Sielanki (Karpiński)/Przedmowa

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Henryk Michałowski
Tytuł Przedmowa
Pochodzenie Sielanki
Data wydania 1891
Wydawnictwo T. H. Nasierowski
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron


Sto pięćdziesiąt lat mija od czasu, gdy pierwsze promienie słoneczne ujrzał Frańciszek Karpiński, „poetą serca“ nazwany przez współczesnych i potomnych. Nie błyszczał on gienialnością pomysłów, wytwornością dowcipu, zręcznością formy, a jednak utworami swemi podbijał serca i rozbudzał uczucia słuchaczy i czytelników.

Ludzkość stawia pomniki poetom, aby pamięć ich jaśniała w jak najdłuższe czasy. Karpiński sam pieśniami swemi wystawił sobie pomnik najwspanialszy. Niemasz u nas zakątka, gdzieby pieśń jego nie rozbrzmiewała, czy to w świątyni Bożej, w polu lub w zagrodzie wiejskiej. Komuż nieznane hymny:

Kiedy ranne wstają zorze,
Tobie ziemia, Tobie morze,
Tobie śpiewa żywioł wszelki,
Bądź pochwalon, Boże Wielki!


lub: Wszystkie nasze dzienne sprawy,
Przyjm litośnie, Boże prawy!

Któż z nas w chwili uroczystej, w dniu poprzedzającym święto Bożego Narodzenia, gdy w kole rodzinnem zebrani, ujrzawszy pierwszą na niebie gwiazdkę, łamiemy się święconym opłatkiem, na znak miłości bliźniej — któż z nas nie zanucił owej wspaniałej pieśni:

Bóg się rodzi, moc truchleje,
Pan Niebiosów obnażony;
Ogień krzepnie, blask ciemnieje,
Ma granice Nieskończony.
Wzgardzony, okryty chwałą,
Śmiertelny, Król nad wiekami,
A Słowo Ciałem się stało,
I mieszkało między nami.

Pieśń to prosta, szczera, rzewna, lecz jakże potężna tą właśnie prostotą swoją i rzewnością....
Twórczość Karpińskiego nie zamknęła się wyłącznie w kole pieśni religijnej. Prócz wierszy okolicznościowych, odznaczających się niezwykłą szczerością bez cienia ironii i sarkazmu, opiewał dzieje serca i miłości, a wszystkie jego utwory są tak łagodne, rzewne, czyste, że niepodobna nie przejąć się niemi. I nic dziwnego. Brały one źródło w życiu, co spłynęło wśród pracy o kawałek chleba, pracy ciężkiej, lecz prostej.
Urodził się Karpiński w roku 1741 dnia 4-go października na Rusi Halickiej, na Pokuciu, w ówczesnym powiecie Kołomyjskim we wsi Hołosków, trzy mile od miasta Stanisławowa oddalonej, z rodziców Andrzeja i Rozalii Karpińskich. Ojciec jego odznaczał się otwartością charakteru i szczerością, a przymioty te od dziecka wdrażał w swych synów. Piękna ziemia i łagodne obyczaje ludu natchnęły go poezyą, która w dziecinnym już wieku w nim się pojawiała. Mając lat ośmnaście wystąpił po raz pierwszy publicznie z mową, w miasteczku Oleśni, na pogrzebie Aleksandra Roszczyca porucznika chorągwi pancernej. Mową tą zdobył sobie powszechną wziętość w okolicy. Zaledwie ukończył dwuletni kurs filozofii, gdy dotknął go cios straszny. Ojciec jego zmarł, zostawiając syna pod opieką matki. Frańciszek, zrozpaczony, położył się w trumnie przygotowanej dla ojca, błagając, by go wraz z rodzicem pogrzebano. Żałość jego była tak wielką, iż musiano go zamknąć i niedozwolić, by towarzyszył pogrzebowi ojcowskiemu. Młodość leczy prędko najgłębsze rany. W dwa lata później Karpiński zakochał się w słynnej z urody na całem Pokuciu pannie, sierocie po kapitanie saskim, Maryannie Bröselównie. Względy materyalne nie zezwoliły na związek małżeński, a zakochany Karpiński całą miłość swą ku nadobnej dziewicy przelał w szereg utworów, które następnie ukazały się pod ogólnym tytułem: „Justyna“ i młodemu poecie sławę zapewniły. Pierwszej tej miłości pozostał Karpiński wiernym przez całe życie i umarł w stanie bezżennym.
Nauki ukończył we Lwowie ze stopniem doktora filozofii i bakałarza św. teologii. Będąc ubogim a widząc zyskowny stan prawników, chciał poświecić się sądownictwu, lecz zawód ten po roku, jako nieodpowiedni dla swego usposobienia, porzucił. Zniechęcony — jak sam powiada — swarami panującemi w kraju, wyjechał, mając lat 26, do Wiednia i tam zabawił rok przeszło cały. Powróciwszy, nabył w dzierżawę wioskę Dobrowody i w niej gospodarował, pisząc w chwilach wolnych wiersze, które pod ogólnym tytułem „Zabawki wierszem i prozą“ wydał i księciu Czartoryskiemu, generałowi ziem podolskich, dedykował. Dedykacya ta, a następnie bliższa znajomość zapewniła Karpińskiemu stanowisko sekretarza spraw zagranicznych przy osobie księcia. Powołany do Warszawy, poznał tu Narkiewicza, zaprzyjaźnił się z Knaźninem, Zabłockim, oraz innymi znakomitymi owej epoki ludźmi. Stanisław August Poniatowski cenił wielce Karpińskiego, lecz ponieważ ten nigdy pochlebstwem się nie poniżył, nie miał więc sposobności korzystania z darów, hojną nieraz rozrzucanych dłonią. W niespełna dwa lata pożegnał Czartoryskiego i przyjął obowiązek nauczyciela w domu ks. Sanguszki, lecz i ztąd wyjechał do Galicyi, do wioski, której z dzierżawy nie wypuszczał. Wkrótce jednak zatęsknił za Warszawą i powróciwszy, otrzymał od Marcina Badeniego, szamb. królew., majątek Suchadolina w dzierżawę. Za namową króla Stanisława przyjął kierownictwo wychowania małoletniego podówczas Dominika Radziwiłła, ordynata Nieswieża i Ołyki. I to zajęcie, jako zanadto go krępujące, porzucił po roku i osiadł w kolonii Kraśnik, którą od tegoż samego Badeniego na lat 50 otrzymał. Od tego czasu poświęcił się wyłącznie prawie rolnictwu. Kolonię przezwał od imienia swego Karpinem i wiele dobrego świadczył włościanom okolicznym. Po latach kilkunastu kupił majątek Chorowszczyznę, gdzie w podeszłych już latach przeniósł się i, ukochany od podwładnych i sąsiadów, w r. 1825 życia dokonał.
W zbiorku niniejszym zebrane są najcelniejsze prace Karpińskiego, dające ogólne pojęcie o dziełach autora, którego naród najlepiej ocenił, darząc go przydomkiem „poety serca“.
H. Michałowski.

PL Franciszek Karpiński - Sielanki p0005a 04.jpg


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Henryk Michałowski.