Wyznania (Augustyn z Hippony, 1847)/Księga Siódma/Rozdział III

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Augustyn z Hippony
Tytuł Wyznania
Część Księga Siódma
Rozdział Rozdział III
Wydawca Piotr Franciszek Pękalski
Data wydania 1847
Druk Drukarnia Uniwersytecka
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz Piotr Franciszek Pękalski
Tytuł orygin. Confessiones
Źródło Skany na Commons
Inne Cała Księga Siódma
Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
Artykuł w Wikipedii Artykuł w Wikipedii

ROZDZIAŁ III.
O trudności, jakiéj doznawał chcąc pojąć złego początek.

Chociażem uważał wszelką w tobie doskonałość, że ani skalać się ni odmienić, ni pod żadnym względem naruszony być nie możesz, i tak niezachwianie wierzyłem żeś jest Panem naszym, Bogiem prawdziwym i Stwórcą dusz i ciał naszych, nie tylko dusz i ciał naszych, nie tylko dusz i ciał, ale wszystkich istót i rzeczy; nie pojmowałem przecież jeszcze jasno zawiązku, z którego przyczyna złego wypływa. I jakabykolwiek ona była, czułem to dobrze, żem w jéj badaniu winien był wszelką moję rozwagę rostropnie urządzić, abym nie był zpowodowany utrzymywać, że Bóg nieodmienny zmianie ulega; bym, szukając przyczyny złego, nie stał się sam przedmiotem mojego badania. Szukałem jéj bespiecznie, pewnym będąc przeto, że grubym błędem są mowy Manicheuszów, których z całéj siły méj duszy unikałem; bo to jasnym było dla mnie dowodem, że ze sercem pełném swéj złośliwości szukali złego przyczyny, woleli raczéj przypuszczać, iż twoja boska Istota usposobiona jest do ponoszenia złego, niźli, by przyznali, że własna ich natura źle czynić jest skłonna. Usilnie przykładałem się, bym pojął tę prawdę często przede mną powtarzaną: że wolne użycie woli naszéj jest przyczyną złych uczynków naszych, a sprawiedliwe twoje sądy: byśmy złe cierpieli; lecz mój słaby wźrok jasno widzieć jéj nie zdołał. Napróżnom usiłował wyprowadzić oczy méj duszy z téj ciemnéj przepaści, ilem się razy o to pokusił, nanowom się zanurzał, a za powtarzaném usiłowaniem zawszem się głębiéj pogrążał.
Ta jednak uwaga podnosiła mnie potrosze ku światłu twojemu, żem nie był bardziéj upewniony o mojém życiu, jak o méj woli. Gdym czego chciał lub nie chciał, zupełnie byłem przekonany, iż to nie kto inny, ale ja byłem, który chciałem lub nie; i wnosiłem już z pewnością, że w tém niezawodnie istnieje grzéchu mojego przyczyna. Kiedym czynił co mimo méj woli, czułem że bardziéj cierpię aniżeli działam, uważałem to nie za winę, ale raczéj za kaźń, którą słusznie uchłostany, o twéj sprawiedliwości myśląc, niezwłocznie ją wyznawałem.
Lecz zapytałem potém siebie: któż mnie stworzył? czyliż nie mój Bóg, który jest nie tylko dobry ale samém dobrem? Skądże wzięło się we mnie chcieć złego a niechcieć dobrego, abym za mój występek sprawiedliwie karę ponosił? Któż tedy zasiał we mnie i zasadził tę roślinę goryczy, kiedy jestem cały dziełem najsłodszego Boga mojego? Jeżeli djabeł tego jest sprawcą, skądże ten djabeł pochodzi? A jeżeli on sam przez przewrotną wolę swoję z dobrego anioła stał się djabłem, skądże w nim wzięła się zła wola, która go djabłem uczyniła, kiedy Stwórca najlepszy zupełnie dobrego anioła udziałał? Te pomysły były śmiertelnym ciężarem, który mnie do gruntu poniżał, nie wtrącał mnie jednak aż do tego straszliwego odmętu błędów, gdzie cię nikt nie wyznaje, gdzie tobie raczéj przypisują złe, aby występku człowiekowi nie przyznawano.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Augustyn z Hippony i tłumacza: Piotr Franciszek Pękalski.