Przejdź do zawartości

Poezye Adama Mickiewicza/Do przyjacioł

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Adam Mickiewicz
Tytuł Do przyjacioł
Podtytuł Posyłając im balladę TO LUBIĘ
Pochodzenie Poezye Adama Mickiewicza, str. 50-52
Wydawca drukiem Józefa Zawadzkiego
Wydanie 1.
Data wyd. 1822
Miejsce wyd. Wilno
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tom I
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron

DO PRZYJACIOŁ.

Posyłając im balladę TO LUBIĘ.

 Kowno. d. 27 grudnia.


Bije raz, dwa, trzy... już północna pora,
 Głuche w około zacisze,
Wiatr tylko szumi po murach klasztora,
 I psów sczekanie gdzieś słyszę.

Swiéca w lichtarzu dopala się na dnie,
 Raz w głębi tłumi ogniska,
Znowu się wzmoże, i znowu opadnie,
 Błyska, zagasa i błyska.

Straszno! — nie była straszną ta godzina,
 Gdy były nieba łaskawsze;
Ileż mi słodkich chwilek przypomina;
 Precz.. to już znikło nazawsze!

Teraz ja szczęścia szukam, ot w téj xiędze,
 Xięga znudziła, porzucam;
Znowu ku lubym przedmiotom myśl pędzę,
 To marzę, to się ocucam.

Czasem gdy słodkie złudzi zachwycenie,
 Kochankę widzę, lub braci;
Zrywam się, patrzę, aż tylko po ścienie
 Biega cień właśnéj postaci.

Ot lepiéj pióro wezmę i śród ciszy
 Gdy się bez ładu myśl plącze,
Zacznę coś pisać dla mych towarzyszy,
 Zacznę, bo nie wiém czy skończę.

Może też pamięć o minionéj wiośnie,
 Zimowy wiérszyk umili;
Chcę coś okropnie, coś pisać miłośnie
 O strachach i o Maryli.

Kto pragnie pędzlem swe rozsławić imie,
 Niech jéj maluie portrety,
Wieszcz w nieśmiertelnym niech opiéwa rymie,
 Serca, rozumu zalety.

Mnie choć to wszystko w umyśle przytomne,
 Pociechy szukam, nie sławy;
Lepiéj wam powiém, jeżeli przypomnę,
 Jakie z nią miałem zabawy.

Maryla słodkie miłości wyrazy
 Dzieliła skąpo w rachubie;
Choć jéj kto kocham, mówił po sto razy,
 Nie rzekła nawet i lubię.

Za to więc w Rucie pod północną chwilę
 Kiedy się wszyscy spać kładą,
Ja na dobranoc żegnając Marylę,
 Taką straszyłem balladą.







Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Adam Mickiewicz.