Pieśni nabożne/Psalm 37. pokutny

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Uwaga! Tekst niniejszy w języku polskim został opublikowany w 1792.
Stosowane słownictwo i ortografia pochodzą z tej epoki, prosimy nie nanosić poprawek niezgodnych ze źródłem!

<<< Dane tekstu >>>
Autor Franciszek Karpiński
Tytuł Psalm 37. pokutny
Pochodzenie Pieśni nabożne
Data wydania 1792
Druk W drukarni J.K.Mći: XX. Bazylianów
Miejsce wyd. Supraśl
Indeks stron

PSALM 37.
Pokutny.


Gdy cię przymuſzam niechciey mię Panie,
Niechciey mię karać z mych złości,
Bo pod ciężarem ktoż nieuſtanie,
Gniewu twoiego wielkości?

Już ſtrzały twoie utkneły we mnie,
Twa Ręka głębiey ie wraża!...
Zdrowia w mym ciele ſzukam daremnie,
Gniew twòy, mą ſłabość pomnaża.

Bòl mòy do ſamych przenika kości,
Grzech mòy, ieſt moim zniſzczeniem!
Wznioſły ſię nad mą głowę me złości,
Y swym nię gnietą brzemieniem.

Głupim ia, kiedy moie ſię rany
Ledwie zgoiły połową,
Niedbałem; a tak iad zaniedbany,
Otworzył rany na nowo.

Nędzny ia, chodzę ſkurczony cały,
Cały dzień w ſmutku boleię!
Urąga ze mnie wròg mòy zuchwały,
Straciłem zdrowia nadzieię.

Cierpię, loſowi memu nie łaię,
Y w pokorze go przyimuię;
Z ſzlochaniem ryczę, czym ſię wydaie,
Jaki me ſerce bòl czuie.

Czego ia żądam, ty widziſz Panie!
Ty patrzyſz na me ięczenie,

Serce me cierpi, ſił mi nieſtanie!
Zgaſły mych oczu promienie.

Co przyiaciołmi moiemi byli,
Co za mym ſtołem ſiedzieli;
Dziſiay dalecy! na mnie godzili,
Dziś przeciwko mię ſtanęli.

A inſi na mnie gwałtem napadli,
Co duſzy moiey ſzukali!
Myśląc mi zdrady potwarze kładli,
Wſprawach ſię moich badali.

Ja zaś iak niemy, iak nieſłyszący,
W ſobie te wzgardy ich tłumię,
Stałem ſię niby człek nieczuiący,
Co odpowiedzieć nie umie...

Bom w Tobie Boże złożył ufanie,
Twoiey wyglądam pomocy,
Ty mię wyſłuchaſz loſow mych Panie!
Weſprzeſz mię w moiey niemocy.

Bom Ciebie proſił, żeby mię wżarcie
Nieſzczypał wròg moy zuchwały.
Zeby niegadał: „Otoż mu wſparcie,
„Jak mu ſię nogi zachwiały!„

Ja gotow cierpieć co mi ſię przyda;
Bol moy przed memi oczami;
Przez mnie ſamego grzech ſię moy wyda
Myślę nad memi winami.

A mimo tego nieprzyiaciele
Ciężcy mi każdey godziny!
J ieſzcze ich ſię przyczynia wiele,
Nienawidząc mię bez winy.

Ci, co za dobre złością oddaią,
Niemogąc mię w czym obwinić,
To mi iako grzech iaki zadaią,
Ze lubię dobrże uczynić.

Nieodſtępuyże Boże i Panie,
Sługi twoiego Jmienia.

Zechceſz, złego mi nic ſię nieſtanie.
Boże moiego zbawienia!



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Franciszek Karpiński.