Śpiewy historyczne (Niemcewicz)/Stefan Batory

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania


Henryk Walezjusz Śpiewy historyczne • Stefan Batory • ur. 1533,1576-1586 • śpiew historyczny • Julian Ursyn Niemcewicz Jan Zamoyski
Henryk Walezjusz Śpiewy historyczne
Stefan Batory
ur. 1533,1576-1586
śpiew historyczny
Julian Ursyn Niemcewicz
Jan Zamoyski

1
Uczą nas dzieje i obraz niesprzeczny
Ciągłych zwycięstw pod Stefanem
Co może Polska, kiedy król waleczny
Umie być wodzem i panem.
 
2
Ledwie Batory osiągnął koronę,
Car Iwan wkroczył do Litwy,
Rewel i Ryga wojskiem oblężone,
Już się zwodzą ciężkie bitwy.
 
3
W Wendzie przemożna, gdy już siła godzi,
Lud chce poddać bramy miasta,
Gidy wśród strwożonych urzędników wchodzi
Cudnej urody niewiasta.
 
4
"I mnież to - rzecze - mnie, słabej kobiecie,
"Wspominać co polska cnota?
"Że was kajdany czekają, nie wiecie,
"A nas okropna sromota!
 
5
"Ja nie chcę z wami wstydnej dzielić winy,
"Przed obcym czoła nie zegnę,
"Nie będę patrzyć na niegodne czyny,
"Wolną niewiastą polegnę!"
 
6
Tu jedną ręką sztylet biorąc lśkniący,
Uderza w śnieżne swe łono,
Drugą na prochy ciska lont tlejący
I gubi niemęskie grono.

7
Słyszy to Stefan, gniewem się zapala,
Gromadzi swoich rycerzy,
Jak mórz spienionych wzdęta wichrem fala,
Zwycięski oręż swój szerzy.
 
8
Przy królu Bekiesz z węgierską piechotą,
Zamoyski z pułki czarnymi
Walczyli, kto się więcej dzielną cnotą
I czyny wsławi świetnymi.
 
9
Już dziełem męstwa i wojennej sztuki
Połock, Uświata, Rewela,
I najeżone spiżem Wielkołuki
Poznały swego mściciela.

10
Radziwiłł, niosąc śmierć i spustoszenie,
Nad ogromną Wołgą staje,
Uczuły ciężar polskiego ramienia
Niezwiedzone dotąd kraje.
 
11
Car z gmachów swoich z niewielu stronniki
Widzi rzeź, pogorzeliska,
Patrzy na swoje pierzchające szyki,
Żal ciężki serce mu ściska.
 
12
Już go ostatnia czekała zniewaga,
Lud tyrana odstępował,
Wtenczas ugięty, gdy pokoju błaga,
Król Polski winę darował.
 
13
Jak tylko boje ukończył zawzięte
Innym się trudem zajmuje:
Wskrzesza nauki, daje prawa święte
I szczęście państwa gruntuje.
 
14
W stolicy Litwy, kędy szczęk oręża,
Kędy trąb raziły brzmienia,
Na głos naukom przychylnego męża
Muz dziewięciu brzmiały pienia
 
15
Batory wszystek dla kraju wylany,
Wrócił Polszcze wieki złote,
Przestępstwu srogi i nieubłagany,
Korzył dumę, wznosił cnotę.
 
16
Dzielnością swoją on mógł był poprawić
Naród pogrążon w swych wadach,
I możne państwo na przyszłość postawić
Na wiekuistych zasadach.
 
17
Inaczej geniusz zawistny narodu,
Inaczej wyroki chciały!
Wśród zbawiennego dla Polski zawodu
Skończył dni szczęścia i chwały.