Wojtek Miglanc prawi

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
>>> Dane tekstu >>>
Autor Jantek z Bugaja
Tytuł Wojtek Miglanc prawi
Wydawca Dziennik Związkowy
Data wydania przed 1944
Ilustrator anonimowy
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron

Miglanc (cropped).jpg
 
Wojtek Miglanc
Prawi:


Na ślub Jantosi i Franków, wszyśkie chłopaki wsiowe i dziewuchy nase przyśli. Muzyka była fajna, rznęła nam krakowiaki i marsie, jaz ku samemu kościołu.
Organisty nie było, bo pojechał do Krakowa, na jakiś zjazd organistowski, tak młody pan posed do księdza kanonika, zeby pozwolił coby mu muzykanci zagrali na chórze.
— Koniecnie to musis mieć muzykę na ślubie, powiada ksiądz kanonik do Franka, ja odprawię wotywę ślubną cichą i tes będzie dobrze, jak wam tylko Pan Bóg błogosławić będzie.
Franek pocałował księdza kanonika w ręce i powiada:
— Kiedy to smutny miałbym ślub, księdze kanoniku, a ludzie powiadają ze jak na ślubie nie grają, to dziecka są płacliwe, ciągle robią muzykę takiemu małzeństwu.
— To są takie bajdy Franku, — powiada ksiądz kanonik — a zresztą, kto wie jak ci Twoi muzykanci grają, mozeby Pana Boga swoim graniem obrazili.
— Muzykantów ja mam, prosę księdza kanonika dobrych, bo Jantek z Bugaja gra ze swojemi muzykantami, na mojem weselu.
— A, ten poeta? Co pise w Amerykańskich gazetach, ale pozwolę niech zagra, pokaze Panu Bogu i mnie co umie.
— Co powiedział ksiądz kanonik, — pytają się drózbowie młodego pana Franka, jak wysedł od jegomości z plebaniji.
— Drozył się z pocątku ale jak powiedziałem ze Jantek z Bugaja gra ze swoją muzyką, tak pozwolił coby grali na otybie.
Muzykanci wyśli na chór, osłozyli nuty przed sobą, postroili cichutko instrumenta, sygnarka się we wiezy odezwała, za kwilę dzwonek przy zakrystji i ksiądz kanonik wysed ze msą świętą.
Jantek z Bugaja odrachował, raz, dwa, trzy i razem cichusieńsko, milusieńko, potem coraz to głośniej, jesce głośniej, nareście głośno, uroczysto, grali, ze jaz sie Najświętsza Panienka z Panem Jezuskiem w ontarzu uśmiechali.
Piersy kawałek posed im piękni, cacanie ale Jantek ześtrofował po cichu basistę Piwowarka ze jakąś nutę fałsywą rypnął na basie. Wspomina ten Jantek z Bugaja, cęsto o basiście Kosku Ignacu ze miał z niego dobrego basania, ale mu odjechał do Ameryki i jakoś nie wraca. Kto wie cy juz na tem świecie zagrają jak przed laty razem, chyba moze na tam tem świecie... Drugi, trzeci i tak dalej — kawałek kościelny jesce pięknij grali na chórze, ze ksiądz kanonik starusek, jak lalecka lekka się przy Msy (...)


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Antoni Kucharczyk.