Któryś pono, pan wielki podobno, Mopanku,
Miliony swe w złocie kazał nieść do banku;
Sługom dał worki — drogę rozpowiedział prostą
A sam wszedł na wysoką wieżę ze starostą.
A niedowidząc pyta:»Powiedz mi Mospanie, 5
Który sługa najpierwszy u bram banku stanie
Takiemu wynagrodzę — a powiedz mi który
Wałęsa się — nie żal mi będzie jego skóry...«
To rzekł i chwilę milcząc, znów czyni pytanie:
»Cóż, który?«— A starosta na to:»Żaden Panie, — 10
Owszem zdają się pełni przestrachu i trwogi,
Stoją w miejscu jak gdyby nie wiedzieli drogi«.
»Wskaż im ręką«— rzecze Pan — a na to ponury
Sługa:»Cóż kiedy żaden nie patrzy do góry,
Wszyscy zdają się raczej odmawiać paciorki 15
I zamyśleni w ziemię patrzą lub na worki«.
Zasępił się poważny pan i dobrotliwy
I rzekł:»Jeśli się modlą to będę cierpliwy.
Może który modlitwę mówiąc, w duchu stanie
I wspomni sam na ono moje rozkazanie«. 20