Rada zwierząt (Naruszewicz)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania


Na ruinę Jezuitów Rada zwierząt • Wybór poezyj • Bajki • Adam Naruszewicz Dwa drzewa
Na ruinę Jezuitów Rada zwierząt
Wybór poezyj
Bajki
Adam Naruszewicz
Dwa drzewa

I. Rada zwierząt.
(Z francuskiego).




W kąciku gdzieś dalekim odludnéj Afryki,
Powiadają, że zwierz dziki
I ten, co ma pazury, i ten, co kopyto,
Założył rzeczpospolitą.
Wszystko tam u ichmościów z samego początku
Szło w należytym porządku.
Wszędy pokój panował i przyjaźń prawdziwa,
Co u ludzi rzadko bywa.
Nie dybał bury wilczek cichuczeńko z łozy
Na świnki i płoche kozy.
Dopiéro, gdy się ludzie gryźć poczęli wzajem,
Popsuł się zwierz złym zwyczajem.
Trafiło się raz jakoś, że zostając w nędzy,
Stan potrzebował pieniędzy.
A że tam i w podatkach pilne względy miano,
By słabszych nie uciskano,
Waląc równie na tego, co ma dwa zagony,
Jako co ma miliony:
Zeszły się wszystkie dwory w towarzystwie licznym
Myśléć o dobru publicznym.
Tu naprzód rzecz od słonia ex turno zaczęta:
„Mościwe wielce zwierzęta!
Woły, osły, kozłowie, niedźwiedzie i muły,
Zacne swojemi tytuły!
Żeby było bez krzywdy każdego zosobna,
Czy to lew, czy owca drobna,
Niech każdy, kto rzecz prawom uczyni przeciwną,
Skarb jedną pomnoży grzywną.

Skąd i liczne ojczyzna będzie miéć pieniądze
I złe się poskromią żądze“.
„Dobrze to jest — odpowie lis z niskim ukłonem,
Rudym machnąwszy ogonem —
Lecz zdaniem moim, będą liczniejsze dochody,
Gdy tak stary, jako młody,
Sam sobie sędzią, własne oceni przymioty
I za nie położy złoty.
Bo każdy, choć mało wart, rad swe wielbi czyny,
A nikt się nie zna do winy“.
1770, Zab. II, 54 — 6.