Salomon i Sulamitka (1902)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Kazimierz Przerwa-Tetmajer
Tytuł Salomon i Sulamitka
Pochodzenie Erotyki
Wydawca Księgarnia J. Czerneckiego
Data wydania 1902
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
SALOMON I SULAMITKA.
SULAMITKA
 T 

we oczy jak pochodnie gorą, od których noc się rozpłomienia.


SALOMON

Wśród rzęs twe oko jak jezioro, które nadwodny gaj ocienia.


SULAMITKA

Twe usta są jak wiśni grona purpurą malowane ciemną.


SALOMON

Ust twoich róża rozchylona motyle nęci ponademną.


SULAMITKA

Pierś twa, jak brama, kędy woje wroga łoskotem trwożą stali.


SALOMON

Jak dwa gołębie piersi twoje, co na śnieżystej siedzą hali.


SULAMITKA

Twe słowa jak najsłodsze miody, jak szum cedrów twoja mowa.


SALOMON

Jak dźwięczny szelest górskiej wody, jak zapach myrry twoje słowa.


SULAMITKA

Jak płomień podczas nocy mroźnej, tyś pożądany mnie i drogi.


SALOMON

Jak łódź do brzegu z fali groźnej, spieszę, o luba, w twoje progi.


SULAMITKA

Pierś twą chcę czuć na mojem łonie, w uściski pochwyć mię palące.


SALOMON

Zstokrotnić chciałbym moje dłonie i ust i źrenic mieć tysiące.


SULAMITKA

Ramiona twoje mnie unoszą, jak róża od gorąca, mdleję.


SALOMON

Poję się twego tchu rozkoszą, jak palma w piaskach gdy wiatr wieje.


SULAMITKA

Obłok zasłania me źrenice, w otchłań upadam, w głębię ciemną...


SALOMON

W oczach mych skrzą się błyskawice, ziemia zapada się podemną...


SULAMITKA

O luby! szczęścia to godzina nad wszystkie życia chwile święta.


SALOMON

O luba! chwila to jedyna, gdy się o śmierci nie pamięta.


SULAMITKA

Mądrem i pięknem będzie dziecię, którem poczęła w tej godzinie.


SALOMON

Jak w pączku często kona kwiecie, w łonie niech twojem dziecko zginie.


SULAMITKA

Od grozy ciało me drętwieje — — przecz słowu dałeś wyjść strasznemu.


SALOMON

Li tylko to, co nie istnieje, o luba, nie podlega złemu.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Kazimierz Przerwa-Tetmajer.