Strona:Modre wody str 2-1.png

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

I tem piękniejsze, iż nie jest ułudne;
A nad łąkami cicha toń przezroczy
Swoje błękitne rozwiesza kotary,
Znajomą piosnkę śpiewa bór prastary,
Żadna ci siła serca tu nie zmroczy
I łzą nie zajdą smutne twoje oczy —
I chciałbyś wiecznie pić z przyrody czary,
Wsłuchan w wieczorne przycichłe rozgwary
I w rozełkane ligawki pastusze,
Które z tęsknotą drżą, o zmierzchu dobie,
Oddałbyś serce — myśl — i swoją duszę,
By żyć na wieki wolno było tobie,
Gdzie się Pilica przed Bogiem użala
Zdala od złości i od ludzi zdala…



V.

Jakaż tu cisza!… W półśnie marzą drzewa
Pilica toczy fale swe srebrzyście,
W dziwnem omdleniu trawy drżą i liście
Słowika śpiew się w zaroślach przelewa
Który piosenkę o miłości śpiewa...
Na niebie czasem ptak się zakołysze,
Lecąc gdzieś w oddal… i znów mamy ciszę…
O, jak tu sennie — słodko — błogo — miło
I tajemnego czaru party siłą,
Dumasz zdziwienia pełen i zachwytu,
Spływając w jedność z harmoniją błękitu…
I idziesz zwolna po przez olszyn gaje
Z wielką powagą, z dziwnym majestatem,
Każdą się trawką pieścisz, każdym kwiatem,
Przed twemi oczy wielkość Boga staje,
Który tak cudnym kieruje wszechświatem;
Coraz się więcej wgłębiasz w gaj uroczy,
Idąc ścieżkami nadpilicznych zboczy,
Aż wreszcie stajesz i patrzysz przed siebie
Olśnione blaskiem słonecznych promieni
Wielkie się źródło seledynem mieni
I pytasz serca — czym ja jest już w niebie?