Poezye Adama Mickiewicza/Rękawiczka

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Friedrich Schiller
Tytuł Rękawiczka
Podtytuł Powiastka
Pochodzenie Poezye Adama Mickiewicza, str. 61-64
Wydanie 1.
Data wydania 1822
Wydawnictwo drukiem Józefa Zawadzkiego
Miejsce wyd. Wilno
Tłumacz Adam Mickiewicz
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tom I
Pobierz jako: Pobierz Cały tom I jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tom I jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tom I jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
RĘKAWICZKA.

POWIASTKA.

(s Szyllera).

Chcąc bydź widzem dzikich bojów
Już u źwierzyńca podwojów,
Król zasiada.
Przy nim xiążęta i panowie Rada,
A gdzie wzniosły krążył ganek
Rycerze obok kochanek.

Król skinął palcem, zaczęto igrzysko
Spadły wrzeciądze; ogromne lwisko,
Zwolna się toczy,
Podnosi czoło,
Milczkiem obraca oczy
Wokoło,

I ziewy rozdarł straszliwie,
I kudły zatrząsł na grzywie
I wyciągnął cielska brzemie
I obalił się na ziemię.

Król skinął znowu,
Znowu przemknie się krata,
Szybkiemi skoki, chciwy połowu
Tygrys wylata.
Spoziera zdala,
I kłami błyska,
Język wywala,
Ogonem ciska,
I Lwa dokoła obiega
Topiąc wzrok jaszczurczy,
Wyje i burczy,
Burcząc na stronie przylega,

Król skinął znowu;
Znowu podwoj otwarty,
I z jednego zachowu
Dwa wyskakują lamparty.

Łakoma boju, para zajadła
Już tygrysa opadła,
Już się tygrys z niemi drapie,
Już obudwu trzyma w łapie;
Wtém lew podniósł łeb do góry,
Zagrzmiał — i znowu cisze —
A dzicz s krwawemi pazury
Obiega.. za mordem dysze.
Dysząc na stronie przylega.

Wtém leci rękawiczka z krużganków pałacu,
Z rączek nadobnéj Marty,
Pada między tygrysa i między lamparty
Na środek placu.

Marta z uśmiechem rzecze do Emroda
Kto mię tak kocha, jak po tysiąc razy
Czułemi przysiągł wyrazy,
Niechaj mi teraz rękawiczkę poda.

Emrod przeskoczył zapory,
Jdzie pomiędzy potwory,
Smiało rękawiczkę bierze,
Dziwją się panie, dziwią się rycerze.

A on w zwycięskiéj chwale
Wstępuje na krużganki,
Tam od radosnéj witany kochanki,
Rycerz jéj w oczy rękawiczkę rzucił,
„Pani, twych dzięków nie trzeba mi wcale”
To rzekł i poszedł, i więcej nie wrócił.



Adam Mickiewicz Poezye 1822 I004.jpg



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Friedrich Schiller i tłumacza: Adam Mickiewicz.