jego ciało; on zaś jakby stoi obok i patrzy na ich pracę. Są wyższe i niższe formy Karma-jogi. Wyjaśniać ich tu niepodobna, gdyż każda gałąź jogi stanowi bardzo głęboki i różnorodny temat.
Dżnani-joga — od sanskryckiego pierwiastka dżnâ, który odpowiada grecko-łacińskiemu gno, gna, słowiańskiemu zna — jest to joga poznania czyli joga mądrości. Uprawiają ją ludzie typu intellektualnego, którzy dążą do rozważań, dowodzeń, dyskusji i klasyfikacji faktów i zjawisk. Jest to droga uczonego. Zwolennik tej formy jogi zazwyczaj skłonny jest do metafizyki.
Przykłady dżnani-jogi w praktyce, zewnętrznie wielce różne pomiędzy sobą — można widzieć w pracach licznych wielkich filozofów wieków dawnych i nowych — i wogóle w rozmyślaniach ludzi, skłonnych do abstrakcji. Wszyscy, którzy się uczą filozofji jogów, mniej lub więcej dotykają się „jogi poznania“, nawet gdy podług własnego mniemania kroczą drogą Radża-jogi lub Karma-jogi. Naprzykład niniejsze wykłady stanowią część Dżnani-jogi, choć zarazem przedstawione są tutaj i inne formy jogi. Wielu jogów jakby jednocześnie idzie po kilku linjach — choć ich natura wewnętrzna zawsze nakazuje wybierać im jedną linję raczej niż drugą.
Drugą formę jogi — Karma-jogę — być może najłatwiej wyrozumieć. Aby pochwycić idee tej jogi — nic trzeba wielkiej nauki i wiedzy, jak dla Dżnani-jogi ani tego treningu, jakiego wymaga Radża-joga. Wyznawca Karma-jogi stara się poprostu prowadzić życie dobre, wykonywać swą prace możliwie najlepiej, lekceważąc sprawę wynagrodzenia. Daje mu to możność przejąć się prawdą swojej własnej natury, świadomość wewnętrzna rozwija się w nim stopniowo, w miarę tego, jak on przechodzi z jednego życia w drugie — póty, póki wreszcie nie osiągnie wysokiego stadjum rozwoju wewnętrznego. Bynajmniej nie dąży do sił nadnormalnych, a wiec nie próbuje rozwinąć ich w sobie; nie żąda rozwiązania wielkich zagadnień natury i życia — ale zadawala się życiem człowieka zwykłego, wiedząc i wierząc, że ostatecznie wszystko będzie dobrze. Liczni zwolennicy sekty „Nowa Myśl“ (New Thought) w Ameryce, są to w rzeczywistości wyznawcy Karma-jogi. Radża-jogowie przeciwnie, pragną rozwijać swe siły utajone i prowadzić badania w głębi swego własnego umysłu. Starają się ujawnić potęgi i uzdolnienia okultne i robić w tym kierunku doświadczenia. Radża-jogów wielce pociągają fenomeny fizyczne i psychiczne, tj. wszystkie nadnormalne zjawiska okultne oraz wnioski, wypływające z tych zjawisk. Radża-jogowie bardzo często, przy pewnych warunkach, mogą uzyskać nadzwyczajne rezultaty, a to dzięki pracy ześrodkowanej woli i rozumu. Zasadniczą rozkosz dżnani-jogów stanowią rozważania metafizyczne. Są to filozofowie, uczeni, kaznodzieje, nauczyciele lub uczniowie — i często się zdarza, że bardzo daleko wnikają oni w jakąś pojedynczą cześć swoich badań, jakby zapomniawszy zupełnie o innych i tracąc je z oczów.
Ale człowiek, który może osiągnąć największe rezultaty w okultyzmie — jest to ten, co unikać będzie skrajności w jakimkolwiek kierunku. Prawdziwy okultysta, idąc za jedną z form jogi, ani na chwilę nie traci innych z pamięci. Jednocześnie rozwija w sobie wszystkie siły swej natury, stara się obudzić i rozwinąć w sobie wszystkie te rzeczy, do których odczuwa pociąg. Rozumie, że wszelka jednostronność bezwarunkowo doprowadzi do fanatyzmu, ograniczoności, krótkowzroczności i zabobonu.
Ludzie, którzy uczą się jogi, mogą być podzieleni na trzy główne kategorje.
1. Do pierwszej kategorji należą ci, którzy już zrobili znaczne postępy w tym kierunku we wcieleniach poprzednich, a w życiu obecnem zbudzili się ku świadomości już z gotowemi siłami, z dążeniami do okultyzmu i podobnych kwestji. Ludzie ci uczą się swego przedmiotu niezmiernie szybko i sami mają to poczucie, że jakby uczyli się poraz drugi, jakby powtarzali jeno znaną sobie a zapomnianą lekcję. Chwytają prawdy okultne intuicyjnie i w tej nauce znajdują pokarm, który zaspokaja głód ich duszy. Dusze te oczywiście znajdują się na rozmaitych stadjach rozwoju. Niektóre mają tylko elementarną znajomość przedmiotu, ponieważ wiedza ich w poprzednich wcieleniach była bardzo powierzchowna. Inne — przeciwnie — posunęły się w żywotach poprzednich znacznie dalej i w obecnem życiu mogą wyprzedzić tych, co ledwie zaczynają lub dawniej umieli mało. Nakoniec jeszcze inni osiągnęli już wcześniej wysoki stopień rozwoju — i tylko niewielu rzeczy im brak, aby przejść na stadjum świadome reinkarnacji tj. do tego stanu, gdy w człowieku jasno się budzi świadomość istnień poprzednich. Ludzie tej ostatniej kategorji często wydają się dziwni swoim blizkim, zwłaszcza w dzieciństwie; często ich mają za marzycieli, fantastyków, nawet za jednostki nienormalne — i ci czują się jak cudzoziemcy w obcym kraju. Ale prędzej czy później życie ich wprowadzi w zetknięcie z innymi ludźmi, w których znajdą istoty pokrewne i przyjaciół duchowych — albo nie spotykając ludzi, zaznajomią się z jakąś teorją lub nauką, w których znajdą myśli, znane sobie od dzieciństwa, a różniące się od innych ludzi.
2. Do drugiej kategorji należą ludzie, którzy za poprzednich żywotów zdobyli sobie wiedzę świadomą. Tacy ludzie zdarzają się bardzo rzadko, ale w każdym razie jest ich więcej, niż się przypuszcza, tylko zazwyczaj nie są oni skłonni odsłaniać wszystko, co wiedzą — i swoje wspomnienia o żywotach poprzednich traktują jako rzecz świętą, której nie wolno profanować, opowiadając o nich pierwszemu lepszemu. Ludzie ci często przechodzą przez życie, rzucając po drodze wiele ziarn wiedzy, których owoce sami ujrzą w jednem ze swoich przyszłych wcieleń.
3. Do trzeciej kategorji należą ci, którzy tylko słyszeli o niektórych prawdach okultnych za swoich wcieleń poprzednich, którzy przejęli niektóre słowa mądrości i wiedzy, rzucone przez kogokolwiek z poprzedników na tej samej drodze. Ziarna te, które zapadły w ich duszę, wydały gałązki, widoczne w życiu obecnem. Ludzie tacy wykazują w życiu niepokój, coś ich zmusza, że są niezadowoleni ze wszystkich zwykłych objaśnień zjawisk, coś ich zmusza szukać nowych tłumaczeń, nowych prawd — i intuicyjnie wiedzą oni, że gdzieś-ci jest ta prawda, że gdzieś-ci można ją znaleść. Często wypadają pod wpływ nauczycieli fałszywych i fałszywych proroków — i przechodzą od jednej nauki do drugiej, chwytają trochę prawdy tu, trochę tam, niekiedy wpadają całkowicie pod panowanie jakiejś nauki błędnej, ale prędzej czy później, jeśli nie w tem życiu, to w następnem, przemyślawszy w świecie astralnym doświadczenia żywotów poprzednich — dochodzą do prawdy istotnej.
Łatwo zrozumieć, że niepodobna dać szczegółowych wskazówek co do metody poznania jogi osobom, które należą do tych wszystkich kategorji wraz z ich formami przejściowemi. Prawie każdy człowiek wymaga systemu własnego, zupełnie osobnego. Można zaznaczyć tylko ogólne twierdzenia, które już każdy powinien umieć dostosować do siebie. Dlatego przy nauce jogi ważne są wskazania jakiegoś nauczyciela, znawcy przedmiotu. Ale brak nauczyciela nie powinien odpychać od uczenia się okultyzmu. Jeżeli nawet niemasz nauczyciela, to wierzaj, że się zjawi wówczas, gdy to będzie ci nieodzowne. Jest jedna wielka prawda okultna, która mówi: niechaj uczeń zawsze będzie gotów, nauczyciel zawsze jest gotów. Ale często się zdarza, że dążący do okultyzmu pragnie napotkać mistrza, który mu w istocie jest niepotrzebny, ponieważ nie umie jeszcze tego, co powinien umieć wprost drogą zwykłego uczenia się. Tacy niechaj się przedewszystkiem nauczą cierpliwości; kiedy to potrzebne, droga otwiera się przed nimi krok za krokiem. I w miarę tego, jak się ukazują potrzeby duchowe, których nie może zaspokoić ani nauka zwykła, ani filozofja — ukazują się środki ku ich zaspokojeniu. Niekiedy ta nowa możliwość poznania przychodzi jakby z zewnątrz, niekiedy człowiek ją znajduje wewnątrz siebie: ale ona zawsze przychodzi. Dlatego, jeżeli znalazłeś się w okolicznościach nieprzyjaznych, to jednak nie pozwalaj sobie tracić rześkiego ducha i pragnienia większej wiedzy. Jeżeli w twojem wnętrzu zaczynają występować nowe ideje i nowe obrazy, nie dopuszczaj w sobie rozpaczy z tego powodu, że nikomu o tem nie możesz opowiedzieć i nie masz koło siebie człowieka, który by mógł ciebie zrozumieć. Bardzo być może, że samotność jest właśnie tym skarbem, który ci potrzebny, aby wyrobić w tobie pewność siebie i aby się wyleczyć z pragnienia, by się opierać na kimś innym. Bardzo być może, że w danej chwili powinieneś się uczyć zaufania we własne wrażenia i przeżycia, umiejętności w rozróżnianiu prawdy od kłamstwa. Często odczuwamy, jaką mianowicie przechodzimy w danej chwili lekcję, ale w tem życiu niemało lekcji musimy się nauczyć — i im trudniejsza zdaje się nasza droga, tem więcej, oczywiście, się nauczymy, tem więcej będziemy na końcu drogi umieli. Wynika stąd, że człowiek, który przejął się zasadniczemi prawdami filozofji jogów, zacznie odczuwać, że strach całkowicie go opuszcza. Dlatego, kiedy człowiek wyraźnie pojmuje, że jest — nie może już czuć żadnej trwogi. Rozumie, że nie ma w naturze nic, co mogłoby mu przynieść istotną szkodę. Czegóż tedy ma się lękać? Wszelkie udręczenia wewnętrzne płyną zwykle za strachem, są rezultatem strachu — a gdy strach znika, znika też wiele cierpień, które się zdawały nieuniknionemi. Zazdrość, zawiść, złość — nie mogą postać w duszy człowieka, co rozumie prawdę. Wiara i nadzieja na ten Ośrodek, skąd wychodzi duch, co się przebudził w duszy, czynią go całkowicie niedostępnym dla uczuć niższych, które dręczą ludzi pospolitych. Człowiek, który uznał kierowniczą siłę ducha — i który za nim idzie bez wahania, bez trwogi, bez zwątpienia — staje się jakby innym, nowym człowiekiem. Nie może on nie być dobrym. Ludzie, zagrzebani w swem życiu osobistem, wydają mu się jak maleńkie dzieci — i zachowuje się z niemi, jak z dziećmi, nie potępiając ich w sercu i wiedząc, że kiedyś dorosną. — Wszelką pracę, którą życie przed nim stawia, wykonywa ściśle, choćby na oko była drobna i błaha; wie, że ta praca przyszła ku niemu, gdyż on sam ją stworzył swemi poprzedniemi czynami i pragnieniami. Wie, że wszystko, co do nas przychodzi tak czy inaczej — wszystko to stworzył on sam; że wszystko, co mu się zdarza, w każdym razie, jest sprawiedliwe i staje się jakby stopniem ku czemuś wyższemu. Taki człowiek nie lęka się życia, ani nie lęka się śmierci. Jedno — i drugie wydaje mu się przejawem jednej i tej samej rzeczy — a śmierć w jego oczach nie jest gorsza od życia.
Prawdziwy okultysta, który stara się osiągnąć możliwie najwyższe rezultaty, powinien uczynić filozofię jogów cząstką swego życia codziennego, powinien jakby nosić je w sobie, przeprowadzać ją we wszystkiem, co czyni. Nie znaczy to, aby miał innym narzucać swoje poglądy i mniemania. Przeciwnie, było by to zupełnie sprzeczne z nauką okultną, gdyż zgodnie z tą nauką, nikt nie ma prawa żądać od kogobądź, by ten się poddał jego myślom, gdyż jest to sprzeczne ze wzrostem naturalnym i wolnością duszy indywidualnej. Okultysta powinien być na tyle silnym, aby zawsze i we wszystkiem czuł realność i prawdziwość swej filozofji. Dlatego nie należy się wcale obawiać stosowania jej do wszystkiego i należy pamiętać, że odpowiada ona wszelkim formom i zdarzeniom życia. Jeżeli człowiek nie może przeprowadzić tej filozofji w swej pracy — to znaczy, że coś jest niedokładnego albo w jego rozumieniu filozofji albo w jego metodzie pracy, albo w jego osobistości. Filozofja jogów nie powinna oddalać od życia, ale przeciwnie, powinna nam pomagać lepiej wykonywać naszą pracę. Wiemy, że praca jest konieczna dla rozwoju którejkolwiek strony naszej duszy, inaczej nie byłaby nam daną. Dlatego, jakkolwiek przykrem zdawało by się nam nasze zadanie, my, wiedząc, co się pod nią może ukrywać, powinniśmy ją wykonywać z radością. Niewolnik, przykuty do galery, o ile mą pokój w duszy i dostateczne poznanie, mniej godzien jest litości, niż król na tronie, pozbawiony tych bogactw wewnętrznych. — Nie powinniśmy od swoich zadań się usuwać, nie powinniśmy zrzekać się swego losu, gdyż możemy się od nich wyzwolić tylko w ten sposób, że je wypełnimy. Najprzykrzejsze rzeczy najlepiej wzmacniają charakter, o ile należycie nauczymy się swej lekcji. Czytelnik powinien wszystko to pamiętać — i rzecz główna, ni powinien nigdy zapominać tej prawdy, że „i to przeminie“.
Jedną z głównych przeszkód w dosięgu wyższych stopni okultyzmu, zwłaszcza połączonych ze zjawiskami sił wyższych — na płaszczyźnie fizycznej — to brak samokontroli. Gdy człowiek chce przebudzić siłę, która, niedbale lub nieprawidłowo wyzyskana, może przynieść szkodę jemu lub innym: nadzwyczaj ważnem jest, aby posiadał w pełni władzę nad sobą i panował doskonale nad wzruszeniową stroną swojej natury. Wyobraźcie sobie człowieka, który ma wysokie siły okultne, a który traci cierpliwość i wpada w gniew, we wściekłość. Będzie on wysyłał wibracje nienawiści i gniewu, sięgające przeraźliwej mocy, a to dzięki jego rozwiniętej wiedzy i uzdolnieniom. I takie objawy emocjonalności w człowieku, który rozwinął w sobie osięg mocy okultnych, będą przedewszystkiem szkodliwe dla niego samego, gdyż wysyłane przez niego wibracje występują na płaszczyźnie fizycznej, wywołają wielkie działanie, które w całości odbije się na wysyłającym. Dlatego człowiek, który osiągnął prawa płaszczyzny astralnej i który umie z nich korzystać — powinien przedewszystkiem czuwać nad tem, by nie utracić władzy i kontroli nad sobą, gdyż podobne upadki mogą się dla niego okazać fatalne. Ale w naturze, zwłaszcza w jej światach wyższych, wszystko jest tak dobrze uregulowane, że człowiek o naturze namiętnej, nie mający samokontroli — może osiągnąć tylko bardzo błahe rezultaty w okultyzmie praktycznym. Istnieje jakby samokontrolujący mechanizm natury, ochraniający człowieka od nabycia sił, które mogłyby się dla niego okazać niebezpieczne. Dlatego jedną z pierwszych rzeczy, których dosiąg powinien być celem zaczynającego okultysty — jest panowanie nad naturą wzruszeniową i pozyskanie całkowitej kontroli nad sobą. Bez tego nie zajdzie daleko.
Również koniecznym jest mieć wiele odwagi wyższego rodzaju, gdyż, przenikając na płaszczyzny astralne, człowiek widzi zjawiska zdumiewające, które nie każdy może wytrzymać — i dzieją się z nim rzeczy nieoczekiwane, których nie zniesie człowiek, co się nie pozbył trwogi. Nad to potrzebny mu spokój oraz wiara w siebie. Przypomniawszy sobie, ile trwogi i mimowolnych wzruszeń budzą w nas otaczające nas i przenikające w nas wibracje, pojmiemy, że koniecznem jest wyrobić sobie taki stan umysłu, coby go czynił niereceptywnym (tj. opornym ku przyjęciu) wibracji myślowych, któreby mogły my przynieść szkodę. Niepodobna osiągnąć żadnych poważnych rezultatów w sferze nadnormalnych badań psychicznych, o ileśmy nie wyrobili sobie spokoju i afirmatywy (dodatniości) umysłowej.
Okultysta, który dąży do osiągnięcia sił wyższych, powinien przedewszystkiem usunąć ze swej duszy myśli samolubne, pragnienie zdobycia siły dla zaspokojenia interesów osobistych. Wszelka praca okultna, zaczęta i dokonywana w celach samolubnych, prowadzi tylko do cierpień i rozczarowań, a człowiek, który chce wyzyskać wpływ nadnormalny dla celów niskich, ściągnie tem na siebie całe orkany wyników niepożądanych. Siły takie, o ile ich użyć niewłaściwie, wracają ku temu, który je wysłał, kierując się przeciw niemu z całą energją, jaką on w nie włożył. Działają jak boomerang. Egoizm nie schodzi się z okultyzmem: są to dwa przeciwieństwa. Prawdziwy okultysta jest pełny miłości i uczuć braterskich ku wszystkim ludziom — i stara się im dopomagać, nie zaś przeszkadzać w ich wewnętrznym dosięgu rozwoju.
Z wielu książek, napisanych ku rzuceniu światła na drogę dosięgu okultnego, nie znamy lepszej, niż małe zadziwiające dziełko, pod tytułem: „Światło na drodze“, (Ligth on the Path), którego autorką jest Mabel Collins, a pisała ona pod wpływem sił wyższych. Treść tej książki osnutą jest w poetyczne mgły legend wschodnich i na pierwszy rzut oka może się zdawać paradoksalną, ale książka ta jest pełną mądrości okultnej dla tych, którzy ją czytać umieją. Czytać ją trzeba między wierszami, a ma ona wiele osobliwości, które są jasne dla człowieka, czytającego z uwagą. Po pierwsze, za każdem czytaniem daje ci ona tyle prawd, ile w danej chwili możesz ogarnąć; jutro może ci o tej samej rzeczy powie znacznie więcej; weź ją po roku — a z jej stronic zupełnie nowe prawdy spłyną na ciebie. Książka ta zawiera przedziwny wykład prawd okultnych, do połowy utajonych, ale zupełnie dostępnych pojęciu ludzi, obdarzonych zdolnościami duchowemi. Czytając tę książkę, zobaczysz, jak przed waszemi oczyma opadać będą kolejno zasłony, aż nakoniec ujrzysz olśniewający blask prawdy. Książka ta godną uwagi jest jeszcze tem, że daje wielkie pocieszenie ludziom, opanowanym troską lub boleścią. Słowa jej, choćbyś je tylko do połowy rozumiał, zachowują się w umyśle czytelnika — i dzwonią jak melodja konająca i pocieszająca słuchaczy. Zalecamy naszym czytelnikom, aby zawsze mieli tę książkę przy sobie i aby ją czytali z uwagą i miłością. Zobaczą, że są tam opisane różne doświadczenia duchowe, przez które powinni przechodzić ludzie, doświadczenia, które ich przygotowują do następnych stadjów drogi. Wielu z naszych czytelników zwracało się do nas z prośbą o komentarze i objaśnienia do „Światła na Drodze“, ale te komentarze i objaśnienia wejdą do naszej następnej książki „Drogi osięgu jogów indyjskich“.
W wykładach obecnych celem naszym było przedstawić uczniom wielkie prawdy okultyzmu w formie możliwie najprostszej; aby ideje okultyzmu mogły zainteresować czytelników i dopomóc im, o ile by chcieli przystąpić do głębszego poznania poruszonych kwestji. Czujemy jednak, żeśmy powiedzieli bardzo mało. Olbrzymia dziedzina prawd okultnych słabo została przez nas poruszona i czujemy, żeśmy dopiero zaczęli. Ale, jeżeli nam się udało wyjaśnić naszym czytelnikom choć jedno niezrozumiałe twierdzenie, to czujemy się zupełnie zaspokojeni. Być może udało nam się odchylić drzwi dla tych, co szukają dostępu do świątyni prawdziwej wiedzy, jeżeliśmy to rzeczywiście zrobili, to nie straciliśmy czasu nadarmo.
W następnych książkach, poświęconych tymże kwestjom, mamy nadzieję wyłożyć nasze ideje w formie pełniejszej, dać czytelnikom jaśniejsze wyobrażenie o filozofji jogów. Lecz, ażeby iść dalej, konieczną jest rzeczą zrozumieć ideje elementarne, zawarte w tych wykładach. Czytajcie tę książkę poty, póki wasz umysł nie ogarnie w całości wykładanych tu pierwiastków okultyzmu.
Przeglądając tę książkę poraz drugi, znajdziecie w niej rysy nowe, które się wam przedtem wyślizgnęły z przed oczu. W miarę tego, jak wasz umysł będzie się rozwijał, nowe prawdy przemówią do was na tych stronicach, które już czytaliście kilkakrotnie. I nie zależy to wcale od jakiejś szczególnej wartości naszego dzieła, gdyż nasza książka z konieczności jest bardzo prosta i elementarna. Zależy to wyłącznie od prawdziwości samej filozofji jogów. Głębie poruszonych przez nas prawd, czynią głębokiem wszystko, cośmy próbowali o nich powiedzieć.
Zapamiętajcie sobie następujące słowa z książki p. t. „Światło na drodze“:
„Kiedy uczeń gotów jest się uczyć, wówczas go przyjmują i uznają. Tak być powinno, gdyż on zapalił swój świecznik, a świecznik nie może być ukryty“.


Przypisy

  1. Uwaga. Wyraz angielski attainment — znaczy „dopięcie, osiągnienie, dostąpienie“, co brzmiałoby nieodpowiednio. Pozwalamy sobie wprowadzić nowotwór: osiąg lub dosiąg.
  2. Wyraz Bhaktis — pochodzi od Bhaga, święty, skąd i Bóg słowiański — Bhaktis — oznacza cześć Boga, pobożność.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: William Walker Atkinson i tłumacza: Antoni Lange.