Szept złotowłosej słychać Isaotty... Do ust przypadła mu w cieniu kotary: »Ja, królewiczu, kocham cię bez miary,
A ty — ty moje odtrącasz pieszczoty...
Wszystkich ku tobie drżą pożądań loty! Wszystkich ku tobie płoną tęsknot żary! Słuchaj! Okrutnej wzywam niebios kary
Na tę, co ócz twych zabierze mi groty!
Bodaj miłości twojej promień złoty Złudne jej tylko przywiódł szczęścia mary I rychło w straszne zmienił je maszkary —
Bodajby zczezła z bólu i zgryzoty!« ................ A królewicza — rąk liliowe sploty Palą... rwie duszę cichy płacz Barbary...