Strona:PL Nowele obce (antologia).djvu/046

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wierający szkice i rysunki. Od paru miesięcy, to znaczy od kłótni ze swym wujem, zajmował się rysowaniem i sprzedażą tych szkiców. Czasami, ale nie zawsze, udawało mu się korzystnie je sprzedać. Nazywał się John Turnbull Angus.
Nasyciwszy się widokiem czekoladek, wszedł do sklepu. Przywitawszy lekkiem uchyleniem kapelusza pannę stojącą za bufetem, poszedł do dalszego pokoju, gdzie było coś w rodzaju kawiarni. Młoda panna przy bufecie, była bardzo zgrabną osóbką, z czarnemi ładnemi oczyma. Ubrana była w czarną suknię i biały sztywny kołnierzyk. Wyczekawszy przepisaną chwilę, poszła do kawiarni, by przyjąć zamówienie od klijenta.
— Prosiłbym — mówił, dokładnie wymawiając każde słowo, młody człowiek — o kawałek babki i małą filiżankę czarnej kawy. — Zanim dziewczyna zdążyła odejść, dodał: — Chciałbym także, aby pani zgodziła się zostać moją żoną.
Dziewczyna odpowiedziała z godnością:
— Tego rodzaju żarty nie są tu dozwolone,
Rudowłosy młodzieniec podniósł na nią szare, poważne oczy.
— Naprawdę — rzekł — mówię na serjo. Tak serjo, jak serjo zamawiałem przed chwilą kawałek babki.
Ciemnowłosa bufetowa nie spuszczała z niego swych czarnych oczu. Przyglądała mu się badawczo. Wkońcu, jakgdyby cień uśmiechu pojawił się na jej ustach, i usiadła przy jego stoliku. Ale po chwili wstała, i widocznie podniecona podeszła do okna. Gdy po-