Poezye. Serya trzecia/Modlitwa Ezdraszowa

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Maria Konopnicka
Tytuł Poezye. Serya trzecia
Data wydania 1887
Wydawnictwo Gebethner i Wolff
Drukarz Wł. L. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Indeks stron
II.
„Modlitwa Ezdraszowa”.

Ks. IV, Rozdz. VII.

O Panie! Daj dziś mówić duszy mej przed Tobą!
Nie o wszelkim człowieku, który sąd Twój czyni,
Ale o ludu Twoim, co z swoją żałobą —
Nędzarz wzgardzony — błądzi po życia pustyni..
Ale o Twem dziedzictwie, dla którego płaczę,
Ale o domu ojców, dla których boleję,
Ale o pokoleniu, co stopy tułacze,
Po obcych krwawi ziemiach goniąc swe nadzieje...
Ty zasię mierzysz czasy, a twoje źrenice
Na powietrze wzniesione i na wysokości.
A z rąk swych puszczasz światy, jako gołębice,
A straż Twoja w płomieniu i wichrów chyżości.
Rozkazanie Twe mocne, a ład Twój straszliwy.
Trwająca jest Twa powieść i prędkie Twe sądy.

Spojrzenie Twe wysusza mórz głębie, a lądy
Rozpuszcza w oceanach, i zapładnia niwy...
..................
Ty wybierasz narody i dajesz im zbroje,
I stawiasz je, jak wodze, przed hufce stuleci,
I patrzysz jak się wzmaga, a jako się świeci
Twój orzeł przedsłoneczny lecący na boje,
I do nóg jego rzucasz zastępy i trony,
I komet miecz zapalasz. I wołasz go zasię
I gasisz jak pochodnią, i porzucasz w czasie,
Jako proch osypany i popiół wzgardzony.
Lecz ducha tego, który w piersiach jego żywie,
Jako mgłę srebrną puszczasz, i jako dym siny,
W tajny wątek żywota i w ludów zaczyny,
I siejesz jako ziarno zbożowe na niwie...
A nieznalezion będzie między umarłemi
Żaden z tych, którzy tchnęli pod Twoje błękity...
I wzbudzisz z nocy czasów rozbłyski i świty,
I dębom obalonym wstać każesz na ziemi.
..................
Lecz teraz w rozdzieleniu czasów żywot pędzę,
I na rozstajnych drogach sądów Twoich stoję.
Przeto wołam i ludu wyznaję ci nędzę,
Co jak robak w źrenicy zakrwawia łzy moje...
Przecz-żeś rozproszył, Panie, jedynaczka swego,
I drapieżnym go wielu dałeś na zginienie?...
Przecz-żeś go ty porzucił w pył drożny i w cienie,

Iż depcą po nim końmi i ci którzy biegą?
Przecz-żeś zdmuchnął nad głową maluczkich swą zorzę
I nakarmił jastrzębie polnemi ptaszęty?
Azaż ziemia moc swoję z krwi tylko brać może?
Azaliż zwyciężony — przed Tobą przeklęty?
..................
Lecz mowa o tych rzeczach trzęsie się i łamie,
I drży w sobie, zgwałconym zaparta językiem...
A wołaniem przed Tobą wzniesione to ramię,
A milczenie skrzywdzonych przed Tobą jest krzykiem!







Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Maria Konopnicka.