Poezye Tomasza Kajetana Węgierskiego/Fanatyzm

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Tomasz Kajetan Węgierski
Tytuł Poezye Tomasza Kajetana Węgierskiego
Data wydania 1837
Wydawnictwo Jan Nep. Bobrowicz
Drukarz Breitkopf et Haertel
Miejsce wyd. Lipsk
Źródło skany na Commons
Indeks stron
Fanatyzm.

Krzyż w jednej ręce, żelazo ma w drugiej,
Zasłonił oczy, pozatykał uszy,

Tak świat obiega, jak jest w sobie długi,
Wszystkiego dotknie i z gruntu poruszy.
Gdzie tylko przeszedł, krwią ludzką spluskany,
Dojdziesz go czarnym zostawionym śladem,
Lubi kaleki, śmierć, nędze i rany,
Pije łzy cudze, tuczy się swym jadem.
Gdy złych od dobrych świat zobaczy przedział,
Temu Sędziemu co na ten czas rzeczem?
Który swym Uczniom wyraźnie powiedział,
Ja was na ziemie nie posyłam z mieczem.
Czy Molochowe wskrzeszamy obrządki,
Gdzie krwią człowieka błagany Bóg srogi?
Czy Buzyrysa milsze nam pamiątki,
Który zabijał przychodnie w swe progi?
Oto syn tłumiąc przyrodzone prawo,
Z własnego ojca uczynił ofiarę;
Ten padł, ów nad nim trzymając broń krwawą,
Wraz woła ranny z raniącym za wiarę.
Wiaro! ty czysta przysłana na ziemię,
Ale cię człowiek zabobonem szpeci;
Ty chcesz by ludzkie kochało się plemie
Jako jednego ojca jedne dzieci.
Bóg od nas wszystkich wyciąga swej chwały,
Pod jednym żyje naród ludzki Panem;
Afryckich pustyń tułacz ogorzały,
Z Japonem, albo Chińczyk z Luzytanem.
Za cóż dla wiary miecz kto w ręku nosi?
Pokrzywdza Niebo i Prawo Natury:
Kiedy ktoś ręce równo ze mną wznosi
Nie potępiać go, on je wzniósł do góry.

Czyż to nie lepiej Rzym rozumiał stary?
Aby zamieszkom powszechnym zaradził,
Szczęśliwe skutki z różnej robiąc wiary,
Bogi narodów w stolicę wprowadził.
Gdy różne Bóztwa ręce sobie dały,
Serapis został Jowiszowym bratem,
Eufrat się z Tybrem w jedno łoże zlały,
Rządził Rzymianin uciszonym światem.
Jeźli niebaczność dotąd była głucha,
Idź ktoś wykroczył przykładami temi;
Człowiek szczególniej niech zwierzchności słucha,
A tego wielbi co jest ojcem ziemi.
Nie mamy prawa z bronią w ręku pytać,
I o rzecz świętą pastwić się nad bratem;
Ty co te wiersze będziesz kiedyś czytać,
Wspomnij że chciałem być sędzią nie katem.
Jam ci z rąk wydarł oręż zgotowany
I ślepy zapęd z wolna ułagodził,
Żeś się nareszcie i sam przekonany
Z rozumem, sercem i wiarą pogodził.


Próżność Świata.

Żyjmy dla siebie miły Stanisławie,
Gdy mamy myśleć, myślmy o zabwie[1];
Tobie ma przyjaźń, mnie twoje kochanie
Za świat niech stanie.

Co robią inni, niech cię to niedziwi,
Ludzie są głupi próżni i złośliwi.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Tomasz Kajetan Węgierski.

Przypisy

  1. Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku; powinno być – zabawie.