Rewia Wojsk w Paryżu, 14-go Lipca 1918

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
>>> Dane tekstu >>>
Autor Jan Styka
Tytuł Rewia Wojsk w Paryżu, 14-go Lipca 1918
Pochodzenie Głos Polek, Rok IX, Nr 41
Wydawca Związek Polek w Ameryce
Data wydania 10 października 1918
Miejsce wyd. Chicago
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
Rewia Wojsk w Paryżu, 14-go Lipca 1918

Widziałem przegląd wojska jedyny na świecie!
Z którego dumne może być nasze stulecie,
Bo w braterstwie złączone szły wszystkie narody,
Którym droższe nad życie jest prawo swobody!
Chwałą zwycięstwa okryte szły najpierw odziały
Pod Francuzów sztandarem — a tłumy wołały:
“Vivent les braves poilns!” Uśmiechy igrały
Na ogorzałych twarzach, z pod kasków błyszczały
Oczy przyzwyczajone do widoków krwawych.
Bo dzień przed tem wezwano z frontu synów prawych.
W te piersi wczoraj jeszcze padały pociski.
Dziś dyszą wśród wiwatów. Jutro na front bliski.
Za niemi Albionu kroczą wojska dumne.
Żaden uśmiech na owe nie wkradnie się lica…
Idą jakby świadomi, że cele rozumne
Prowadzą ich na wroga. Czem dla nich ulica.
Tu szlachetni Belgowie, tuż za nimi Włosi
Z pola bitew wracają, zda się, prawie bosi,
Tak wycieńczeni walką. Z nad brzegów Pławy
Niosą w rękach zmęczonych sztandary swej sławy.

Patrz nawet Greków sztandar. Obalili z tronu
Tego, co nie pamiętny zwycięstw Maratonu,
I stanęli w szlachetnych narodów plejadzie
Venizolesa duchem wierni swej Helladzie.

W tem Stanów Zjednoczonych kroczy zastęp zbrojny…
Wszyscy czują, że oni rozstrzygną losy wojny;
Bo żelazną w swych piersiach dzierżą siłę woli…
Ideałów ludzkości pogardę niewoli.

Wszak na ten ląd skrwawiony, cóż ich tu przywiodło?
Ucisk, krzywda narodów, praw ich pogwałcenie!
“Wymierzyć sprawiedliwość” — to ich święte godło.
Więc za tę cnotę hołd im. Cześć i uwielbienie!

Jeszczem patrzał w ich twarze pełen animuszu.
Śledzą wzrokiem w ich oczach groźnego wyrazu,
Kiedy krzyk “Vive la Pologne” doleciał mych uszu —
Pułki polskie, po czapkach poznałem odrazu.

O rozkoszy dla duszy polskiej niezmierzona

Widzieć Cię w tej szlachetnej narodów drużynie
Ty od wieków przemocą wrogów wykreślona,
Dziś żyjąca znów jesteś, krwią co z Ciebie płynie.

Ach! Ty wiecznie krwią żyłaś swoich własnych dzieci!
Za innych ludów wolność toczyłaś ją hojnie
Tym razem Zmartwychwstania anioł z niebios zleci
Zdobędziesz wolność Twoją w tej Światowej wojnie.

Przez łzy patrzałem w twarze tej polskiej młodzieży,
Której wygląd marsowy zachwyt budził dziki
Wśród ludności Paryża. Przeciągłe okrzyki
“Viva la Pologne” leciały hen — aż do wybrzeży
Sekwany, a te fale niosły je przez morza
By się w sercach odbiły Waszych. Wola Boża.
I dziejów przeznaczenie. Naszych krzywd mściciele
To ci bracia przybyli dziś z za Oceanu —
Oni to zatkną sztandar zwycięstwa na ciele
Tego smoka tyraństwa. Chwała będzie Panu!
Chwała tym również będzie, co ten czyn spełnili.

By rumienić się nasze nie potrzebowały lica —
W tym pochodzie narodów myśmy się stawili
I zacięży nad wrogiem Zawiszów prawica!
Znów wskrzesimy Grunwaldu wielkie w dziejach czyny —
Polski lud, polski duch nasz, wierne jemu syny.

A za nami tu bracia — Czesi maszerują —
Lew ich biały za naszym białym orłem leci
Wszak oni do wolności również aspirują,
Więc szukają zbawienia w wojennej zamieci.

Serbowie idą! Biedni tyle krwi przelali.
Najstraszniejsze przeżyli wojen okropności.
Wygnańcy tu dzisiaj, twardzi jak ze stali,
Jeszcze skorzy do walki dla świętej wolności.
Przyszły wojska. Na końcu, jak w apoteozie
Poincare, Clemencau w szerokim powozie
Jechali, pośród tłumów ogarniętych szałem,
Aby się ich marzenia wnet okryły ciałem,
Nad tym zbrojnym pochodem, zda mi się, widziałem
Unoszące w powietrzu jakieś wielkie duchy,
Te narody zbratane jednym ideałem
Mają skruszyć na zawsze niewoli łańcuchy,
Ofiarą życia swego, ranami swojemi,
Chcą zgotować ludzkości boży ład na ziemi.


Jan Styka.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jan Styka.