Strona:PL Władysław Orkan-Miłość pasterska 106.jpeg

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


jak przemocny cud.
Po chałupach ostawali jedynie ojcowie,
biadający w cichości nad zepsuciem świata.
Tego lata pogoda szczęśliwie dotrwała.
We dnie słońce pomagało suszyć wilgne siano,
a noce były księżycowe,
białe, jak sny dziecka.

W taką noc szedł Rakoczy doliną Huciska.
Wesół był, wiedział dobrze, że przy takim czasie,
wszystko, co żywe, wylegnie na bory,
I Hanusia pewnie będzie. Szedł jak na wesele.

Księżyc łagodnem światłem zalewał dolinę;
roztoka w oczach mieniła się srebrem,
a po za cienie cichych smreków
kryło się milczenie.

Powietrzem, jak omamienie,
jak zbłąkany sen,
snuła się błękitna przędza,
osnuwała zbocza
i czarodziejsko odmieniała
kraj do niepoznania.

W taką noc dziecku, zbłąkanemu w lesie,
otwierają się skarby ukryte pod pniami;
w taką noc na stromej skale tajemnego zamku
siada z kądzielą zaklęta królewna