Walka z zasłoną
Wygląd
| <<< Dane tekstu >>> | |
| Autor | |
| Tytuł | Walka z zasłoną |
| Pochodzenie | Patrząc na moich synków |
| Wydawca | nakładem Janiny Ejsmond |
| Data wyd. | 1931 |
| Druk | Piotr Pyz i S-ka |
| Miejsce wyd. | Warszawa |
| Źródło | Skany na Commons |
| Inne | Cały tekst |
| Indeks stron | |
WALKA Z ZASŁONĄ.
Jest na wózku dzieciny z muślinu zasłona,
chroniąca słodką buzię przed much czarnych rojem.
Przebudzone rączyny walczą wstępnym bojem,
aż zostanie pomięta i na bok zrzucona.
A gdy bobuś przejrzyste muśliny pokona,
widząc musze zastępy, z wielkim niepokojem
rzuca się w dalszej walce na posłaniu swojem,
aż go mama w najsłodsze utuli ramiona.
A potem — znowu półmrok w dziecięcym pokoju...
I znowu przezroczyste ochronne muśliny,
broniące cudnych liczek od najeźdźców roju...
I znowu przebudzone zaczepne rączyny
szamoczące zasłonę, rwące się do boju...
I znów chwila zwycięstwa i — uścisk matczyny...