Słówka. Zbiór wierszy i piosenek/Replika kobiety polskiej

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Tadeusz Boy-Żeleński
Tytuł Słówka
Data wydania 1913
Indeks stron

REPLIKA KOBIETY POLSKIEJ,

(autorki listu otwartego) na odpowiedź młodzieńca polskiego[1].


Nie tobie, mój Sowizdrzale,
Złotowłosy piękny paziu,
Nie tobie, mój słodki Aziu,
Taka przystała odpowiedź
Na tęsknoty me i żale,
Na mojego serca spowiedź!
Ty niewdzięczny, ty niepomny,
Ty, pieszczony jak Żuanek,
Mentor panieneczki skromnej,
Półdziewicy półkochanek,
Ty, bawidełko mężatek,
Feblik matek, wdów gagatek,
Spowiednik arystokratek,
Ty, co piłeś do przesytu
Zmysłów mych najskrytsze dreszcze,
Coś dziś cały ciepły jeszcze

Od puchu mojej pościeli,
Ty — mi mówisz o kądzieli!
Więc ty, mimo twego sprytu,
Nie poznałeś mnie na tyle,
Że dla ciebie dokumentem
Są Marynie i Maryle?
Że dla ciebie pismem świętem
Są Aniele i Anielki
I ten ckliwy produkt wszelki
Waszej wytrzebionej „jaźni”
Waszej smutnej wyobraźni!?

Więc te cuda polskich dziewic,
Swojskiej cnotki miły zapach,
Te gosposie i te Zosie,
Które sobie przy bigosie
Fantazyował pan Mickiewicz,
Aby znaleźć w nich pociechę
Po swoich miłosnych klapach,
Czyjejż są tęsknoty echem?
Czyjeż ideały godne?
A te, w czułym atramencie
Urodzone nimfy wodne
Pana Słowackiego Jula,
O którego... mankamencie
Wie dzisiaj każda smarkula,
I który mu wypomina
Nawet Świderska Alina!!
A ten... trzeci wasz poeta...

No, ten... hrabia... z dużym nosem,
Któremu każda kobieta
Co ją ujrzał bez bielizny,
Była symbolem Ojczyzny
A łóżko ofiarnym stosem!
(Tak w męczeństwa aureoli
Z każdą popływał w gondoli,
Potem — ona poszła z dzieckiem
A on rozmawiał z Czarnieckim).
Powiedz, proszę, z jakiej racyi
Ja mam brać odpowiedzialność
Wylęgłych w imaginacyi
Rozmaitych takich panów!
Więc te przeróżne perwersye
Lechickich erotomanów
Polskie matki, polskie żony,
Te Grażyny i Aldony
Ty chcesz uważać za wersyę
Autentyczną kobiecości?
..............
To się można wściec ze złości!!

Zostaw całą tę bibułę,
Złotowłosy paziu słodki,
Zostaw te androny czułe,
Wielkich duchów małe plotki!
Wierz mi, wszyscy ci poeci
To są duże, stare dzieci,

I najgłupsza panna z pensyi
Nie ma tak śmiesznych pretensyi.
Że ktoś stworzył „Tadeusza”,
Winszuję mu sercem całem,
Lecz czyż każdego geniusza
Mam nagradzać własnem ciałem?
Płacić dług społeczeństwa
Ceną mojego panieństwa?
Zapytajcie się Maryli:
Opowie wam każdej chwili,
Czuje w kościach do tej pory
Te filareckie amory
I ten poetycki kierat
W jaki wprzągł ją pan literat!
W niewinności szukał chluby,
Mleczkiem pijał zdrowie „lubej”,
Ballad płodził całe łokcie,
Z sercem czystszem niż paznokcie
Mierzył, zbrojny w pancerz wiary,
Siłę (męzką!) na zamiary!
Takie ma kobieta szanse,
Gdy się z wieszczem wda w romanse:
A niech która się odważy
Zerwać nici tych szantaży,
Śluza przekleństw się otwiera:
„Puchu marny” et cetera!

..............

Pójdź, mój paziu, chwile płyną,
Nie dla nas ta gra słów pusta,
Gdy pić zechcesz życia wino,
Zawsze znajdziesz moje usta.
Choć pod oknem trubadury
Giną w lirycznej agonii,
Drwij z całej literatury,
Oknem właź bez ceremonii!

Przypisy

  1. Odpowiedź młodzieńca polskiego na „List otwarty” pióra A. Nowaczyńskiego zamieszczona jest w jego „Figlikach sowizdrzalskich”.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Tadeusz Boy-Żeleński.