Zwierciadło morza/XLVI

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Joseph Conrad
Tytuł Zwierciadło morza
Data wydania 1935
Wydawnictwo Dom Książki Polskiej Spółka Akcyjna
Drukarz Drukarnia Narodowa w Krakowie
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Aniela Zagórska
Podtytuł oryginalny Mirror of the Sea
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron


WIEK BOHATERSKI

XLVI

— Człowiek nie ma teraz żadnej możliwości awansu, jeśli nie wlezie do armatniej lufy i nie wylezie przez zapał.
Ten, kto przed stu laty mniej więcej wypowiedział w niepokoju serca powyższe słowa, spragniony wybicia się w swym zawodzie, był młodym oficerem marynarki. O jego życiu, karjerze, czynach i śmierci nie przechowało się nic ku zbudowaniu młodych jego następców we flocie dzisiejszej — nic prócz tego zdania, które brzmi po marynarsku przez prostotę wyrażonych uczuć oraz plastyczną siłę wyrazu, i wciela ducha epoki.
To skromne lecz dobitne świadectwo ma swą wartość, swą wagę i zawiera naukę. Pochodzi od przodka godnego szacunku. Nie wiemy czy ów przodek żył długo aby otrzymać awans, do którego droga była najeżona tylu trudnościami. Marynarz ten należy do licznego zastępu nieznanych — którzy zaiste są wielcy przez uzyskaną sumę wszystkich wysiłków i poświęceń, przez olbrzymią skalę powodzenia osiągniętego nienasyconą i wytrwałą ambicją. Nie znamy jego nazwiska; wiemy o nim tylko to, co jest dla nas ważne — że w groźnych chwilach nie ociągał się nigdy. Przekazał nam to wybitny marynarz z czasów Nelsona. Sir Thomas Byam Martin, który rozstał się z tym światem jako admirał floty w przeddzień wojny Krymskiej, powtórzył nam wśród swoich zbyt skąpych autobiograficznych notatek powyższe znaczące słowa, wypowiedziane przez jednego młodzieńca lub przez wielu młodych ludzi, którzy odczuwali ową szczególną niedogodność bohaterskiego wieku.
Wybitny ten admirał żył sam w owych bohaterskich czasach i mógł dobrze osądzić, czego się wówczas spodziewano po ludziach i po okrętach. Ten człowiek o zdrowym sądzie, wspaniałej odwadze i pogodnym duchu, był świetnym kapitanem fregaty; troszczył się najsumienniej o dobro i honor marynarki, a minął się z większą sławą tylko przez brak odpowiednich okazyj w czasie swej służby. Możemy dzisiaj śmiało wymienić słowa o Nelsonie, napisane u schyłku pięknie przeżytego życia przez Sir T. B. Martina, który umarł przed pięćdziesięciu laty, w samą rocznicę Trafalgaru:
„Szlachetność ducha Nelsona była wybitnym i pięknym rysem jego charakteru. Na jego słabostki — błędy jeśli chcecie — nie będę nigdy kładł nacisku w swoich notatkach“, oświadcza i mówi dalej: „on, którego wspaniałe i niezrównane czyny będą wspominane z podziwem póki w sercach Brytyjczyków jest wdzięczność i póki okręty pływają po oceanie; człowiek, którego przykład w chwili wybuchu wojny dał tak rycerską podnietę młodszym oficerom, że wszyscy rzucili się do współzawodnictwa w męstwie, lekceważąc wszelkie przestrogi ostrożności i prowadząc do rozwinięcia bohaterskiej inicjatywy, co przyczyniło się wielce do wyolbrzymienia chwały naszego narodu“.
Oto słowa Sir T. B. Martina, słowa nawskróś zgodne z prawdą. Świetny młody kapitan fregaty, człowiek który w średnich swych latach nie cofnął się przed ściganiem w pojedynkę całej floty na siedemdziesięciocztero-stopowym statku, marynarz pełen przedsiębiorczości, odznaczający się sądem wręcz niezawodnym, stary admirał floty, dobry i zaufany sługa kraju pod dwoma królami i jedną królową, odczuł trafnie wpływ Nelsona i wypowiedział się dobitnie z pełni swego marynarskiego serca.
„Wyolbrzymić“ powiedział, nie zaś „powiększyć“. Tu właśnie jego odczucie i jego pióro uchwyciły sam rdzeń prawdy. Inni mężowie byli gotowi i zdolni do tego aby pomnożyć skarb zwycięstw, które brytyjska marynarka dała narodowi. Nelsonowi przypadło w udziale wyolbrzymić wszystką tę chwałę. Wyolbrzymić! Oto słowo, które jest jakby stworzone dla tego człowieka.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Joseph Conrad i tłumacza: Aniela Zagórska.