Poezye. Serya pierwsza/Na szczytach

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Maria Konopnicka
Tytuł Na szczytach
Podtytuł W górach
Pochodzenie Poezye. Serya pierwsza
Data wydania 1888
Wydawnictwo Gebethner i Wolff
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Indeks stron
VI.


Na szczytach.


Tatrzańskie stoki w ziołach toną,
I noszą odzież rozkwieconą,
Na mchu stawiają stopy bose,
I traw oddechem piją rosę...
A wyżej kamień nagi błyska,
Szumiące zdroje wrą z urwiska,
Lecąc ożywczą w dół kaskadą,
Z jasnością świeżą, srebrną, bladą...
Szczyt zasię białe pienią śniegi,
Jak puhar, pełen aż po brzegi,
Złamanym błyskiem słońca miga,
I wiecznym chłodem w lód zastyga...
Wędrowiec w niżniach zrywa kwiaty
I piersi krzepi świeżą wonią;
Na połoninie zdrój skrzydlaty,
Jak ptaka w locie chwyta dłonią;
Aż gdy lodowe gór widziadło
Tchem swym zastudzi krew na szczycie,

Wtedy się pyta z twarzą zbladłą:
„Życie! Gdzie jesteś, ciepłe życie?”



∗             ∗


Wierchy! wy wierchy zamrożone,
Na dyamentową gór koronę,
Posępne siostry czarnej chmury,
Wy nie jesteście sercem góry...
Prąd, co z rodzinnej bije ziemi
Tętnami młodych sił żywemi,
Wam nie przenika piersi drżeniem
I nie zajmuje krwi płomieniem...
Zastygłe w bieli, niskim stokom
Ciężycie masą granitową,
I zimną, trupią waszą głową
Dech zamrażacie tym obłokom,
Co deszcz wiosenny ziemi niosą,
I plony pracy krzepią rosą...
Gdy burza siecze wasze ciało
I piorunową kryje szatą
Lodowisk waszych płachtę białą
Ponad góralską widzę chatą
I drżę, i pytam przerażony:
Ach! naco górom te korony?




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Maria Konopnicka.