Słówka. Zbiór wierszy i piosenek/Kilka słów w obronie świętości małżeństwa

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Tadeusz Boy-Żeleński
Tytuł Słówka
Data wydania 1913
Indeks stron

KILKA SŁÓW W OBRONIE ŚWIĘTOŚCI MAŁŻEŃSTWA.

Melodya jak na str. 107.




\relative c' {\clef treble
\key f \minor
\time 2/4
\autoBeamOff
f8 g as4^\marcato |
g8 g f c |
f g as4 |
g f |
f8 g as4 |
g8 g f c |
f g as4^\marcato |
g f |
\stemUp as8 bes c4^\marcato |
\stemDown des8 c bes as |
\stemUp g as bes4^\marcato |
c8 bes as g |
f g as4^\marcato |
g8 g f c |
f g as4^\marcato |
g^\marcato f^\marcato \bar "|."
}
[1]




Dziwny jakiś w pojęciach
szerzy się zamęt,
Czy małżeństwo to kpiny
czy też sakrament?
Jakaś zaraza padła
Na wszystkie nasze stadła,
Zamiast siedzieć spokojnie
Wszystko dziś w wojnie.

Dawniej, kto się raz złączył
w bożym przybytku,
Wiedział że ma do śmierci
trwać w swem korytku,
Rozumiał, że ten związek
To twardy obowiązek,
Dwie dusze w jednym ciele
Flaki w niedzielę.

Co Bóg komu przeznaczył
brano w pokorze,

Nikt nie robił grymasów
że tak nie może.
Cel przyświecał im wzniosły,
Dziatki ku górze rosły
No i tak się tam żyło
Jakoś to było.

Jakież dziś społeczeństwa
przyszłość ma szanse,
Skoro ludzie z małżeństwa
czynią romanse?
Dziś czy prosty, czy krzywy
Każdy chce być... szczęśliwy!
A to czysta wariacya
Ta demokracya!

Wszędzie dziś do narzekań
widać tendencyę,
Wszędzie skargi na mężów
imp... ertynencyę,
Trudno, mój miły Boże!
Każdy robi co może:
Wszakże nie jest nikt z panów
Pułkiem ułanów…

Ówdzie znów mąż stroskany
krzyczy: o rety!
Jakto, ja mam żyć z gęsią
zamiast kobiety?

Są i takie wypadki
Fakt znów nie jest tak rzadki,
Spojrzyj pan po tej rzeszy
To cię pocieszy.

Tam znów młode dziewczątko
wprost od ołtarzy,
Staje w progu sypialni
z powagą w twarzy,
Zapowiada ci ostro,
Że chce być tylko siostrą...
(Moja miła pieszczotko,
Bądźże choć ciotką!)

Wszystko dziś rozwodami
sobie urąga
Separacyą od stołu
no i szezlonga:
Łączą się parki lube
Z sobą niby na próbę,
Nim nie znajdzie się czego
Przyzwoitszego...

Gdy więc takie dziś macie
kapryśne gusty,
Nie mięszajcież kościoła
do tej rozpusty,

Kto ma interes pilny
Niech bierze ślub cywilny
Skojarzy młodą parę
Prezydent Sare.

Pisane w r. 1909.


Przypisy

  1. Przypis własny Wikiźródeł Nut w skanie tej strony nie ma; dołączone zostały ze str. 107 przez zespół Wikiźródeł.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Tadeusz Boy-Żeleński.