Taniec szkieletów

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania


Taniec szkieletów • Felicjan Faleński
Taniec szkieletów
Felicjan Faleński

Po kupach gruzów, kędy naokoło
Piaszczysta bieleje wydma,
Milczkiem, omackiem, chyłkiem — lecz wesoło
Tańczące migają widma.

Był tu kraj, naród — lecz od niepamięci
Nie ma już nic i nie będzie...
Co tam! bodaj to hulać! Niech się święci
Pustynia zawsze i wszędzie!

Gdzie wiatr? — on w piasek wgrzebał się po szyję.
Gdzie księżyc? — w chmurach się chowa...
W to graj! precz światło! precz duch! Niechaj żyje
Ciemność i cisza grobowa!

Trzeszczą w nich stawy i kości grzechoczą,
Z uszu im piasek się sypie,
Żwir zgrzyta w płucach, a jednak ochoczo
Tańcują sobie na stypie.

W oczach ich nie ma źrzenic, a w ich szczęce
Jest zębów także niewiele —
A jednak tańczą ochoczo, za ręce
Wziąwszy się jak przyjaciele.

Także wiązaniem niezbyt im się tęgiem
Żebra trzymają goleni —
A jednak tańczą jednym wspólnym kręgiem,
Jak gdyby bracia rodzeni.

Ha! ha! jak bracia? No i któż to taki?
Czyście się nie domyślili?
Moskale, Czesi, Serbowie, Kozaki —
Sąsiedzi lub goście mili.

Z boku na zydlu siedzi śmierć Caryca,
Bezzębną rozwarła paszczę
I tym ich tańcem wielce się zachwyca,
I przytupuje, i klaszcze.

A za nią Niemiec. Z porcelanki pyka,
Kufel wylizał już do dna —
Jednak twarz chuda tego dostojnika
Wygląda dziwnie pogodna.

Ma kusy fraczek, obnażone pięty,
Lecz i niepłonne nadzieje:
Więc patrzy tylko radością przejęty
I grubo sobie się śmieje.

Tamci, jak mogą, tak każdy podryga,
Choć mocno już pomęczeni;
Ten patrzy tylko — i ani feniga
Nie wydał na to z kieszeni.

A wtem tabaki zażył z kamizelki...
— Ej! Toż to swój, a nie cudzy —
Hurra ho! Sława! Żywio Frydryk Wielki!
Tańcujcie, czortowscy słudzy! —


W lipcu 1867 r.
z okoliczności Zjazdu Słowiańskiego


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Felicjan Faleński.