W klatce (Orzeszkowa)/XIV

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania


Odpust W klatce • Część II
V • Eliza Orzeszkowa
Pytanie
Odpust W klatce
Część II
V
Eliza Orzeszkowa
Pytanie

V.

Sielanka.


I widziały stare drzewa jodłowskiego ogrodu, jak często, codziennie niekiedy, piękna Klotylda przechadzała się pod ich sklepieniem, wsparta na ręku młodego doktora.
A mirty i cyprysy strojące ganek jodłowskiego domu, ciekawie zaglądały wieczorem w głąb wschodniego gabinetu i widziały, jak, pod szafirowém światłem lampy, oparta na otomance postać kobiety, wdzięcznie rysowała się śród barwnego tła draperyi, i słyszały stłumiony głos mężczyzny, mówiący do niéj o czémś długo, długo...
I widziała figlarna Marylka, jak na przezroczystéj twarzy jéj pani, wykwitał rumieniec, ile razy stopy dzielnego gniadosza zatętniały przed gankiem domu; i widział stary Ignacy, jak młody jeździec drżącą z niecierpliwości ręką, oddawał mu cugle wierzchowca; a sam jednym skokiem przesadzał wschody gankowe, aby się coprędzéj znaleźć obok pani domu.
I śród głębokiéj ciszy wiejskiéj, śród jasnéj majowéj pogody, owiana wonią kwiatów i szumem drzew starych, zwolna i słodko snuła się dwojga serc sielanka, w tém tylko różna od innych na ziemi, że na dnie jéj leżało snać cierpienie i były łzy; bo często wieczorem, gdy tętent konia unoszącego Lucyana umilknął w oddali, malowana twarz Madonny widziała kornie schyloną przed sobą głowę kobiety i załamane smutnie jéj ręce, a z po-za jodeł, otaczających dziedziniec, wychodziło dziewczę młode i smutne, smutno patrzyło w niebo, z którego gwiazdy nocne przeglądały się w łzach drżących na jéj źrenicach.
I było tak miesiąc cały ........
................
Boże mój, Boże! gdyby spisać historyą wszystkich na świecie miłości, jakżeby mało w niéj było radosnéj treści! A jednak ludzie upornie gonią te szybko gasnące iskry, które zbyt często niestety wiodą za sobą szereg mar ciemnych ..........
................




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Eliza Orzeszkowa.