Dom, pokarmy (Miłobędzka, 1975)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Krystyna Miłobędzka
Tytuł Dom, pokarmy
Pochodzenie Dom, pokarmy
Wydawca Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania 1975
Druk Wrocławska Drukarnia Kartograficzna
Miejsce wyd. Wrocław
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
DOM, POKARMY

Nie, nie prosi o powtórzenie, o lasy góry za lasy za góry mijające ominęły o czym jeszcze, prócz że jest tak kręto pusto maleńko w ogromnym. Bez kamyka, od którego można się zacząć.

Dziś dziś dziś i z powrotem. Nasze chce jeść. Twoje moje syte krzyczy całe ono ty, mnie co w tobie patrzy mucha widzi duży dalej.

W drobnym zdrowiu. Tu się nie doliczy mnie i po mnie. Palce nie moje innymi ściśnięte, uszy bez potrzeby na co, na co mi te wszystkie przyrządy do świata?

A ciągle wyłazi zwiastuje. Stąd na później biegnę. Od wiem, od pierwszego ma. Pokołysze — przestanie — pokołysze, tam mnie na rękach ludzie.

Oni mi dawali, że nie jestem sama. Idę idę dziecko, dygnęłam przed nimi, dużo mnie. Raz grzebiąc w morzu już to prawie mia — dużo mnie to znaczy za nikogo boli (boli) cieszy (cieszy).

Co z tego błyśnie w ostatniej? Żadna, od biedy na chwilę, od przypadku, od małego świecenia tym sobie w oczy, między drzwiami i drzwiami, nagromadziłam się do łez, do jaśniej, do widzę, do was.





Tekst udostępniony jest na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.