Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom VIII/U Pięciu Stawów

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Marya Konopnicka
Tytuł Poezye wydanie zupełne, krytyczne Tom 8
Pochodzenie Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom VIII
Data wydania 1915
Wydawnictwo Nakład Gebethnera i Wolfa
Miejsce wyd. Warszawa, Lublin, Łódź, Kraków
Źródło Skany na Commons
Indeks stron
U PIĘCIU STAWÓW...

Grafika na początek utworu 1.png

U Pięciu Stawów[1] — po Morskie Oko
Huk się rozlega grzmiąco, szeroko;
Huk się rozlega skróś żywej skały,
Jakoby Tatry z sobą gadały.

U Pięciu Stawów — tam biją młoty,
Tam duchy obręcz kowają złoty,
Kowają obręcz polskiej korony,
W siedem kamieni jasnych sadzony.

Dzień noc wre praca w duchów kuźnicy,
Echa się niosą po okolicy;
Echa się niosą po skalnym szczycie;
A serc miljona wtórzy im bicie...

W kuźnicy płonie ogień żywota...
Dech nieśmiertelny żarem się miota...
Żarem się miota, płomieniem bucha
Narodowego dech święty ducha...

Kuźnica pełna świtu a zorzy,
Hymn życia wznoszą kowacze boży;
Hymn życia wznoszą w pocie, w trójpocie,
Drogie kamienie sadzą na złocie.


Skrzą się łez perły, męki rubiny,
Szafiry marzeń, djamenty-czyny...
Płonie korona w stu tęcz wybuchy,
Ale jej spoić nie mogą duchy.

Wiek im po wieku rzuca klejnoty...
— A długoż jeszcze onej roboty?...
Kiedyż, o duchy, jasna korona
Nad czołem Polski błyśnie skończona?...

Na zakowadle pali się tęcza...
— Hej, nie możemy spoić obręcza,
Bo nam polnego brak jest kamienia,
Co go wszechmiłość w brylant zamienia!

— A gdzież, a kiedyż znajdzie się ony
Kamień-spoiciel polskiej korony?...
A gdzież, a czyjeż znajdą go ręce?
O jakiej zorzy, albo jutrzence?...

— Idźcie na góry, idźcie w doliny,
Gdzie pomierzch siedzi mroczny a siny;
Idźcie skróś ciernia, idźcie skróś głogów,
Tam gdzie noc siedzi u chatnich progów!

Każdy z pod serca wykrzesaj płomię
I nieś przed sobą światło widomie,
Miłości bratniej światło nieś boże
O każdą jutrznię, o każdą zorzę!

W ugornej pustce, na polu głuchem
Rozpłoń ofiarą, rozgorzej duchem;
Niech na wiekowych mroków rubieży
Dzień się zajarzy, dzień niech uderzy!

A gdy oświtnie brzask w każdej strzesze,
Wstaną uśpione w ciemnościach rzesze,

I dróg piastowych ślady przypomną
I pójdą w jasność dziejów ogromną...

I najdą — one ludu miljony —
Kamień-spoiciel polskiej korony,
Który dziś leży ciemny a niemy...
Idźcież a świećcie rzeszom!...
— Idziemy!...


Florencya, 17 maja 1902.



Grafika na koniec utworu 3.png


Przypisy

  1. Dolina Pięciu Stawów w Tatrach polskich, jedna z najpiękniejszych i najdzikszych, przedzielona od Morskiego Oka pasmem górskiem »Miedziane«.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Maria Konopnicka.