Do Anny (Księgi Wtóre)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Wczora czekając na twe obietnice
I zabywając niejako tesknice,
Napisałem ci krom rozmysłu wszego
Ten rym niegładki, zkądbyś serca mego
Frasunk poznała i myśl utrapioną
Anno! twojemi słowy zawiedzioną,
Bom ustawicznie rachował godziny,
A szukał twego mieszkania[1] przyczyny.
Chciałemli czytać, tom nic nie rozumiał,
Chciałemli zagrać, tom począć nie umiał;
Nakoniec wziąwszy we mdłą rękę piórko,
Pisałem: Ojca prawdziwego córko,
Nieprawie słowna! — a wtem mię sen zmorzył,
Gniew upokoił, nadzieję umorzył.


  1. Opóźnienie, omieszkanie.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jan Kochanowski.