Topola (Daniłowski)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

TOPOLA.

Przy cmentarzu, nad rzeką, jak warta,
Stróżująca zapadłym mogiłom,
Piorunami topola rozdarta
Przeciwstawia niszczącym burz siłom
Moc trwania.

A gdy szara godzina uderzy,
Za cmentarny przechyla się parów,
Nad grobami uśpionych rycerzy,
I zadaje szelestem konarów
Pytania.

Wówczas każdy grób wzdryga się darnią
I z łoskotem się głębiej zawala,
Bo je pyta swą całą męczarnią
I tym gromem, co wciąż się zapala
W pniu czarnym.

Lecz odpowiedź nie zatli się w próchnie
Mogił wzrosłych w dżdżu krwawym, w łez rosie
Poty, póki pożarem nie buchnie
Święty ogień, co zagasł na stosie
Ofiarnym.

Milczy cmentarz posępny i głuchy,
Jeden wicher w nim ciszę zamącą,
Co topoli rozdartej pień suchy
Swym szalonym podmuchem potrąca
I zgina.


I z wściekłością gałęzie obrywa
I unosi daleko na pole;
A topola tak jęczy, jak żywa
I bolesną, wiekową swą dolę
Przeklina.

Pod nią rzeka spieniona i mętna
W mgły oparach się wije, jak w dymie,
Słychać westchnień ogromnych jej tętna
I kłębiące się w piersiach olbrzymie
Jej wiry.

A nad wszystkiem się zwiesza żałośnie
Noc i, niby samotna dziewczyna,
Co tka szychem całuny na krośnie,
i niebo złotogłów gwiazd wpina,
Jak w kiry.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Gustaw Daniłowski.