Sodoma

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor anonimowy
Tytuł Sodoma
Pochodzenie Obraz literatury powszechnej
Redaktor Piotr Chmielowski,
Edward Grabowski
Data wydania 1895
Wydawnictwo Teodor Paprocki i S-ka
Druk Drukarnia Związkowa w Krakowie
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Bonifacy Ostrzykowski
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Indeks stron

III. Sodoma.
Drobny ten poemacik (166 heksametrów), niewiadomo czyjego pióra, opiewa podług Biblii (Księgi Rodzaju rozdział XIX wiersz 1 — 29) zniszczenie Sodomy. Krajobraz zniszczonego miasta maluje w ten sposób:

Niemasz Sodomy; wpośród tej zagłady
Zatarł Bóg nawet jej gruzy i ślady;
Cała kraina w jezioro zmieniona,
Zatrutą wodę toczy z swego łona.
Lota siedlisko już też się nie Śmieje,
Nikt tam nie orze, nie zbiera, nie sieje.
Sterczą opodal, jakby widma, skały.
Choć wiosna nawet urok swój rozléwa,
Widzieć się daje tylko pień spróchniały,
Którego ni liść, ni owoc okrywa.
Wszystko w ponurą grobu postać skryte,
Wszystko śmiertelne, wszystko nieużyte.
Żaden się strumień dolinie nie śmieje,
Obłok nie wdzięczy, wiatr miły nie wieje;
Wszystko zmienione rodzi serca rany,
Jak ten skarb w wnętrzu ziemi zakopany.
Niekiedy wicher czarnym nurtem mąci,
Raz na brzeg rzuca, znów w koryto wtrąci.
Siarczysty piasek otchłań bez dna żuje,
Na ląd szlam toczy i powietrze truje.
Potwory jakieś jawią się w głębinie,
Ze wściekłych paszczęk żar im jasny płynie.
Żaden tam sternik barką nie poleci,
Majtek nie śpiewa i żagiel nie świeci.
Jedna tęsknota dokoła się zlała,
Aby o karze Bożej znać dawała.

Wolny przekład tego utworu podał ks. B. Ostrzykowski w swoich „Pismach wierszem“ (Warszawa 1854).


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: anonimowy i tłumacza: Bonifacy Ostrzykowski.