Strona:Ziemia Polska w piesni 311.jpg

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.


OJCÓW.

Żegnam cię, żegnam ziemio garbata,
W cichej pogodzie babiego lata!
W pajęczych nici srebrnem upięciu!
Tak dłoń przyjazna nieraz dziecięciu,
Gdy płacze matki, oczy obetrze —
Jak mnie wieczoru szare powietrze
Osnuło góry, owiało skały, —
By ich me oczy mniej żałowały.

Żal tem dotkliwszy, gdy go kto wzbrania!
Otrzesz łzy dziecku, lecz nie tęsknotę.
Pieszcząc, przypomnisz matki pieszczotę. —
Daremnie rzeka pierś swą odsłania,
Tęskno do zdrojów w skale szemrzących!
Daremnie słucham sosen szemrania,
Tęskno do jodeł, buków szumiących!
Chaty i dwory tak tutaj nizko!
Inaczej gołąb, ranny od strzały,
Z czerwonym dachem kościółek biały[1]
Białem tam pierzem padł na urwisko.

Kiedy z wieczora dzwonkiem pogrucha,
To jego prośby skała wysłucha,
Poniesie oddźwięk do drugich szczytu,
Lecz kiedy z rana zabrzęknie dzwonek,
To już nie gołąb, chyba skowronek
Leci ku niebu z modlitwą świtu.
Czy tu te dźwięki, co w górnym wietrze,
Czy w światła falach drga tak powietrze
Przezrocza barwą, skrzydlatą wonią?

  1. Grodzisko pod Skałą.