Tako rzecze Zaratustra/O trzech przemianach

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Friedrich Nietzsche
Tytuł O trzech przemianach
Pochodzenie Tako rzecze Zaratustra
Wydanie nowe
Data wydania 1922
Wydawnictwo Towarzystwo Wydawnicze „Ignis” S. A.
Druk Drukarnia Narodowa w Krakowie
Miejsce wyd. Toruń, Warszawa, Siedlce
Tłumacz Wacław Berent
Źródło Skany na Commons
Inne Całe Mowy...
Pobierz jako: Pobierz Całe Mowy... jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Całe Mowy... jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Całe Mowy... jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron

O TRZECH PRZEMIANACH

Nazwę wam trzy przemiany ducha: jako duch wielbłądem się staje, wielbłąd lwem; wreszcie lew dziecięciem.
Wiele jest ciężaru dla ducha, dla silnego jucznego ducha, w którym pokora zamieszka: wszystkiego, co ciężkie i najcięższe, pożąda jego siła.
Cóż jest ciężkie? pyta juczny duch i klęka, jak wielbłąd, aby go dobrze obładowano.
Cóż jest najcięższe dla was, bohaterzy? pyta juczny duch, abym to na siebie wziął i radował się sile swej.
Nie jest-że to: siebie poniżać, aby swej wyniosłości ból sprawić? Pozwolić święcić swemu szaleństwu, aby móc drwić ze swej mądrości?
Nie jest-że to: z własną wonczas rozstawać się sprawą, gdy ona zwycięstwo świecić poczyna. Na wysokie wspinać się góry, aby kusiciela kusić?
Lub może to: żywić się żołędźmi i trawą poznania i w imię prawdy na głód duszy cierpieć?
Lub może — chorym być, a pocieszycieli odprawiać, z głuchymi przyjaźń zawierać, którzy nigdy nie usłyszą, czego pragniesz?
Lub może w brudną leźć wodę, jeśli taka jest woda prawdy, i zimnych żab oraz ropuch gorących nie odpychać od siebie?
Lub może — kochać tych, co nami gardzą, do upiora rękę wyciągać, gdy ten straszyć nas zechce?
Wszystko — najcięższe bierze na siebie juczny duch i niczem wielbłąd, na pustynię dążący, śpieszy i on na swą pustynię.
Lecz na samotnej pustyni dzieje się druga przemiana: lwem staje się tu duch, wolność pragnie sobie złupić i panem być na własnej pustyni.
Ostatniego swego władcy szuka on tutaj: wrogiem chce mu być, jak i Bogu swemu ostatniemu; z wielkim smokiem chce się o zwycięstwo potykać.
Czemże jest ów wielki smok, któremu duch jako panu i Bogu ulegać nie chce? „Musisz“ zwie się ów smok. Lecz duch lwa mówi „chcę“.
Złotolśniące „musisz“ legło mu oto wpoprzek drogi, — łuskowiec, a na każdej łusce lśni się złote: „musisz!“
Tysiącletnie wartości lśnią się na tych łuskach. I tak oto przemawia najpotężniejszy ze wszystkich smoków: „Wszelka wartość rzeczy — na mnie błyszczy“.
„Wszelka wartość stworzona już jest, a wszelką stworzoną wartością — jam jest. Zaprawdę, nie powinno być więcej „ja chcę!“ — Tak mówi smok.
Bracia moi, nacóż potrzeba lwa w duchu? Czemu nie podoła jeszcze zwierzę, które w zaparciu i pokorze żyje?
Nowe tworzyć wartości tego i lew nie dokona; lecz stworzyć sobie wolność nowego tworzenia — temu lwia potęga podoła.
Stworzyć sobie wolność i święte „nie“ nawet wobec obowiązku: nato, bracia moi, lwa potrzeba.
Wziąć sobie prawo do nowych wartości — to najstraszniejszy łup dla jucznego i pokornego ducha. Zaprawdę, łupu to sprawa i drapieżnego zwierzęcia rzecz.
Niczem swą największą świętość ukochał on niegdyś swe „powinieneś!“: teraz oto musi dojrzeć szaleństwo i dowolność nawet i w najświętszem, aby swą wolność miłości swej wydrzeć: lwa do tego rabunku potrzeba.
Lecz powiedzcież mi, bracia, cóż zdoła dziecię, gdzie lew nawet nie podołał? Czemu lew drapieżny dziecięciem stać się jeszcze winien?
Niewinnością jest dziecię i zapomnieniem, jest nowopoczęciem, jest grą, jest toczącym się pierścieniem, pierwszym ruchem, świętego „tak“ mówieniem.
O tak, do gry tworzenia, bracia moi, należy i święte „tak“ nauczyć się wymawiać: swojej woli pożąda duch, swój świat odnajduje, kto się w świecie zatracił.
Nazwałem wam trzy przemiany ducha: jako duch wielbłądem się staje, wielbłąd lwem, wreszcie lew dziecięciem.

Tako rzecze Zaratustra. — A bawił on wówczas w mieście, zwanem „pstrą krową“.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Friedrich Nietzsche i tłumacza: Wacław Berent.