[250]DO AUTORA SKARG JEREMIEGO.
[1]
Ojczyzna, twoja święta kochanka,
Chodzi po łąkach, Pani słoneczna;
Ty idziesz za nią, jak duch baranka,
I wołasz: Wieczna!
Jeżeli drogę tęczami znacząc 5
Wyżej poleci i tonie w mgłę,
To ty, baranek, stajesz i płacząc
Wołasz: We! we!
Jeżeli z kwieciem ona swawoli,
I dłoń litosną o cierń rozporze, 10
To ty jak dziecię wiesz, co ją boli,
I wołasz: Boże!
Gdy owies polski jak srebro brzęczy,
Grusza szeleści i szumi kłos,
Słyszy Maryja pod bramą z tęczy 15
Baranka głos.
Słyszy i mówi: Głośniej niż Święci,
Głośniej niż luteń anielskich strój,
Woła mnie z Polski od sianożęci
Baranek mój. 20
Trawki nie skubie, kwiatków nie zrzyna,
Lecz oczy podniósł w słoneczną mgłę,
[251]
I wciąż się skarzy jako dziecina:
We! we! — we! we!
Przezeń więc światu moja przytomność 25
Rozbudza czucie, porusza czynność,
Bo w ustach jego baranka skromność,
W głosie niewinność.
Paryż, w listopadzie, 1847 r.