Zajęcie Wielkopolski (Rok 1313 i 1314)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
>>> Dane tekstu >>>
Autor Karol Potkański
Tytuł Zajęcie Wielkopolski
Podtytuł (Rok 1313 i 1314)
Wydawca Akademia Umiejętności
Data wydania 1905
Druk Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Okładka lub karta tytułowa
Indeks stron
Studya nad XIV wiekiem. Nr. VIII.

Zajęcie Wielkopolski
(Rok 1313 i 1314)
napisał
Karol Potkański.
Academia Litterarum Cracoviensis-logo.png
W Krakowie,
Nakładem Akademii Umiejętności.
Skład główny w Księgarni Spółki Wydawniczej Polskiej.
1905.



Osobne odbicie z T. XLVII Rozpraw Wydziału hist.-filoz. Akad. Um. w Krakowie.







Kraków, 1905. — Drukarnia Uniw. Jagiell., pod zarządem Józefa Filipowskiego.





Po czternastu latach ciężkich walk i zawodów stanął w styczniu 1314 Władysław Łokietek na wielkopolskiej ziemi i objął ją znowu w swą władzę i w swe posiadanie. Tym tak doniosłym faktem zamknąłem moją pracę p. t. „Walka o Poznań“, w której rozpatrywałem okres od 1306 do 1312 roku. Chciałbym obecnie pójść nieco dalej, ale nie tylko aby zbadać owe następne dwa lata, lecz także aby módz raz jeszcze objąć wzrokiem lata poprzednie i uzyskać dla nich konieczną perspektywę dziejową.
Łatwo było stwierdzić na zasadzie samych dokumentów, że dopiero od 1314 roku poczynają się właściwe rządy Łokietka w Wielkopolsce — ale nie tylko na zasadzie samych dokumentów możemy to stwierdzić! Oto rocznik miechowski pod rokiem tysiącznym trzysta czternastym mówi, że książe Władysław „Poloniam rehabuit“, tj. „Polskę odzyskał“[1]. Co prawda, na zasadzie tej wiadomości łatwiej było przyjąć tę datę jako datę zdobycia Wielkopolski przez Łokietka, niż ową Długoszową 1310 roku. A jednak wiemy, że stało się inaczej. Wszyscy historycy polscy, zacząwszy od Naruszewicza, a na Szujskim skończywszy, zawsze przyjmowali rok, który podał Długosz. Robili to zaś, bo wcale nie sprawdzali Długosza a także, co prawda i dla drugiej ważnej przyczyny. Oto dziwnym trafem wiadomość ta dla wszystkich pozostała w ukryciu, nie wyłączając zresztą i piszącego te słowa, choć była w Monumentach „czarno na białem“ wydrukowaną! Wszakże w gruncie rzeczy i ta wiadomość rocznika miechowskiego, aczkolwiek prawdziwa, potrzebuje przecież bliższego i dokładniejszego zbadania. Powtarzam: same dokumenty ten rok podają, jako datę objęcia rządów Władysława Łokietka w Wielkopolsce, nie jest więc ona wcale nową, ten rok i ja podałem; obecnie wszakże należy się bliżej rozpatrzeć raz jeszcze w całem zdarzeniu.
W końcu 1313 roku dnia 10 listopada jest Władysław Łokietek na Kujawach w Brześciu[2]. W samym początku 1314 roku, bo 11 stycznia, spotykamy się z nim w Wielkopolsce w Słupczy, gdzie wystawia dwa dokumenty dla biskupa poznańskiego[3], jeden z nich nawet ma ogólniejsze znaczenie. Oto w nagrodę zasług biskup poznański Andrzej dostaje prawo bicia monety w mieście Słupczy, która do niego należała. Tego samego dnia wystawia Władysław Łokietek drugi dokument, którym potwierdza sprzedaż wsi Szeligi, uczynioną przez Mikołaja z Bożęcina na rzecz biskupa poznańskiego. Na obu dokumentach świadkami są prócz Przedpełka, kasztelana poznańskiego, okoliczni ziemianie: Łaszcz z Przewłok zdaje się ten sam co Łaszcz, kasztelan lędzki[4], Wojciech z Pełczyna, Żegota z Goluchowa, Syktus syn Wierzbięty z Bliżanowa. Są to wszyscy ziemianie z wiosek leżących nieopodal samej Słupczy, którzy się snać w niej teraz stawili[5]. Był w niej jednakże obecny jak sądzę i sam Andrzej Zaręba, biskup poznański, teraz stronnik Łokietka, a dawny jego przeciwnik z czasów czeskich i Głogowczyka. Co dalej robi Łokietek, gdzie jest i gdzie się obraca? Nie wiemy, wiemy znowu tylko, że dnia 17 marca był napowrót w Brześciu na Kujawach[6], a pierwszego maja w Uniejowie w Sieradzkiem, na powrotnej już drodze[7]. Dopiero w połowie sierpnia tegoż roku po raz drugi wrócił Łokietek do swych wielkopolskich dzierżaw. Dnia 19 sierpnia zastajemy go w Pyzdrach, a 31 tegoż miesiąca w Kaliszu [8]. Obu tym miastom potwierdza on dawne, a udziela nowych przywilei. I tym razem z panów wielkopolskich kasztelan poznański Przedpełk jest znowu w otoczeniu Łokietka; prócz niego zaś spotykamy dostojników miejscowych, t. j. wojewodę i podkomorzego kaliskich oraz starostę z poblizkiego Sieradza. Jak długo bawił Łokietek w ziemi kaliskiej i czy był gdzie dalej? Nic już nie wiemy, nie wiemy również, kiedy wrócił do Małopolski, brak dokumentów bowiem nie pozwala na bliższe określenie czasu.
Oto wszystko, co podają ułamkowe i skąpe źródła - o teraz jakie na ich zasadzie można wyprowadzić najbliższe wnioski?
W pierwszej połowie stycznia, jak wiemy, jest Łokietek w Słupczy, literalnie na samem pograniczu Wielkopolski, ale już w jej obrębie, powiat koniński bowiem, jak to już udowodniłem[9] w mojej poprzedniej rozprawie, należał był dawniej do Łokietka, robi to więc wrażenie, jakby umyślnie stanął on na owej granicy. Ale może to była już droga powrotna? Może na Słupczę wracał Łokietek z Poznania lub do niego zdążał? Słupcza wprawdzie nie leżała na samej drodze poznańskiej, ale w każdym razie nieopodal od niej, mógł więc Łokietek idąc w jedną lub drugą stronę, zatrzymać się w niej czas jakiś. Zapewne możliwem to jest, a przecież nie sądzą, aby tak było! Nie mamy żadnego dokumentu wystawionego w Poznaniu. Wprawdzie przypuścić można, że to wypadek, że się żaden dokument nie dochował, a dochowały wyjątkowo dwa dokumenty wystawione w Słupczy. Takiej możliwości zupełnie zaprzeczyć trudno? tak wogóle mamy niewiele dokumentów z tych lat, że traf taki, powtarzam, niemożliwym nie jest. Ale też tylko „nie jest zupełnie niemożliwym“, dalej poza to wyjść już nie można! Żadną też miarą nie można przy obecym stanie źródeł budować hipotezy, że Łokietek był w styczniu 1314 w Poznaniu, na podstawie tego, że nie mamy żadnego dokumentu wydanego z tego miasta. Lepiej więc ostatecznie zatrzymać się niejako w Słupczy i nic nie mówić, że Łokietek szedł przez nią do Poznania lub z niego wracał, bo to przynajmniej nie wychodzi poza źródła, których się lepiej pilnować zbyt ściśle niż za mało ściśle.
Tyle można powiedzieć o pierwszej bytności Łokietka w Wielkopolsce w ciągu 1314 roku. Wiemy wszakże, że nie była to bytność ostatnia. Zjawia się on tam w lecie tegoż roku. Ale znowu widzimy go tylko w Kaliszu i Pyzdrach — a czy był gdzie dalej? Trudno o tem mówić, bo znowu nie posiadamy żadnego dokumentu Łokietka z Poznania lub którego bądź innego miasta. Ostatecznie więc wszystko, co możemy powiedzieć o tym dwukrotnym pobycie Władysława Łokietka w Wielkopolsce, trzymając się ściśle źródeł, będzie jedynie tyle, że przebywał on w styczniu 1314 r. tylko na jej wschodniem pograniczu, a w sierpniu tegoż roku nieco dalej, ale zawsze we wschodniej jej części, w Poznaniu nie był zaś zupełnie.
Omówiłem sam fakt, a teraz z kolei muszę wprowadzić go w związek i połączyć nie już z tem, co mówił Długosz, a za nim wszyscy historycy o zajęciu Wielkopolski przez Łokietka w 1310 r., ale z tem, co mówiłem o tem zdarzeniu w poprzedniej rozprawie o utracie Wielkopolski przez synów Głogowczyka przy końcu 1312 r. Przypominam w kilku słowach, jak ten fakt przedstawiłem.
Po śmierci Henryka Głogowczyka, który umarł w grudniu 1309 roku, małoletni jego synowie panowali w Wielkopolsce do 1312 roku. W tym czasie doszedłszy do lat, dzielą się nią, w samym końcu wszakże tegoż roku przychodzi do otwartego powstania przeciw śląskim rządom. Powstaje wojewoda poznański Dobrogost z Dzwonowa z rodu Nałęczów; wysłany przeciw niemu Janusz z Bibersteinu pod Kłeckiem zostaje pobity. Na ten czas także przypada powstanie Przemka wójta poznańskiego, który za broń chwycił w obronie swych śląskich panów. I on także uległ, mimo że obwarował katedralny kościół i zacięcie w nim się bronił — i tym razem zwyciężyli polscy panowie stronnicy Łokietka, a przeciwnicy niemieckich rządów i zniemczałych śląskich książąt. W taki sposób według moich wywodów i domysłów, utracili synowie Głogowczyka Wielkopolskę; obecnie wszakże zachodzi kwestya, którą rozwiązać należy, a mianowicie, kiedy Łokietek zajął Wielkopolskę? Wspominałem, że w 1314 roku „stanął znowu na wielkopolskiej ziemi i objął ją w swą władzę“[10], każdy się jednak zapytać może: czemu tak późno? Czemu dopiero w 1314, a nie w 1313 — słowem czemu ten rok przerwy? Stawiałem samemu sobie już wówczas to pytanie, stawiam ponownie dziś znowu i na piśmie formułuję. Jest to wszakże pytanie, na które odpowiedzieć niesłychanie trudno. Wszyscy wiemy, jak mało posiadamy źródeł do pierwszych lat rządów Łokietka, na jeden rok przypada leciwie po parę lub kilka dokumentów, ale właśnie taki nieszczęśliwy traf, że na rok 1312 oraz 1313 prawie żaden nie przypada! Prawie też nic nie wiemy, gdzie Łokietek był i czem się zajmował w tym czasie? Wiemy jedynie, że w kwietniu 1313 roku był on jak się zdaje w Krakowie[11], ale gdzie przebywał później? Dopiero przy końcu tegoż 1313 r. w listopadzie widzimy go w Brześciu kujawskim. Widocznie nosi się on już wówczas z zamiarami co do Wielkopolski, przybiera bowiem tytuł „dux regni Poloniae“ „księcia królestwa polskiego“[12]. Przybierał on tytuł dziedzica królestwa polskiego „heres regni Poloniae“, ilekroć razy albo o Wielkopolskę walczył, lub rościł do niej prawo. Naprzykład ciekawem jest, że go przybiera w 1307 roku w czerwcu i lipcu właśnie podczas bytności Głogowczyka w Poznaniu[13]. Dwa te fakty muszą w jakimś pozostawać związku! Potem raz tylko w czerwcu 1308 r. w Brześciu na Kujawach znowu z nim występuje[14], zwykle go jednak nie używa. Ważny bardzo okres czasu przed listopadem 1313 roku jest dla nas tedy zupełnie ciemnym. A pierwsza lepsza lokacya jakiejś wioski w Małopolsce lub gdziekolwiek indziej mogłaby pośrednio całą tę kwestyę rozstrzygnąć — po tytule Łokietka moglibyśmy niejako poznać, co zamierza dokonać lub czego względem Wielkopolski dokonał! Jest to wogóle wielce charakterystycznem, że tytuł dziedzica „królestwa polskiego“ był przywiązany do tej tylko dzielnicy. Kto ją dzierżył, miał do niego prawo. Inaczej było się jedynie książęciem krakowskiem, sandomirskiem, kujawskiem lub jakiem kto chciał — ale ani królem polskim, ani nawet tego królestwa dziedzicem[15]. Ponieważ nie mamy dokumentów, musimy się obejść i bez tej pośredniej wskazówki. Nie wiele też nas objaśniają fakty, które zaszły w 1313 roku w krajach ościennych. W 1313 roku roczniki nasze zapisują tylko śmierć Bolesława księcia opolskiego[16], ale to nie był fakt zbyt doniosły! Donioślejszą natomiast mogła być śmierć drugiego Bolesława, a mianowicie mazowieckiego, która na wiosnę tegoż roku przypadła[17]. Bolesław Mazowiecki był z Łokietkiem w dobrych stosunkach[18]. O początkach panowania jego trzech synów nie wiele wiemy. Byli oni w dobrych stosunkach z Zakonem, ale to nie przeszkadzało, że mogli być i w dobrych stosunkach, przynajmniej na razie, z Łokietkiem[19]. Sam zaś najgorszy i najpotężniejszy wróg księcia polskiego Zakon krzyżowy, wojował w ciągu 1313 roku z Litwą — i to mniej pomyślnie. Przedsiębrał on w tym roku wczesną wiosną i w lecie dwie wyprawy na pogan — obie nieudane[20] Na Śląsku wreszcie w dzielnicy głogowskiej nic się ważnego nie dzieje, tak samo i na Rusi halickiej, której książę Jerzy był z Krzyżakami w dobrych bardzo stosunkach. Oto wszystko, co się w krótkich słowach da powiedzieć o krajach ościennych, które wpływ na postępowanie Łokietka wywierać mogły — ale czy wywierały? Znowu na pewno nie da się nic o tem powiedzieć.
Oczywiście każdy wobec zupełnego braku źródeł może bardzo łatwo snuć najrozmaitsze przypuszczenia i to w różnych kierunkach. Wszystkie te kombinacye muszą jednak pozostać tylko kombinacyami. Można przyjąć np., że w Wielkopolsce sprawował rządy wojewoda i inni ziemscy dostojnicy, ale można również przypuścić, że Łokietek był w ciągu tego roku w Wielkopolsce a w takim razie jego bytność w 1314 nie byłaby pierwszą bytnością. Mógł on sam prowadzić dalej dzieło odzyskiwania i pacyfikacyi tej polskiej dzielnicy, ale też można przypuszczać, że był czem innem i gdzieindziej zajęty. I taka hipoteza nie byłaby zupełnie pozbawioną wszelkiego prawdopodobieństwa. Tam zresztą, gdzie się nic nie wie, wszystko jest możliwem, ale zarazem i wszystko wątpliwem — bo nieudowodnionem.
Wśród wszystkich tych przypuszczeń, domysłów i kombinacyi jest wszelako jeden domysł, który mnie bliżej obchodzi i z powodu którego należy przeprowadzić rewizyę mojej poprzedniej pracy. Można mianowicie, wśród wielu innych postawić następującą hipotezę: Synowie Głogowczyka nie utracili Wielkopolski w końcu 1312 r., tak jak przyjmowałem poprzednio, ale dopiero później, i z tą utratą należy połączyć bytność Władysława Łokietka na początku 1314 r. na Kujawach i na pograniczu Wielkopolski oraz bytność następną w lecie tegoż roku. Należy przyznać, ta ostatnia kombinacya ma wiele za sobą, jest ona na pierwsze wejrzenie prostszą i łatwiejszą. Kto zaś ją przyjmie unika tem samem owej kłopotliwej przerwy, trwającej rok blizko między utratą Wielkopolski przez książąt śląskich a objęciem jej w posiadanie przez Łokietka. Dowodów za lub przeciw niej nie mamy żadnych. W braku też wszelkich wiadomości nie mamy innej rady jak tylko zwrócić się raz jeszcze do źródeł z owego dwukrotnego pobytu Łokietka w Wielkopolsce w ciągu 1314 roku i na ich podstawie, o ile się da, osnuć dalsze już kombinacye i wyciągnąć dalsze wnioski.
Stwierdziłem na podstawie źródeł fakt, że Władysław Łokietek w ciągu 1314 roku był we wschodniej części Wielkopolski, obecnie należy się zająć tą kwestyą i odnaleźć przyczyny, dlaczego tak się stało? Widocznie Łokietek miał jakieś powody, dla których nie chciał być dalej, a przedewszystkiem w samym Poznaniu. W środkowych okolicach Wielkopolski, w jej sercu, w Gnieźnie, jest on dopiero we dwa lata później 1316 r., a w Poznaniu 1324 r., więc po koronacyi, i to dopiero w cztery lata po niej! Od tego czasu jest już prawie rok w rok w tym pierwszym wielkopolskim grodzie. Wprawdzie i teraz znowu mógłby ktoś ponownie użyć argumentu, że to tylko zaginęły przywileje w tych grodach wydane, ale że w nich Łokietek był wcześniej. Na ten argument tak samo jak poprzednio odpowiedzieć musimy, a nadto można jeszcze i to dodać, że przecież w czasie pierwszej bytności Władysława Łokietka w Wielkopolsce musiała się dla niego nadarzać sposobność do wystawiania różnych dokumentów. Spraw było bardzo wiele, które wymagały załatwienia i każdy musiał spieszyć do nowego księcia z prośbą o potwierdzenie dawnych i o wyjednanie nowych przywilei — wątpliwem jest więc bardzo, czy w tym wypadku mamy do czynienia jedynie z zagubieniem historycznego materyału. Ale jeśli istotnie tak było, t. j. jeśli Władysław Łokietek nie był w Poznaniu ani w styczniu, ani w sierpniu w 1314 roku i jeśli tam nie wystawiał dokumentów, to przyznać trzeba, że ta jego dwukrotna bytność w Wielkopolsce w dość dziwnem świetle się przedstawia. W warunkach normalnych spodziewalibyśmy się przedewszystkiem czego innego, a mianowicie: Władysław Łokietek jako dziedzic królestwa polskiego powinien się był znaleść w Poznaniu, tam w otoczeniu licznego orszaku panów świeckich i duchownych, wydawać przywileje i sprawować rządy. Tymczasem dzieje się inaczej, jak wiemy. Łokietek do Poznania nie zawitał, a i to podnieść należy, iż w Słupczy, a później w Kaliszu nie wielu się gromadzi koło Władysława wielkopolskich panów. Przedewszystkiem uderzyć musi brak wojewody poznańskiego Dobrogosta z Dzwonowa[21]. Wygląda to tak, jak gdyby Łokietek nie skupił był jeszcze koło siebie większej liczby stronników. Można ten brak inaczej jeszcze objaśnić, osobliwie jeśli o Nałęczów idzie. Pierwszy dostojnik wielkopolski, wojewoda Dobrogost, z rodu Nałęczów, nie chciał i nie mógł się spotykać z biskupem poznańskim, Andrzejem z rodu Zarembów, bo oba te rody były ze sobą w niezgodzie. Biskup Andrzej rzucił był na wojewodę Dobrogosta klątwę, pod którą zostawał on wraz z synem do końca już życia. Stało się to, o ile się zdaje, jak już dawniej mówiłem, wskutek ekscesów, których się nie tylko sam Przemko musiał dopuścić podczas owej walki w tumie poznańskim[22]. Można więc ostatecznie znaleźć przyczynę nieobecności przyszłych stronników Łokietka — Nałęczów. Nieprzyjaźń i walki owych rodów między sobą mogą nawet stanowić klucz do rozwiązania choć w części tych ciemnych stosunków. I jeden ród i drugi (a były to dwa najpotężniejsze możnowładcze rody), mogły należeć nawet do stronników Łokietka, a mimo to walczyć między sobą, co utrudniało wielce stanowisko samego księcia Władysława. Mógł on nawet nie chcieć na razie wglądać bliżej we wszystko, co się podówczas w Wielkopolsce działo, bo nie miał jeszcze dość siły, aby wszystkich poskromić i wszystkiemu podołać. Ten wzgląd oraz niechęć do wrogiego mu poznańskiego niemieckiego mieszczaństwa są ostatecznie właściwą przyczyną, dla której w styczniu 1314 r. Łokietek Poznań ominął. Inaczej tego faktu, który przyjmuję, objaśnić nie umiem. Te same powody muszą też wystarczyć, jeśli chodzi o drugą bytność Łokietka w sierpniu tegoż roku. Wniosek z tego twierdzenia jest łatwy: jeśli Łokietek istotnie nie był w Poznaniu za pierwszej swej bytności w Wielkopolsce, ani za drugiej, to udziału w walce z Przemkiem brać nie mógł, która się w samym Poznaniu toczyła, a także, jak sądzę, nie brał udziału i w walce z Januszem z Biberszteinu, którą był stoczył Dobrogost z Dzwonowa, być znowu może w ciągu 1313 roku. Co do tego ostatniego zdarzenia brak nam wszelkich pozytywnych danych po odrzuceniu chronologii Długosza — co do walki zaś z Przemkiem, możemy oznaczyć przynajmniej jej chronologiczne granice. Kwestya ta, ważna dla nas i dla całego naszego wywodu, byłaby przeciętą, gdybyśmy wiedzieli, kiedy ta walka nastąpiła, czy w czasie pobytu Łokietka w Wielkopolsce, czy wcześniej lub później. Jeden tylko fakt pewny można w każdym razie pochwycić wśród wszystkich tych domysłów i przypuszczeń. Oto w sierpniu 1314 roku już było po decydującej walce, którą stoczyło rycerstwo wielkopolskie z Przemkiem i mieszczaństwem oddanem książętom śląskim. Nadania bowiem, które czyni Łokietek dla Pyzdr i Kalisza, są nagrodą za wierność, za niebranie udziału w powstaniu[23] Jest to więc w każdym razie termin „ad quem“ najdalszy. A jaki jest najwcześniejszy termin „a quo“? O tem mówiłem już w mojej poprzedniej pracy, ale teraz — uprzedzam, że zdanie zmieniam! Przemko obwarował kościół katedralny i tam się bronił zacięcie, należy więc szukać wiadomości o katedralnym kościele z tego czasu. Jedna jedyna wiadomość istnieje: oto dnia 28 października 1313 nie kto inny, jak rodzice Przemka, Ludwik wraz z żoną Gertrudą i z synami fundują ołtarz w katedrze ku czci św. Tomasza, który biskup Andrzej poświęca. Nieobecność Przemka, który nie bierze udziału w tym pobożnym akcie, skłoniła mnie w mojej poprzedniej pracy do postawienia hipotezy, że wówczas było już po powstaniu i po wypędzeniu Ślązaków z Wielkopolski. Nieobecność Przemka jest względem ważnym, ale jak prawie wszystko w niniejszych poszukiwaniach, tak i ten wzgląd nie jest zupełnie pewnym i stanowczym — można go też zaczepić. Dziś robię to sam. Po dłuższej rozwadze sądzę, że należy przyjąć, iż pobożna owa fundacya pochodzi z czasów przed powstaniem Przemka. Wójt poznański Przemko z jakichś nieznanych nam zresztą powodów mógł w tej fundacyi nie brać udziału. Mamy tedy obie granice. W jesieni 1313 roku powstanie Przemka w Poznaniu jeszcze nie nastąpiło, a w lecie 1314 roku było już stanowczo po niem, w tym też blizko całorocznym okresie należy go, bądź co bądź, umieścić. Niepokoje, zamieszki mogły poprzedzać samą walkę o Poznań i zresztą trwać przez cały rok 1313, a nawet i koniec 1312 r. Lecz samo powstanie mieszczan poznańskich w tym czasie się mieści.
Ustalenie tej granicy ostatecznie niewiele nam pomogło, jeśli chodzi o pytanie, czy Łokietek sam walczył i był w Poznaniu lub nie, nie wiemy bowiem, czy powstanie Przemka wypada równocześnie z jednym lub drugim pobytem Łokietka w Wielkopolsce, możnaby więc nawet kwestyonować i ów fakt bardzo ważny, że Władysław Łokietek w owej walce nie brał udziału. Opiera się on tylko na tem, co dotychczas powiedziałem o omijaniu Poznania przez Łokietka. Na szczęście wszakże mamy bezpośrednie świadectwa na udowodnienie tego faktu, który jest doniosły i ważny, bez względu nawet na to, czy Łokietek był lub nie był w Poznaniu. Posiadamy mianowicie niezależne świadectwo, z którego tyle przynajmniej wynika na pewno, że Władysław Łokietek nie brał istotnie udziału ani w walce Dobrogosta z Dzwonowa z Januszem z Biberszteinu, ani, co ważniejsza, w powstaniu Przemka — tej wiadomości dostarcza nam nie kto inny, jeno sam Długosz.
Mówiłem już w poprzedniej rozprawie, że Długosz wprowadził tylko te zdarzenia jedynie w niewłaściwy związek chronologiczny, osnowa, treść ich wszelako jest zupełnie pewną i opartą na rzeczywistem zdarzeniu, a właśnie w całem opowiadaniu Długosza niema zgoła o Łokietku mowy[24]. Nie będę tu już zresztą powtarzał wszystkiego, co powiedziałem w mej poprzedniej pracy, przypomnę tylko jedno: oto ów tak ciekawy dokument, który Łokietek wydał w 1316 dla mistrza medyka Mikołaja, wspomina najwyraźniej o bezbożnem spustoszeniu Poznania przez ziemian i przez nieprzyjaciół innego narodu oczywiście poznańskich i śląskich Niemców[25]. Otóż to bezbożne spustoszenie „impia devastatio“, jak mówi przywilej, odnosić się może tylko do walki rycerstwa z Przemkiem. Opowiadanie Długosza, więcej szczegółowe, zgadza się zresztą z tym dokumentem zupełnie! Żadną miarą nie można zaś przypuścić, aby w ten sposób Łokietek się wyrażał, gdyby był sam dobywał katedry poznańskiej; pod jego też osobistem dowództwem trudno przypuścić, aby było przyszło do wszystkich tych ekscesów, o których Długosz wspomina. Rycerstwo z jednej strony, a z drugiej wójt poznański Przemko, oraz niemieckie mieszczaństwo i śląska załoga — oto przeciwnicy, między nimi też ostatecznie przyszło do orężnej walki. Łokietek z niej skorzystał, ale w niej czynnego udziału nie brał, przynajmniej w tym najważniejszym jej epizodzie. Ostatecznie więc jest to fakt pewny. Niepewną pozostaje jeszcze tylko jego bliższa data. Otóż po tem wszystkiem, co powiedziałem, dwie co do niej można postawić możliwości: albo mianowicie, walka w Poznaniu wybuchła po 28 października 1313 r., wówczas kiedy już Władysław Łokietek był na Kujawach. Tytułował się wtedy „dziedzicem królestwa polskiego“, więc w każdym razie miał jakieś zamiary co do Wielkopolski. W takim razie przypadnie katastrofa Przemka gdzieś na sam koniec 1313 roku, lub na sam początek następnego — albo wreszcie przypada ona po pierwszej bytności już Łokietka na środek 1314 roku. Innego wyjścia, innej trzeciej kombinacyi zrobić już nie można, jeżeli się przyjmie jeszcze zajęcie Wielkopolski późniejsze, niż to w pierwszej mojej rozprawie przyjąłem. Za którąbym się z tych dwóch możliwości oświadczył? Żadna z nich się nie narzuca i nie usuwa wszystkich wątpliwości, wolę też podać je obydwie, jako równorzędne — niejako do wyboru czytelnika — ja sam wybrałbym drugą. Co do pierwszej, to są pewne trudności, których ostatecznie usunąć nie można. Istotnie, czas od końca października do stycznia jest dosyć krótki, ale nie sądzę, aby w nim nie można pomieścić, jeśli już nie wyprawy Janusza z Biberszteinu na Kleck — to przynajmniej walki z Przemkiem i poznańskimi mieszczanami. Możnaby też przypuścić, że skoro biskup poznański, Andrzej, oraz poznański kasztelan, Przedpełk, wyjeżdżali na spotkanie Łokietka do Słupczy, było już po opanowaniu Poznania przez polskie rycerstwo. Ale czemu Łokietek nie podążył z Kujaw na pomoc? Czy nie chciał? Czy nie miał sił dostatecznych — o tem się już nie dowiemy! Pozostaje wszelako druga możliwość: mogło się to stać mianowicie między pierwszym a drugim pobytem Łokietka w Wielkopolsce, a w każdym razie już po pierwszej jego bytności. W takim razie należałoby przyjąć, że stronnicy Łokietka w końcu 1313 albo nie zajęli Poznania, albo że po chwilowem zajęciu miasta musieli je opuścić; Przemko zaś i Ślązacy zdołali je napowrót opanować. Wiemy, ze źródeł tylko tyle. że Władysław Łokietek zjawił się w Wielkopolsce powtórnie w sierpniu 1314 roku, otóż zapytać się godzi, co go do tego skłoniło? Znowu tylko domysły nam pozostają! Ten sam Przedpełk, kasztelan poznański, jest świadkiem na dokumencie wystawionym w Wiślicy, jak się zdaje na wiecu, dnia 6 lipca.[26] Nie towarzyszył on Łokietkowi w jego powrocie z Wielkopolski, przynajmniej nie spotykamy go wśród świadków w Uniejowie w maju, kiedy Łokietek wracał z Kujaw, a więc musiał on umyślnie przybyć do Łokietka do Wiślicy w jakiejś ważnej sprawie. Nasuwa się też pytanie, czy nie wzywał Łokietka napowrót do Wielkopolski? Możliwem to jest ale trudniej powiedzieć, po co go wzywał? W każdym razie, powtarzam: Łokietek w sierpniu już wydawał przywileje Kaliszowi i Pyzdrom za okazaną sobie wierność, więc podówczas musiało już być po decydującej walce. Ale czy wójt poznański, Przemko, i polskie rycerstwo stoczyli tę walkę zaraz przed przybyciem Łokietka np. w drugiej połowie czerwca lub w pierwszych dniach lipca, tego już nam oba przywileje powiedzieć nie mogą. Jest jednak możliwem jedno zastrzeżenie, które tu podaję, a które jest w stanie zachwiać drugą możliwość: oto Władysław Łokietek mógł przybyć nietylko do Wielkopolski, ale i do Kujaw, na ten czas bowiem przypada znowu nieszczęśliwa wyprawa Krzyżaków na Litwę[27]; wogóle rok 1314 zaznaczył się dla Zakonu samemi klaskami, więc może Łokietek chciał być bliżej ziem Zakonu na Kujawach, skąd dopiero odwiedził niejako wschodnią Wielkopolskę.
Zajęcie Wielkopolski przez Łokietka w tym związku historycznych wydarzeń przedstawia nam się może nie tak, jakby można w pierwszej chwili przypuścić, ale zupełnie zgodnie z ówczesnem ogólnem położeniem. Powstanie Przemka, nie wątpię, było ostatnim aktem w całej walce, która się zresztą wcześniej musiała rozpocząć. Nie wątpię też wcale, że cały rok 1313 przeszedł w Wielkopolsce na różnych zamieszkach i podjazdowej wojnie. Wojna owa Wielkopolan z synami Głogowczyka, jeśli ją nawet wogóle wojną nazwać można, musiała być długą „ruchawką“, rozbitą na mnóstwo epizodów, napadów, zatargów i nieomal bójek[28]. Ten stan właśnie Wielkopolski musiał ułatwić Łokietkowi jej zajęcie. Co raz śmielej musiało rycerstwo podnosić głowę, a synowie Głogowczyka coraz bardziej tracić grunt pod nogami w Wielkopolsce, aż wreszcie przyszła chwila, że go zupełnie stracili. I oni i Łokietek sami do walki nie stanęli. Prowadziły ją żywioły miejscowe, polskie rycerstwo z jednej strony, a z drugiej poznańskie, niemieckie mieszczaństwo, a prócz niego śląskie załogi i posiłkowe śląskie wojsko. Za sprzymierzeńcami bardzo się oglądać obie strony nie mogły, a szczególniej nie mógł Łokietek. Synowie Głogowczyka mogli mieć za sobą markgrafów, swych krewnych a nawet i Zakon, ale go niemieli. Ojciec ich żył z Zakonem w zgodzie, łączyły ich wspólne interesy. Krzyżakom bardzo na tem zależało, aby Łokietek nie posiadł Wielkopolski i z nimi z tej strony nie graniczył, Głogowczykowi zaś bardzo na tem znowu zależało, aby Łokietek nie rządził na Pomorzu. Z chwilą, kiedy Łokietek był panem Pomorza, zajęcie Wielkopolski stawało się tylko kwestyą czasu. Zanosiło się już nawet na to w 1307—8 roku. W 1309 zaś roku, kiedy Łokietek tracił właśnie tak niedawno zdobyte Pomorze, Henryk Głogowczyk przybył do Wielkopolski, oczywiście, aby obserwować i na wszystko być przygotowanym. Teraz wszakże, owe niefortunne po większej części, „rajzy“ litewskie, z których nie zawsze zakonni rycerze wracali jako zwycięzcy, ułatwiały bądź co bądź Łokietkowi zajęcie Wielkopolski. Krzyżacy na nie pozwolić musieli. A kto wie nawet, czy wówczas nie miał Łokietek jakich planów lub przynajmniej nie zabłysła mu nadzieja, że odzyska Pomorze? Ręczyć za to nie można! Nadzieja taka wprawdzie zawiodła, była ona bowiem zbyt daleka, ale w każdym razie okoliczności sprzyjały podówczas Łokietkowi i wielkopolskiemu rycerstwu, które śląskich książąt i śląskich rządów nie chciało. To nie da się zaprzeczyć. Na jedno wszakże należy zwrócić uwagę: ta łatwość zdobycia a przedewszystkiem to, że nie sam Łokietek osobiście go dokonał, nie pozostała bez złych skutków na dalsze losy tej dzielnicy. Przedewszystkiem panowie wielkopolscy walczyli nie tylko dla sprawy Łokietka, ale także walczyli dla swych własnych celów i nieraz dla swej własnej prywaty. Były to więc lata nietylko wojny, ale i anarchii, niepokojów, przez które Wielkopolska przeszła, a to musiało głębsze ślady wycisnąć. Powody do wojny przeszły, ale niesforność została. Rody też wielkopolskie przyzwyczajone do wichrzenia jeszcze za Przemysła, zachowują i teraz stanowisko silniejsze niż w Małopolsce — wichrzą i nadal. Łokietek nie bardzo im dowierza, choć to są jego stronnicy i choć się z nimi musi liczyć. I ma słuszność. Najlepiej tego dowodzi zamianowanie starosty wielkopolskiego nie z pośród miejscowych możnowładców, ale mało znanego Stefana Pękawki z Małopolski[29]. Dowodzi również i forytowanie np. mniej znacznego rodu Borków, którzy co prawda nie jemu, ale synowi niewdzięcznością się odpłacili. Po prostu nie okazali się oni lepszymi od innych! To wszystko bezwątpienia spowodowało, że Władysław Łokietek opiera się nadal i po zajęciu Wielkopolski nie na tej dzielnicy, koronuje się nawet, — on pierwszy nie w Gnieźnie, ale w Krakowie i w pamiętnej walce r. 1331 z Zakonem rycerstwo właściwie nie wielkopolskie, ale krakowskie odnosi pod Płowcami zwycięstwo[30], wreszcie dzieło reformatorskie Kazimierza Wielkiego w Wielkopolsce, mimo tego że mniej głęboko sięga, przecież tam właśnie z silną opozycyą się spotyka.
To są wyniki, do których mnie doprowadziła rewizya moich dawnych badań. Nie wszystkie wątpliwości zdołałem usunąć i nie wszystko zdołałem „czarno na białem“ udowodnić. Ale bo też nie wszystko da się wogóle wykazać i udowodnić. Warto również przypomnieć jedną znaną prawdę, o której także nie zawsze się pamięta, a mianowicie: że ścisłość a pewność wniosków nie zawsze idą ze sobą w parze. Nie zawsze też w nauce wie się ściśle, jeśli się coś chce wiedzieć zupełnie na pewno. A jeśli się rzeczy wątpliwe koniecznie chce na pewno wiedzieć, jest to zwykle przedwczesne tylko formułowanie i wyciąganie wniosków z wątpliwych nieraz i ułamkowych faktów.





Przypisy

  1. Mon. Pol. Hist. T. II str. 883. Podaję tutaj zapisek w całej rozciągłości: 1314. Jacobus archiepiscopus Gneznensis obiit, sedes vacat 4 annis. Eodem anno ecclesia Mechoviensis fratribus restituitur. Dux Wladislaus Poloniam rehabuit. Por. też Katalog arcybiskupów gnieźnieńskich op. cit. 394 oraz Spominki Gnieźnieńskie str. 44.
  2. Mosbach: Wiadomości do dziejów Polski str. 38.
  3. Kodeks dypl. Wielkopolski T. II, NN. 964 i 965.
  4. KD. WP. II, Nr. 970, rok 1314.
  5. Przewłoki leżą na granicy właściwych Kujaw i Wielkopolski, na południe od Kruszwicy. Pełczyn i Gołuchowo w pow. pyzdrskim, Bożęcin w południowej części tegoż powiatu pod miastem Krotoszynem, a Bliżanów w zachodniej części pow. kaliskiego nieopodal Stawisczyna. Wieś Szeligi, którą sprzedawał Mikołaj z Bożęcina, dziś nieistniejąca, leżała koło Nowegomiasta także w pyzdrskim powiecie. Por. KD. WP. I. Nr. 571, rok 1286 oraz KD. P. II b. Nr. 478, r. 1317.
  6. KD. P. II b. Nr. 474.
  7. KD. WP. II. Nr. 970.
  8. Op. cit. NN. 971 i 973.
  9. Walka o Poznań str. 5.
  10. Op. cit. str. 17.
  11. Najstarsze księgi Krakowa str. 30. Nr. 274 a. Zapisek mówi o sprzedaży dokonanej w kwietniu 1313 r. „de mandato ducis Vladislai“. Mógł książę wydać polecenie dawniej i nie koniecznie z Krakowa, ale w każdym razie przypuścić najłatwiej, że znajdował się on podówczas w tem mieście. Zapisek nr. 274 b, w którym Władysław Łokietek jest tytułowany Rex Polonie byłby bardzo dla nas ważnym, mógłby się bowiem odnosić do zajęcia Wielkopolski. Nałoży jednak razem z wydawcami uznać go za wniesiony do ksiąg miejskich później, po koronacyi. W listopadzie 1312 roku był Władysław Łokietek w Krakowie. Por. nr. 252, str. 28.
  12. Mosbach. Op. cit. str. 38. Jest to nadanie przez Władysława Łokietka parafialnego kościoła w Brześciu braciom gwiazdowym i domowi szpitalnemu św. Ducha. Bardzo jest ciekawym warunek, który Łokietek stawia, a mianowicie nie mają oni przyjmować żadnego Niemca, bądź duchownego, bądź świeckiego pod grozą utraty nadania: Preterea volumus quod hiidem (!) fratres nullum teuthonicum ordinatum uel laycum in domo uel ecclesia predicta tenere debeant et servare.
  13. KD. Katedry krakowskiej nr. 115 T. I, oraz KD. Małopolski II nr. 544, 17 lipca. KD. WP. II. u. 908. W roku 1308 i 1310 już się Łokietek tak nie tytułuje.
  14. KD. P. II b, nr. 250.
  15. Ciekawem jest, jak sobie współcześni radzą, chcąc oznaczyć całą Polskę. Np. w tym samym przywileju Łokietka dla Słupczy, Łokietek mówi, że pieniądze bite przez biskupa poznańskiego w Słupczy mają mieć obieg: „per omnes civitates terre nostre Polonie“, t. j. w Wielkopolsce „et nostrum dominium polonicum“, t. j. w innych polskich ziemiach. T. zw. Rocznik Kujawski, który jako oddzielną kroniczkę ogłosił dyr. Kętrzyński (O Rocznikach polskich str. 186), mówiąc o koronacyi Łokietka, pisze: in regem Cracovionsem et Polonie coronatur. A więc tak jak pisali Czesi! Podobnie i statuty Kazimierza W. odróżniają: Cracovienses et Poloni. Ale już w XIII w. i w ciągu XIV mówiono „gens Polonica“ ogólnie na oznaczenie wszystkich Polaków. Por. Kodeks D. Tyniecki, nr. 41, 1311 oraz KD. MP. nr. 557, 1312.
  16. Regesten zurschl. Geschichte. T. IV, nr. 3355, str 244, dnia 14 maja.
  17. Balzer. Genealogia Piastów.
  18. Kodeks dypl. miasta Krakowa I. nr. 5. r. 1310—1313. Bolesław uwalnia od cła mieszczan krakowskich: placere cupientes dilectissimo fratri nostro Wladislao dei gracia inclito duci Cracoviensi.
  19. Szczególniej w blizkich i dobrych stosunkach z Zakonem był biskup płocki Jan z rodu wielkopolskiego Nałęczów. Ciekawy list W. mistrza Karola z Trewiru do niego pisany ogłosił dyr. Kętrzyński. W „Trzydziestu dokumentach katedry płockiej“. Lwów 1888, nr. 26. W. mistrz donosi o swej wyprawie na pogańskich Litwinów. Pisze też w sprawie Dobrogosta, stryja biskupa Jana, który zdaje się chciał się osiedlić w ziemiach Zakonu. Coby to był za Dobrogost? Trudno orzec z całą pewnością. Współcześnie w Wielkopolsce występuje aż trzech Dobrogostów Nałęczów.
  20. Voigt Geschichte Preussons. T. IV, str. 291.
  21. Zaznaczyć wypada, że słynny Jakób Świnka, arcybiskup gnieźnieński właśnie był umarł w marcu 1314 roku. W styczniu wątpliwem jest, aby mógł gdzieindziej, nie w Gnieźnie widzieć się z Łokietkiem. Nie wiemy wszakże, czy się widział.
  22. Walka o Poznań str. 16.
  23. Walka o Poznań str. 17.
  24. Długosz. Hist. pol. T. III. str. 49, 50. Długosz miał jakieś dziś nieznane wiadomości, ale musiał znać także Rocznik wielkopolski, mówi bowiem, równie jak on, o sprzyjaniu Głogowczyka Niemcom i niechęci do Polaków. Kto wie nawet, czy nie znał dokumentu z 1316 r., o którym niżej. Dlaczego przesunął śmierć Głogowczyka o rok później i umieścił ją pod r. 1310 i dlaczego zmienił chronologię, trudno dociec. Jedno wszakże jest pewnem — a mianowicie to, że w 1310 r. Łokietek nie zajmował Wielkopolski i Przemko nie powstał. Gdyby ktoś ostatnio przypuszczenie chciał zrobić, musiałby przyjąć, że była to nieudana próba rycerstwa pozbycia się synów Głogowczyka. Temu jednak przeczy samo opowiadanie Długosza, według niego bowiem rycerstwo zwyciężyło, a Przemko uległ.
  25. KD. WP. I. nr. 982 r. 1316. Łokietek mówi: Cum per magnam dopopulacionem et impiam devastacionem civitatis Posnaniensis, infinite res et varie fuissent perempte hostiliter per manus terrigenarum et inimicorum diverse nacionis, inter quas honorabilis viri ac famosi magistri Nicolai phisici multe res, maxime privilegia — sunt recepta et amissa, przeto Łokietek mu je ponawia. Prócz tej wzmianki i tych, które podałem w mojej „Walce o Poznań“, jak np. w przywileju Łokietka dla Słupczy z r. 1315 (nr. 979) można jeszcze odnieść do owej wojny następującą wzmiankę: W roku 1316 Jan, proboszcz poznański, odnawia przywilej na sołtystwo we wsi Kicin: „quia propter mala tempora litteram priorem per suum infortunium perdiderat“. KD. WP. II., nr. 980. — Kicin leży w pobliżu Poznania, nieopodal drogi do Gniezna i Klecka.
  26. KD. P. II b. n. 213. Prócz Przedpełka znajdował się tam i Piotr, starosta kujawski.
  27. Voigt. Op. cit. T. IV, str. 312.
  28. Jeśli się ją tak przedstawi, wtedy można pogodzić z tem, co mówię, i wiadomość Rocznika wielkopolskiego, który mówi, że pokój po śmierci Głogowczyka trwał jeszcze przez lat dwa: tamen stetit pax tempore ipsorum (t. j. synów Głogowczyka) aliquanta, non tamen perfecta duobus annis. Można przypuścić, że te zamieszki zaczęły się gdzieś w 1312 roku, a przez 1310 i 1311 trwał jeszcze ów pokój, choć niestateczny, w każdym razie nie taki, jak za samego Henryka Głogowczyka. Mon. Pol. Hist. III, str. 42.
  29. Kutrzeba. Starostowie, ich początki i rozwój w XIV w. 1903, str. 12.
  30. Mon. Pol. Hist. II, str. 856. Rocznik Traski mówi, że z pola bitwy uciekli „pluros de Poloniensibus“. Ciekawem jest, że Rocznik Małopolski zmienia „Polonionsibus“ na „Cracoviensibus“. Wiadomość Rocznika Traski jest pewniejszą. Por. Lekszycki. Die ältesten grosspoln. Grodbücher. T. I, str. 641 oraz Mon. Pol. Hist. T. III, str. 210.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Karol Potkański.