Encyklopedja Kościelna/Archidjakon

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Tytuł Encyklopedja Kościelna (tom I)
Redaktor Michał Nowodworski
Data wydania 1873
Drukarz Czerwiński i Spółka
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Indeks stron
Archidjakon. Urząd i godność archidjakona odnoszą się do początku wieku czwartego Optat Milewitański mówi (De schism. Donatist. lib. I), że „Lucillus nie mógł znieść nagany, udzielonej mu przez archidjakona Cecyljana (około r. 311)“. Św. Atanazy nazwany jest przez Teodoreta (Hist. Eccl. lib I c. 26.) „naczelnikiem djakonów.“ Obowiązkiem archidjakona było: w potrzebie wspierać biskupa, i dla tego na urząd ten wybierano zwykle nie najstarszego, ale najzdolniejszego djakona. Godnością był on wprawdzie niższym od kapłanów, ale ich władzą i wpływem przewyższał, i dla tego to patrjarcha konstantynopolitański Anatoljusz, niezadowolony z Aecjusza, swego archidjakona (około r. 450), na kapłana go wyświęcił. Podnosząc go, zniżył, mówi Papież Leon I: Dejectionem innocentis per speciem provectionis implevit. Zajęcia archidjakona były rozległe. Czuwał on nad nauczaniem i wychowaniem kleryków; miał nadzór nad djakonami i niższém duchowieństwem, a opiekę nad ubogimi; biskupowi dopomagał w rzeczach zarządu i jurysdykcji. Nikogo do święceń nie przypuszczano bez jego poświadczenia, a często i biskupa na synodzie reprezentował. Dla tego zwano go okiem i ręką biskupa. Znaczenie jego wzrosło jeszcze od VI w. Wtedy miał prawo karania duchownych i więcej znaczył niż wszyscy kapłani, więcej nawet niż archiprezbiter, który tylko pomagał biskupowi przy spełnianiu pontyfikaljów. Archidjakon względem archiprezbitera był prawie tém wówczas, czém są oficjałowie względem biskupów suffraganów. W pierwszych siedmiu wiekach każda djecezja miała tylko jednego archidjakona, ale Heddo, biskup strasburgski, r. 774 podzielił djecezję swoją na siedm archidjakonatów (archidiaconatus rurales) i bardzo wielu biskupów za jego przykładem poszło, wyjąwszy Włochy, gdzie djecezje były tak małe, że dzielenie ich było niepotrzebne. Byli więc wtedy, oprócz archidjakona katedralnego (archidiaconus magnus) i wiejscy archidjakoni. Katedralny archidjakon bywał zarazem zwykle prepozytem kapituły katedralnej (praepositus u Chrodeganga). Pod archidjakonami wiejskimi byli dziekani (archipraesbiteri rurales), a pod tymi plebani. Często bardzo archidjakon wiejski bywał prepozytem kollegjaty, i ztąd wypadło, że archidjakonami wiejskimi bywali kapłani, gdy tymczasem powszechnie, jeszcze w XII w., wielki archidjakon posiadał tylko święcenie djakonatu (Conf. Thomassin. De n. et v. eccl. disciplina part. I. lib. II. c. 20, n. 5). Władza archidjakonów wzrastała coraz bardziej w wiekach średnich, a w wieku XI i XII szczytu dosięgła. Archidiakoni, najprzód prości wikarjusze biskupów, powoli, a mianowicie od IX wieku otrzymali jurysdykcję własną (jurisdictio propria), bo ich delegacja była nieustająca i ordynaryjna (perpetua et ordinaria delegatio; Thomassin, l. c. cap. 19 n. 12): wizytowali plebanów i dziekanów, karcili ich i karali, wszelkie podatki na nich rozkładali, mogli ich suspendować, ekskommunikować, nawet synody mogli odprawiać; i o tyle stali się dla swych podwładnych cięższymi, o ile więcej niezależnymi od biskupów zostali, owszem, nawet podkopywali ich władzę. Niemogli archidjakoni sami załatwiać spraw zbyt rozległych i licznych, to też od wieku XII ustanawiali sobie officjaljaty i wikarjuszów. Od IX wieku poczęły się już podnosić skargi na ich wymagania pieniężne i bardzo zaszkodziły należnemu im poważaniu. Mimo to wszystko, urząd ten tak był ważnym i korzystnym, że nawet znakomici świeccy ludzie, do książęcych i królewskich domów należący, przyjmowali go, nie wyświęcając się wcale na djakonów. Już kapitularze Karola Wielkiego zabraniają tego nadużycia (Lib. I. c. 116), a wiele synodów z XI i XII wieku widziały potrzebném przepisać, aby archidjakoni wyświęcani byli na djakonów. Ci jednakże archidjakoni, którzy pieczę dusz sprawowali, byli kapłanami, i tego wymagały liczne dekrety papiezkie (Thomassin l. c. cap. 20 n. 4 et 5). Podkopywanie władzy biskupów przez archidjakonów, jakiego uderzające przykłady, Thomassin (Loc. cit. n. 7. 9. et 10) przytacza, sprowadziło upadek ich znaczenia. Wiele synodów w XII i XIII wieku zajęło się ograniczeniem ich władzy; zabroniono im stanowić sobie officjalstwa i wikarjuszów i uznano, że władza archidjakona jest zawieszona na czas obecności biskupa w archidjakonacie. Jeszcze bardziej ich władza osłabła, skoro biskupi zaczęli na każdą djecezję stanowić sobie wikarjusza jeneralnego i władzę takiego wikarjusza uważano za wyższą, tak, że od jurysdykcji archidjakona do wikarjusza jeneralnego apellowano. Nareszcie, wiele synodów w wieku XIII i XIV coraz więcej odejmowało władzy archidjakonom, mianowicie wizytowanie plebanów, decyzje w sprawach małżeńskich, karanie ważnych przekroczeń duchownych, co wszystko zarezerwowane zostało biskupom i ich wikarjuszom jeneralnym. Sobor trydencki wszystkie te restrykcje zatwierdził i rozkazał, aby nadal sprawy małżeńskie i kryminalne (causae matrimoniales et criminales) już nie przed archidjakona, ale przed samego biskupa były wytaczane (Sess. 24. c. 20. de Reform.); cofnął także archidjakonom prawo śledztwa i karania duchownych nałożników (Sess. 25. c. 14 de Reform.); prawo ekskommunikowania zarezerwował wyłącznie biskupowi (Sess. 25, c. 3. de Reform.); a chociaż zostawił przy archidjakonach prawo wizytowania, to tylko de consensu episcopi i pod warunkiem, że sprawę z tego biskupowi zdawać będą (Sess. 24. c. 3. de Reform.). Wreszcie postanowił sobor, że archidjakoni powinni być magistrami albo doktorami w teologji, lub licencjatami w prawie kanoniczném (Sess. 24. c. 12 de Reform.) W wielu djecezjach archidjakonaty wiejskie upadły jeszcze przed soborem trydenckim, w innych znikły w ciągu XVII i XVIII w., i z tego urzędu już prawie nic, prócz tytułu, nie pozostało. Dzisiaj, albo tej godności po kapitułach wcale nie ma, a czynności, które archidjakonom zostawiono (naprzykład assystowanie biskupowi przy pontyfikaljach i poświadczanie przyjmujących święcenia), spełnia którykolwiek kanonik; albo archidjakonat zachował się tylko jako godność bez żadnych praw dawnych. Najprzód archidjakonat zniknął w kościele rzymskim, ale nie za Grzegorza VII; bo o jedno pokolenie później spotykamy na synodzie w Bari archidjakona kościoła rzymskiego. Później już go nie znajdujemy (Thomassin l. c. c. 20 n. 3). Grecy nie mieli nigdy archidjakonów wiejskich, a katedralnego często zastępował chartophylax i zeszedł on na pierwszego z djakonów. Nawet zaginął sam tytuł archidjakona, został tylko w Konstantynopolu, gdzie archidjakon, przynajmniej w ostatnich czasach cesarstwa Byzantyńskiego, pełnił obowiązki swoje nie w katedralnym kościele, ale na dworze, rozstrzygając niezgody, jakie się pomiędzy duchownymi dworskimi wszczynały, figurując w publicznych ceremonjach i t. p. Szczegóły bliższe u Thomassina: De nova et veteri Ecclesiae disciplina; Binterim, Denkw., t. I. cz. I. st. 386—434; Pertsch, Vom Ursprung der Archidiakonate, Hildesheim 1743; Kranold, Alter der Archidiakonalwürde. (Hefele).X. A. S.

(Z prawa prowinc.). Jakkolwiek dzieje nasze nie podają szczegółów o pierwotnym zarządzie djecezji, niewątpliwie był on jednak takiej samej formy jak na zachodzie, u Niemców i Czechów, od których przyjęliśmy wiarę św. i z którymi mieliśmy ciągłe stosunki. Ale wówczas już archidjakoni tracili tam ów wielki wpływ, jaki wywierali na sprawy doczesne, a w rzeczach duchownych słaby tylko cień władzy przy nich pozostał. Nie mamy też dotąd dowodu, by u nas zajmowali się kiedy zarządem dóbr biskupich, czego jednak przeczyć stanowczo niepodobna, gdy z pierwszych wieków chrześcjaństwa (XI i XII) żadnego nie posiadamy dokumentu. Przywileje i synodalne ustawy dopiero z początku XIII w. nas doszły, a z nich to tylko wnosić możemy, że djecezje nasze były zdawna podzielone na archidjakonaty, którym przewodniczyli archidjakoni, zasiadający stalla w kościołach katedralnych, lub kollegjatach. O archid. sandomierskim i płockim wzmiankuje Codex diplom. wyd. Rzyszczewskiego i Muczkow. (t. I. st. 18. 19), pod r. 1207; o łęczyckim r. 1218 i gniezn. r. 1221, Theiner, Monum. pol. I. 8. 13; o kruszwickim zaś (r. 1242), włocławskim (r. 1252), poznań, (r. 1278), czerskim (r. 1297, Cod. dipl.), radomskim (r. 1326, Monum.) i innych późniejsze są ślady piśmienne. Władza duchowna została przy naszych archidjakonach bardzo długo; czytamy bowiem u Theinera (Monum. I. 705. pod r. 1374), że pod koniec XIV w. używali jurysdykcji biskupiej w swym archidjakonacie, odbywali sądy, wymierzali kary, a nawet sprawowali to przez delegowanych od siebie urzędników, czyli swych officjałów, w czém nie ulegali zapewne kontroli biskupów, gdyż władzę swą wydzierżawiali więcej dającemu i rożnych dopuszali się nadużyć (Theiner l. c. o djecezji kamińskiej na Pomorzu). Zastępowali biskupów, zajętych politycznemi sprawami państwa, stając w obronie praw kościelnych i niższego duchowieństwa, uciskanego lub krzywdzonego przez patronów świeckich, za co spotykały ich nieraz prześladowania i nienawiści (Theiner l. c. I. 14. pod r. 1223). Napewno więc twierdzić możemy, że wszystkie dawne biskupstwa miały archidjakonów, których niekiedy po kilku w djecezji bywało; a wtedy albo wszyscy zasiadali, jako prałaci, w stallach katedralnych, albo niektórzy z nich w kollegjatach je mieli. Zawsze bowiem archidjakonat stanowił dawniej godność z władzą (dignitas, i. e. honor cum jurisdictione). Obowiązki ich głównie odnosiły się do czuwania nad czystością obyczajów i zachowaniem praw kanonicznych w duchowieństwie, do czego koniecznemi były wizyty kościołów. Ztąd liczne doszły nas przepisy, określające sposób ich odbywania. Jeden z najdawniejszych naszych synodów, r. 1233 pod arcyb. Fulkiem w Sieradzu odbyty, poleca archidjakonom, aby ten obowiązek pilnie spełniali. Wyręczać się w tej ważnej czynności nie było im wolno. Synod r. 1279 w Budzie dla Polski i Węgier zebrany, na zastępujących się osobami świeckiemi lub klerykami żonatymi, naznacza suspensę i pozbawienie beneficjum, a podejmujących się zastępstwa klątwą obkłada. W ustawach jednak, ogłoszonych przez arcyb. Mik. Trąbę (tit. de off. archidiac.), znajdujemy złagodzenie tego prawa; o czém też wspomniany synod sieradzki napomyka, mówiąc: nisi sint justo et sufficienti impedimento detenti. Za Mik. Trąby i Jana Łaskiego, arcybiskupów, za zasadę przyjęto, aby co trzy lata wizyty miały miejsce, czego się i późniejsze synody trzymały, lubo to prawo nigdy ściśle zachowywaném nie było. Wizyty odbywały się kosztem plebanów, którzy archidjakonom dawali pewne ofiary, zwane procuratio canonica. Nie było to wynagrodzeniem za trudy, lecz prostém powróceniem wydatków podróży. Ztąd synod prow. wrocł. r. 1266 zabrania brać pieniędzy. By zaś liczna służba i okazały orszak nie objadał ubogich plebanów, postanowiono, aby archid. na wizycie nie więcej miał koni nad siedm. Działy się jednak pod tym względem wielkie nadużycia, które kanony kościelne w różnych czasach starały się pohamować. Tak np. archid. zaniedbując wizyt, domagali się przecież należnych sobie wynagrodzeń i takowe od proboszczy nieprawnie wyciągali. Surowe więc znajdujemy przeciw temu ustawy. Już synod. sieradzki r. 1233, a po nim wrocławski r. 1245 zabraniają tego; ten ostatni pod karą zwrotu w czwórnasób. Groźby jednak nie powstrzymały złego. Synod prow. uniejowski r. 1326 znowu narzeka na nadużycia, a kaliski r. 1357 klątwę rzuca na archidjakonów, biorących pieniądze pro concubinis tenendis, co i Mik. Trąba w swym zbiorze praw pomieścił, tit. de offic. archidiac. Szczególniej zaś na czystość obyczajów w duchowieństwie powinni byli zwracać uwagę podczas swych wizyt. Prawo (synody prow. r. 1266 i 1279) pozwala im występnych karać suspensą, której sami podlegać będą, jeśli okażą się niedbałymi (synod prow. 1285). — Prócz odbywania wizyt, obowiązkiem archidjakonów było powiadamiać władzę djecezjalną o wykroczeniach duchowieństwa, których biskupi nie powinni byli puszczać bezkarnie (synod prow. r. 1285 c. 40). Czuwali, łącznie z dziekanami, nad całością funduszów kościelnych, a krzywdy wyrządzone dobrom duchownym przedstawiali na synodzie, lub zaraz o nich uwiadamiali biskupa (synod djec. wrocł. r. 1446). Ściągali od księży kary pieniężne, przez synody za gwałcenie prawa o nieposiadaniu więcej nad jedno beneficjum naznaczane, i odsyłali je prokuratorowi kapituły katedralnej (synod djec. wrocł. r. 1331). Odbywali z księżmi egzamen, który głównie zasadzał się na słuchaniu ich kanonu i Mszy św., czy ją rozumieją, czy odprawiają według przepisów, zachowując przyzwoitość ruchów ciała i żegnania (synod prow. 1285 c. 7 i ustawy M. Trąby tit. de off. archid.). Nadto, mieli pytać o konstytucje synodalne, czy je księża posiadają, czytają i wykonywają (synod prow. 1285 i 1358). Uchwały na synodach djecezjalnych zapadłe rozsyłali archipresbyterom, czyli dziekanom, a ci kommunikowali je niższemu duchowieństwu (synody wrocł. r. 1305, 1331, 1415 i 1446). Znajdujemy nawet ślad zgromadzeń czyli kongregacji, jakie archidjakoni z podwładném sobie duchowieństwem odbywali; synod bowiem kaliski r. 1357, ogłaszając swe przepisy, dodaje: „aby zaś kto pod pozorem niewiadomości nie wymawiał się od ich zachowania, chcemy i polecamy, iżby bracia nasi biskupi i archidjakoni, oraz rządcy kościołów, posiadali odpis tych ustaw, a biskupi w swych djecezjach, archidjakoni zaś na zebraniach (convocationibus) swych podwładnych, czytali i ogłaszali je.“ Tu także wspomnieć wypada ustawę arcyb. Łaskiego, nakazującą archidjakonom i dziekanom nauczać kapłanów o przypadkach zostawionych biskupowi do rozgrzeszenia (tit. de poenit. et remiss.). Musieli archidjak. bywać na synodach djecezjalnych i tam zdawać sprawę z licznych czynności swego urzędu. Wtedy biskupom składali wiadomości o stanie djecezji, gdyż nikt lepiej nad nich znać nie mógł ludu i duchowieństwa; wykrywali zdrożności, podawali sposoby wykorzenienia ich, usprawiedliwiali nieobecnych (synod prow. r. 1279). W tym celu powinni byli wizyty swe odbywać przed zwołaniem synodu, aby dostarczyć przedmiotu do obrad. Archidjakoni i nad ludem rozciągali swą opiekę i czujność. Proboszczowie zawiadamiali ich sekretnie, kto w parafji szerzy heretyckie opinje (Statuta Trąby, tit. remedia contra haeret.). Archidjakonów rozporządzeniu oddają statuta synodalne (ibid. tit. de usuris.) majątek pozostały po lichwiarzach; na ich przedstawienie władza djecezjalna zwalnia z interdyktu, w jaki wpadały osoby, mające jakiekolwiek stosunki z żydami (synod prow. r. 1279); oni sądzą sprawy małżeńskie, nawet rozwodowe (synod prow. r. 1285). Te i t. p. rozliczne a ważne obowiązki wymagały wyższej nauki i roztropności, co mając na uwadze Filip, legat papiezki, na synodzie w Budzie dla Węgier i Polski odbytym r. 1279 polecił, aby tylko biegłych w prawie kanoniczném, na archidjakonów wybierać i dla tego już tę godność posiadającym, nakazał odbyć trzechletni kurs nauk, pod karą usunięcia (u Helcla, Starodaw. pomn. p. 372). W r. zaś 1513, Leon X Wydał dla Polski bullę (Constit. prow lib. 1. tit. de elect. et off. archidiac.), nakazującą wolny wybór archidjakona, który koniecznie powinien być doktorem lub licencjatem prawa albo teologji. Objaśniając ją arcyb. Łaski, na swym 1-ym synodzie łęczyckim postanowił, aby w razie wakującej posady archidjakona, arcybiskup lub biskup przedstawiał dwóch mężów uczonych i do tego urzędu zdolnych, posiadających wszystkie przymioty, bullą Leona X wymagane, z których jednego wybierze wspólnie z swą kapitułą i na te obowiązki zainstalluje; chyba że to będzie taki archidjakonat, na który ma ktoś prawo prezentowania, bo wtedy ten przywilej ma być zachowany (Const. prow. lib. 1. tit. de elect. et off. archid.). Następne synody często przypominały ten przepis, a prow. r. 1561 żąda od archidjak. przysięgi (Const. pr. l. 3. tit. de justit.), co znowu powtórzył synod prow. 1621, czyniąc uwagę, że wolnemi głosami kapituły ma być archidjakon wybierany; bo tego tak dalece przestrzegano, iż na synodach r. 1539 pod Latalskim i r. 1540 pod Gamratem, arcyb., postanowiono, że którzy archidjakoni posiedli archidjakonaty wybieralne, bez zachowania przepisów prawa, mają je w przeciągu sześciu miesięcy zrezygnować, a kapituły powinny większością głosów innych wybrać; jeśliby zaś kto wybrany był podług formy prawa, ale nie posiadał stopnia akademickiego, wymaganego bullą Leona X, musiał w ciągu półtora roku postarać się o niego, pod karą usunięcia. Gdyby zaś biskup lub kapituły lekceważyły sobie ten przepis: arcybiskup, jako prymas, ma wykonaniu prawa tego zaradzić (tamże). Kijowski syn. r. 1762, dotychczasowym pozwala i nadal zostawać przy swym urzędzie, ale na przyszłość każe usuwać nieprawnie wdzierających się. Reformationes general. dla djecezji krakow., nawet w kollegjatach archidjakonów w tenże sposób każą obierać, a było to powszechném u nas prawem i do innych kollegjat rozciągniętém. Wszelkie tajemne umowy biskupa z kapitułą, o wybór wskazanej osoby, są zabronione ustawą synodu prowin. r. 1561. Bulla więc Leona X z r. 1513, jako zgodna z późniejszemi przepisami soboru tryd. Sess. 24. c. 12. de ref., była dla naszych biskupów zasadą postępowania. Pomimo jednak tego wysokiego stanowiska, archidjakoni na początku XVI w. zaczęli u nas tracić sądową władzę. Synod prowin. 1527 upomina biskupów, aby im nie pozwalali karać księży, lecz dość, gdy odbędą wizytę i z niej zdadzą sprawę, a sami biskupi lub ich officjałowie obmyślą sposoby poprawy obyczajów i kary wymierzą. Po soborze tryd. jeszcze bardziej niknie ich powaga, chociaż gdzieniegdzie chcieli ją utrzymać, pod pozorem, że ich urząd w czasie wizyt tego wymaga (synod djec. gnieźn. Uchańskiego, p. 52, wyd. ks. Z. Chodyńskiego). Pomimo to, coraz więcej czytamy ograniczeń ich władzy. Reformationes gener. zakazują im, w swém imieniu i bez wiedzy biskupa, wydawać okólniki o wizycie, kary pieniężne wymierzać, lub klątwę rzucać. Tak zwane Decreta reformationis mogą pisać, dla lepszego powiadomienia biskupa o stanie parafji, ale ogłaszać ich nie mogą, bo nie mają powagi do ich wykonania. Syn. żmudzki 1636 r. karci nadużycia archidjakonów i przypomina im, że żadnej nie mają władzy nad osobami duchownemi ani świeckiemi, bo ta samemu tylko biskupowi przystoi. Pastoralis Rupniewskiego, bisk. łuckiego, oraz synod poznań. r. 1738 zakazują im wymierzać na duchownych kary pieniężne lub cenzury. Lecz dziwna rzecz, bo ten ostatni, zapewne sam jeden tylko, pozwala im plebana ukarać suspensą, jeśli występek na to zasługuje; być może, iż rozumie o występku w prawie kanoniczném, karanym suspensą ipso facto. Wiele innych synodów naszych odejmuje archidjakonom jurysdykcję, coraz bardziej zmniejszając zakres ich działania. Synod wrocławski St. Karnkowskiego r. 1568 pozwala im jeszcze przeglądać ustawy bractw; mniej odpowiednie bractwa znosić lub zmieniać. Gnieźnieński, tegoż Karnkowskiego z r. 1583, poleca im dekanaty odnowić, w nich kościoły stosownie rozdzielić, oraz nauczyć i poinformować dziekanów o ich obowiązkach; warmiński, Hozjusza, każe, by ogłosili plebanom ustawy synodu, wykonania ich przestrzegali, niekiedy zbierali kongregacje proboszczów i nad ich postępowaniem czuwali. Prowincjonalne zaś Latalskiego i Gamrata przypominają przepis bulli Leona X, aby archidjakon rezydował przy swym kościele, gdyż w przeciwnym razie, po pół roku nieobecności, lub przez czas na synodzie oznaczony, ma utracić całoroczne dochody. Innych synodów przepisy odnoszą się do wizyt, które same tylko jeszcze, do końca przeszłego wieku, przy naszych archidjakonach pozostały, lubo i te rzadko przez nich odbywane były, gdyż biskupi często innymi wyręczali się prałatami. Nakoniec reszta obowiązków, jaka przy archidjakonach po soborze tryd. pozostała, przeszła zwolna do dziekanów, tak, iż po bulli r. 1818, zatarł się zupełnie ślad dawnych archidjakonatów, a obowiązki archidjakonów zupełnie ustały. Ob. Wizyty kanoniczne.X. Z. Ch.


Przypisy