Boska Komedia (Porębowicz)/Piekło - Pieśń VI

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania


Pieśń V Boska Komedia • Piekło • Pieśń VI • Dante Alighieri Pieśń VII
Pieśń V Boska Komedia
Piekło
Pieśń VI
Dante Alighieri
Pieśń VII

Inf. 06 Cerbero e ghiottoni, Giovanni di Paolo (c.1403–1483).jpg

W trzecim kręgu piekła poeci spotykają Cerbera strzegącego wejścia i dusze pokutujące za obżarstwo. Florentczyk Ciacco kreśli im obraz przyszłych walk bratobójczych, które rozgorzeją we Florencji.

1 Gdy się zbudziła myśl stulona w sobie

Od mąk widoku, w jakich krewne dusze
Mdlały, i gdym się w mej ocknął żałobie,

4 Nowych skazańców i nowe katusze

Naokół siebie widzę w mrocznym dole,
Gdzie bądź popatrzę i gdzie bądź się ruszę.

7 W trzecim, wieczystych dżdżów, stanąłem kole:

Deszcz chłodny, ciężki, ciągły i przeklęty
Wciąż jedną modłą siecze, żga i kole.

10 Śnieg, brudna woda i grad w bryły ścięty

Walą się strugą na ów kraj ucisku;
Cuchnie skróś ziemia brzydkie ssąca męty.

13 Cerber, zwierz dziki o potrójnym pysku,

Warczy i szczeka, i jak pies się dąsa
Na lud w okropnym pławiony bagnisku.

16 Wzrok toczy krwawy, czarne kudły wstrząsa,

Kłąb ma wydęty i szponiaste ręce;
Drze pazurami i targa, i kąsa.

19 Od deszczu, jak psi, w ciągłej wyją męce;

Jeden bok drugim ciągle zasłaniają;
Prędko się zwijać muszą potępieńce!

22 Gdy nas gad duży ujrzał między zgrają,

Paszczękę rozwarł i zęby wyszczerzył;
Wszystkie w nim mięśnie jednym dreszczem drgają,

25 A wódz mój pięści ku ziemi przymierzył

I, w obie garści nagarnąwszy błota,
W sam środek gęby żarłocznej uderzył.

28 Jak kundys chciwie do jadła się miota

I wraz ucichnie, gdy mu rzucą strawy,
Bo już chuć głodu w nim się nie szamota,

31 Podobnie naraz umilkł pysk plugawy

Czarta Cerbera, co na dusze łaje,
Rade ogłuchnąć, by nie słyszeć wrzawy.

34 Stąpamy, depcąc widem gęste zgraje,

Dżdżem katowane i stawiamy pięty
Na ich marności, co się kształtem zdaje.

37 Leżały wszystkie pogrążone w męty,

Lecz jedno, w chwili kiedy je mijamy,
Siadło i, prężąc kadłub wydźwignięty,

40 Rzekło: „Ty, któryś wszedł za piekieł bramy,

Wiedz: przed mą trumną była twa kołyska;
Spójrz i rozpoznaj, com zacz, bo-ć się znamy".

43 Więc ja: „Kaźń twoja taką się odciska

Zmianą na licach, że mi w niej zakrywa
Pamięć twojego ziemskiego nazwiska,

46 Powiedz, kto jesteś, duszo nieszczęśliwa,

Na której piekło taką złość wywarło,
Że choć są większe, żadna tak dotkliwa!"

49 A on: „Twe miasto, które napęczniało

Zawiścią jak wór przepełniony ziarnem,
Na jasnym świecie swym mię synem zwało.

52 Przezwisko Ciacco nosiłem nad Arnem:

Za grzech obżarstwa, brzydki i zwierzęcy,
Jako tu widzisz, w deszczu moknę czarnem.

55 Nie sam tu cierpię, ale wśród tysięcy,

Wszystko męczarnią karanych jednaką
Za równe winy". Zmilkł i nie rzekł więcej.

58 Na to ja: „Tak mię twój stan boli, Ciacco,

Że oto z ócz mych słona płynie woda.
Lecz powiedz jeszcze: czyli wiesz, na jaką

61 Niedolę kłótnia głupich mieszczan poda?

Jestże kto prawy w mieście? I jak na to
Przyszło, że tak je rozdarła niezgoda?"

64 A on: „Gdy w zwadzie długie minie lato,

Zbroczą oręże i nareszcie dzicy
Wypędzą drugich z krwi wielką utratą;

67 W trzy słońca padną, a ich przeciwnicy

Wzniosą się, męża wziąwszy za narzędzie,
Co się dziś łasi podły i dwulicy.

70 Długo stronnictwo to panować będzie

I trzymać tamtych pod grozą obucha,
Płaczu i gniewu nie mając na względzie.

73 Dwaj sprawiedliwi są, nikt ich nie słucha;

Z trzech iskier: chciwstwa, zawiści i pychy,
Na wszystkie serca niegodziwość bucha".

76 Tu uciął smutną wieść i stał się cichy.

„Niechże twe usta reszty mi nie tają —
Rzekłem — słów kilka dołóż prośbie lichej:

79 Gdzie Farinata siedzi? Gdzie Tegghiaio?

Gdzie Rusticucci, Arrigo i Mosca
Z innymi, którzy tak o dobro dbają?

82 Powiedz, bo serce me o nich się troska,

I wiedzieć pragnę, czy ich piekło smali,
Czyli ich w niebie chowa Łaska Boska?"

85 „Między ciemniejsze duchy się dostali —

Odparł — winy ich przeważyły bowiem;
W sam czas obaczysz, postąpiwszy dalej.

88 Gdy na świat luby z całym wrócisz zdrowiem,

Proszę, głoś o mnie i o mej torturze;
Więcej nie rzekę i więcej nie powiem".

91 Oczy wywrócił w zez i w tej posturze

Popatrzał na mnie, łeb wsunął w ramiona
I za innymi ślepcy padł w kałużę.

94 „Już on nie wstanie, aż się czas dokona —

Rzekł Wódz — gdy zabrzmią trąby archaniołów,
Wróg złego swoje objawi znamiona.

97 Wróci z innymi do grobowych dołów,

Wziąć ciało i kształt, by w pełnej istocie
Wysłuchać wiecznych wyroku mozołów".

100 Tak my szli, stawiąc po mieszanym błocie

Z duchów i deszczu kroki powściągliwe
I rozmawiając o przyszłym żywocie.

103 „Mistrzu — pytałem — te kary straszliwe

Od wielkiej chwili, gdy wyrok zahuczy,
Mniejsze-li będą czy równie dotkliwe?"

106 A on: „W tym wiedza twoja cię pouczy:

Im doskonalszy jest byt, tym mu więcej
Dobro dogodzi, a boleść dokuczy.

109 A choć karani tutaj potępieńcy

Nigdy nie dojdą udoskonalenia,
Bliżsi go będą niż dziś, czasu jeńcy".

112 Takeśmy poszli naokół pierścienia,

Gwarząc ze sobą więcej, niż powtórzę,
Aż kędy w głębsze schodzi się podsienia:

115 Tam Plutus, wielki rozbójca, ma stróżę.

Osobiste
Przestrzenie nazw

Warianty
Działania
Nawigacja
Dla edytorów
Drukuj lub eksportuj
Narzędzia
W innych językach