Zamek królewski w Nowym Sączu (Sygański, 1892)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
>>> Dane tekstu >>>
Autor Jan Sygański
Tytuł Zamek królewski w Nowym Sączu
Pochodzenie Nowy Sącz jego dzieje i pamiątki dziejowe
Data wydania 1892
Wydawnictwo Nakładem Gminy Miasta Nowego Sącza
Drukarz Drukiem J. K. Jakubowskiego
Miejsce wyd. Nowy Sącz
Źródło Skany na commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Indeks stron


Zamek królewski w Nowym Sączu
Widok strony frontowej, oraz plan przyziomu Zamku nowosądeckiego po spaleniu w 1768 r.
(Podług rysunku z r. 1777).
(do str. 46).

Po zajęciu Galicyi ówczesny rząd austyacki zaprowadził swój fiskalizm, ale o podniesienie dobrobytu nowej prowincyi lub podtrzymanie narodowych pamiątek nie troszczył się wcale; owszem pod różnemi pozorami burzył i niszczył je zawzięcie. Miasto Nowy Sącz, zubożałe i podupadłe dawnemi klęskami, nie było w stanie podjąć się swej odbudowy, a tem mniej naprawy spalonego zamku. Z tego powodu toczyła się długa urzędowa korespondencya między gubernatorem we Lwowie a Stanisławem Małachowskim, starostą grodowym sądeckim, i Józefem z Wielogłów Wielkopolskim, ówczesnym dzierżawcą zamku, w Biczycach zamieszkałym. Wiele papieru spisały obie strony na swoją obronę, to po łacinie to po niemiecku, i skończyło się na tem, że w roku 1777 część spalonego zamku, mieszczącą w sobie akra grodzkie, pokryto słomą(!) Reszta murów sterczała bez wszelkiego nakrycia, wystawiona na deszcze i zawieje śnieżne. Dopiero w r. 1784, za panowania cesarza Józefa II, zaopatrzył rząd austyacki cały zamek wiązaniem i pokryciem gontowem, nowemi drzwiami i oknami; mury też zamkowe od strony Dunajca, najbardziej grożące upadkiem, ponaprawiał, wyłożywszy na ten cel 2171 złr.[1]
Z przyłączeniem Sącza do Austryi zaczęła napływać do niego nowa ludność niemiecka. Dobra niegdyś do królów polskich należące, zostały przez rząd sprzedane 1785 r. w pięciu szęściach różnym osobom i gminom, wraz z niektóremi dobrami klasztornemi za ogólną sumę 96,713 złr. Około miasta utworzono w r. 1786 liczne niemieckie kolonie w dobrach królewskich i poduchownych. Zniesiono w mieście prawo magdeburskie i przeznaczono Sącz Nowy na stolicę obwodu. Mury forteczne Sącz okazały się już bezużytecznemi, rozebrano je też wnet po drugim rozbiorze Polski 1793 r. razem z trzema bramami: krakowską, młyńską i węgierską, i pobudowano z nich domy. Resztki sterczących murów i baszt niesiono i z ziemią zrównano po roku 1804.
Niedługo też przetrwała poprzednia naprawa murów zamkowych od strony rzeki z r. 1784. Nadeszła pamiętna powódź 1813 r. Wezbrany Dunajec w okolicy Sącza pochłonął w swych nurtach 23 domy z 55 osobami w Zbyszycach[2] i podmył fundamenta sądeckiego zamku, tak iż część jego zachodnia wraz z basztą zwaliła się w rozhukane fale i ślad po niej nie pozostał. Odtąd Dunajec zmieniwszy główne koryto werżnął się głęboko pod samo miasto. Pozostałą część północną zamku odbudowano 1838 r. i zamieniono na koszary; nareszcie 1848 r. rząd sprzedał magistratowi ten przepołowiony starożytny gród za 4667 złr. W czasie kilkomiesięcznego pochodu wojsk rosyjskich na Węgry 1849 r. służył on za piekarnię wojskową.
Dziś w tym królewskim zamku nie zostało prawie śladu dawnego przepychu z pięciowiekowej jego przeszłości. Piętro wyższe zrzucone, budynki zamkowe, które ocalały z pożaru 1769 r., z ziemią zrównane, mury i baszty zapadłe i w gruzy zamienione. Nie masz już tych gmachów królewskich, gdzie rezydowali starostowie grodowi sądeccy; nie masz tych komnat okazałych, jakie zamieszkiwali niegdyś synowie Kazimierza Jagiellończyka; — ząb czasu zniszczył wszystko; a co ten jeszcze oszczędził, ręka ludzka zniszczyła do reszty. Istniejący dziś jednopiętrowy budynek zamkowy, od wschodu kończący się czworokątną basztą, służy za magazyn wojskowy mundurów i zbroi, i przykry przedstawia widok. Pokoje górne o prostem belkowaniu, zastawione szafami od siekiery; w izbach dolnych dostrzedz można resztek sztukateryi gipsowej, herb Lubomirskich Śreniawa, odrzwia i okna z węgarami kamiennemi; wszystko to jednak poutrącane i popsute. Wspaniałe okna są do trzech części zamurowane, a w ścianie przytykającej do baszty zachowało się kilka otworów armatnich. Od strony miasta nędzne klitki przyczepiły się do murów zamkowych: od strony zaś Dunajca, u podnóża góry zamkowej, zasadzonej laskiem świerkowym, widać jeszcze ślady murów zamek

otaczających. Z mostu pod zamkiem, 270 metrów długiego, roztacza się przecudny widok na Stary Sącz, sine potężne Karpaty i piętrzące się śmiało ku niebu śnieżyste Tatry.

Przypisy

  1. Rysunek spalonego przez konfederatów zamku i spora wiązanka odnośnych aktów, znajduje się w archiwum miejskiem.
  2. Z aktów kościoła parafialnego w Zbyszycach.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jan Sygański.