Wieczór (Napój cienisty)
| <<< Dane tekstu >>> | |
| Autor | |
| Tytuł | Wieczór |
| Pochodzenie | Napój cienisty cykl W chmur odbiciu |
| Wydawca | J. Mortkowicz |
| Data wyd. | 1936 |
| Druk | Drukarnia Naukowa Towarzystwa Wydawniczego |
| Miejsce wyd. | Warszawa |
| Źródło | Skany na Commons |
| Inne | Cały tekst |
| Indeks stron | |
WIECZÓR
Drobne okno otwórz niespodzianie,
Niech zobaczę twe łóżko przy ścianie!
Taka cisza, że nie poznać świata, —
Jeden tylko na dębie liść lata.
Koral zorzy po podpłociu biega
I sam siebie na sękach postrzega.
Motyl w zmierzchu biało nam się ziścił,
Gdy się skrzydłem do malwy przyliścił.
Ciche grabie z najcichszą łopatą
Tkwią we dwoje i do snu pod chatą,
Kto w nie spojrzy — zrachuje dwie cisze.
Dal się w oczach umyślnie kołysze.
Wieczór różnie niszczeje po krzakach,
Cień do rowu włazi na czworakach.
Za miedzami, za ustroniem młyna
Bóg się kończy — trawa się zaczyna.
Kurz, świetlejąc, dogasa nad drogą,
I jest wszystko, choć niema nikogo!
Tylko brzoza, kwitnąc w światów mnóstwo,
Całe swoje w snach odmilkłe brzóstwo
Z nagłym szeptem wcudnia do strumienia,
Gdzie raz jeszcze w brzozę się zamienia.