Śpiewy historyczne (Niemcewicz)/Stefan Czarniecki

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Julian Ursyn Niemcewicz
Tytuł Stefan Czarniecki
Pochodzenie Śpiewy historyczne
Data wydania 1816
Druk Drukarnia nro 646
przy Nowolipiu
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
Artykuł w Wikipedii Artykuł w Wikipedii
Galeria grafik w Wikimedia Commons Galeria grafik w Wikimedia Commons
STEFAN CZARNIECKI,
Śpiew Historyczny.
† 1665.
Rule Segment - Wave - 40px.svg Rule Segment - Wave - 40px.svg

1.

W szlachetnym domu znanym tylko z cnoty,
Dzielny Czarniecki się chował,
Z dzieciństwa pełen woiennéy ochoty,
Braci swych w hufce szykował,
A kiedy słyszał iak męztwo chwalono,
Żądze do boiów czuł niepowściągnioną.

2.

W Kazanowskiego zaczął służyć znaku,
Ubiór iego niebogaty,
Z kopiią w ręku w żelaznym szyszaku,
Jeździł na podsłuch i czaty,
Acz młody, w bitwach sławą się ozdobił,
Bo gdzie się rzucił, nieprzyiacioł pobił.

3.

Już miał zaślubić piękna Kobierzyckę,
I rzekł do niéy przy rozstaniu,
Ja śpieszę bunty uśmierzać Chmielnickie,
A choćbym w krwawym spotkaniu
Nie iedną krysą powrócił znaczony,
Nie będę Zosiu od ciebie wzgardzony.

4.

Na Ukrainie ochoczy i śmiały,
Przyszedł pod Monasterzyska,
Z golemi piersi wpadł pierwszy na wały,
I gdy wszędy mieczem błyska,

Gdy twarz mu ciężkim postrzałem przeszyto,
Krwią zlany pyta, a miasto zdobyto?

5.

Nie było wałki w tych krwawych zapasach,
Bez Czarnieckiego pomocy,
Okryty burką w słotach i niewczasach,
Trawił w boiu dni i nocy,
A żona słysząc iak często krew leie,
Czcząc bohatyra, o męża truchleię.

6.

On ieden Szwedów naiazdy hamuie,
W zamku Krakowskim zawarty,
Tysiączne szturmy mężnie wytrzymuie,
Szwed nieraz z klęską odparty,
Sciśniony głodem gdy bramy otwiera,
Gustaw oglądać pragnie bohatyra.

7.

Wkrótce z rycerstwem pod znaki zebranem,
Szybkiéy błyskawicy lotem,
Tu Szwedów schodzi i gromi nad Sanem,
Owdzie niespodzianym zwrotem,
Rzuca się z koniem wpław, rzekę przebywa,
Uderza, pole trupami okrywa.

8.

Nie liczby Szwedów ale gdzie są? pytał,
Z hufcem rycerzów dobranych,
W Rudniku ledwie Gustawa nie zchwytał,
Znowu mszcząc się krzywd zadanych,
Wpada w Pomorze naiezdników płoszy,
I kray ten ogniem i mieczęm pustoszy.

9.

Gdy król Stefana na Szlezwik wysyła,
Rzekła mu córka ze łzami[1],
Czemuż męszczyzną iam się nie rodziła,
Bym się mogła bić z Szwedami,
Dziewko, rzekł oyciec, w tém nie mą twéy winy,
Wsław się oyczyźnie mężne daiąc syny.

10.

Zaniósł Czarniecki w pamiętnéy wyprawie,
W obca ziemię Polski chwałę,
Przez wały morskie na wątpliwéy nawie,
Prowadzi szyki zuchwałe,
Dziwią się ludy, iak odwaga męża,
I nieprzyiacioł i burze zwycięża.

11.

Im ciężey Polskę los srogi ciemiężył,
Tym więcéy wzbudzał rycerza,
Wszędzie przytomny, tu Moskwę zwyciężył,
Tam Rakocego. uśmierza,
I nigdy mściwéy nie składaiąc broni,
Znosi Kozaków lub Tątarów goni.

12.

Po tylu trudach pełen pięknéy sławy,
Gdy miał zasiadać w senacie,
Z dzielnym rycerstwem przybył do Warszawy,
W rysiach i bisiurnéy szacie,
Prowadził łupy ieńców znakomitych,
I sto piętnaście chorągwi zdobytych.

13.

Gdy pułk Holzacki zbliżał się do bramy,
Suknie miał dużo wytarte,
W twarzach postrzały i głębokie szramy,
Swiadczyły bitwy uparte,

Król mu dziękował za wierność stateczną,
Lud okrzykami witał młódź waleczną.

14.

Już osiwiały w trudach obozowych,
Kiedy nad Dnieper przybywa,
I mieczem bunty uśmierza Koszowych,
Ciężka go niemoc porywa,
Po drodze starzec laurami wieńczony,
Na słomie w wieyskiéy lepiance złożony.

15.

Tu mu od króla list przynosi goniec,
Z buławą dla woiownika,
Wódz rzekł, ta łaska kiedy życia koniec,
Już mię za poźno spotyka,
Lecz widział Polak, że i bez buławy,
Można zwyciężać i dobie się sławy.

16.

Już blizki zgonu rzekł, niech koń móy biały,
Wniydzie ieszcze do téy chaty,
Wstępuie rumak, rząd na nim wspaniały,
I obok tarczy buzdygan bogaty,
Siodło saydaków pyszne dźwiga brzemie,
Lecz widząc Pana, głowę spuścił w ziemię.

17.

Wódz rzekł do Giermków, dla moiego wnuka,
Niechay się koń ten zachowa,
Niechay rycerskiéy sławy na nim szuka,
Niechay pamięta te słowa:
„Kto kray swóy kocha i Boga się boi,
„Mą szablę, konia, o resztę nie stoi.






Stefan Czarniecki.
z Muzyką K. Kurpińskiego.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Julian Ursyn Niemcewicz.
  1. Historyczne.