Państwo i rewolucja/Rozdział I/3

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Włodzimierz Lenin
Tytuł Państwo i rewolucja
Wydawca F. Hoesick
Data wyd. 1919
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Czesław Hulanicki
Źródło Skany na Commons
Inne Cały rozdział I
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
3. Państwo — narzędziem eksploatacji klasy uciskanej.

Dla utrzymania osobnej, stojącej nad społeczeństwem władzy publicznej potrzebne są podatki i długi państwowe.

„Uzbrojeni we władzę publiczną i prawo ściągania podatków, urzędnicy — pisze Engels — stoją jako organy społeczeństwa, ponad społeczeństwem. Wolne i dobrowolne poważanie, z jakim odnoszono się do organów rodowego społeczeństwa, dla nich już jest niewystarczające, nawet gdyby oni go mogli uzyskać. Tworzą się specjalne prawa o świętości i nietykalności urzędników. Najmarniejszy sługus policyjny posiada więcej autorytetu, aniżeli reprezentant rodu (klanu) lecz nawet naczelnik władzy wojennej w państwie cywilizowanym mógłby pozazdrościć naczelnikowi klanu „szacunku społeczeństwa nie wymuszonego przez pałkę“.

Kwestja o uprzywilejowanym stanowisku urzędników, jako organów władzy państwowej, została tu wysuniętą. Jako rzecz podstawowa występuje pytanie: co ich stawia nad społeczeństwem? Zobaczymy jak tę teoretyczną kwestję rozstrzygała praktycznie Komuna Paryska w 1871 roku i jak ją reakcyjnie tuszował Kautsky w 1912 r.

...„Ponieważ państwo powstało z potrzeby utrzymania na wędzidle przeciwieństw klasowych; ponieważ ono zarazem powstało w starciach klasowych, więc z reguły staje się państwem najsilniejszej, ekonomicznie panującej klasy, która przy jego pomocy staje się również politycznie panującą klasą i uzyskuje w ten sposób nowe środki dla zgnębienia i eksploatacji klasy uciskanej... Nie tylko starożytne i feudalne państwa były organami eksploatacji niewolników i chłopów, lecz i współczesne reprezentacyjne państwo jest narzędziem eksploatacji pracy najemnej przez kapitał. W formie wyjątków spotykają się niekiedy okresy, kiedy klasy walczące osiągają taką równowagę sił, że władza państwowa na pewien czas usamodzielnia się w stosunku do obu klas, jako pozorny rozjemca między niemi... Taką była absolutyczna monarchja 17 i 18 stuleci, bonapartyzm 1 i 3 cesarstwa we Francji, Bismarck w Niemczech...“

Takim był — dodamy od siebie — rząd Kierenskiego w republikańskiej Rosji po przejściu do prześladowania rewolucyjnego proletarjatu, w tym momencie, kiedy Sowiety, zawdzięczając kierownictwu drobnomieczczańskich demokratów były już bezsilne, burżuazja zaś jeszcze nie natyle silną, aby poprostu je rozpędzić.

„W demokratycznej republice — w dalszym ciągu mówi Engels — bogactwo korzysta ze swej władzy pośrednio, ale za to tem pewniej, mianowicie, po pierwsze, przez zwykłe przekupstwa urzędników (Ameryka), powtóre, przez związek rządu z giełdą (Francja i Ameryka).“

W czasach obecnych imperjalizm i panowanie banków „rozwinęły“ do nadzwyczajnego kunsztu obie te metody umacniania i urzeczywistnienia pełni władzy bogactwa we wszystkich demokratycznych republikach.
Jeżeli, naprzykład, w pierwszych zaraz miesiącach republiki demokratycznej w Rosji, rzec można, w miesiącu miodowym ślubu „socjalistów“ eserów i mieńszewików z burżuazją, w rządzie koalicyjnym p. Palczyński sabotażował wszystkie środki zmierzające do ukrócenia kapitalistów i ich rabunków, ich grabieży kasy państwowej w dostawach wojennych; jeżeli następnie po wyjściu z ministerjum p. Palczyński (zastąpiony, oczywiście, przez innego kompletnie takiego samego Palczyńskiego) „nagrodzony“ został przez kapitalistów — posadką z pensją 120,000 rubli rocznie, — to co to jest? Bezpośrednie, czy pośrednie przekupstwo? Sojusz rządu z syndykalistami, czy „tylko“ przyjazne stosunki? Jaką rolę grali tu Czernowy i Ceretelli, Awksentjewy i Skobelewy? Czy to są „pośredni“ czy bezpośredni przyjaciele miljonerów-kaznokradów?!
Wszechwładza „bogactwa“ jest tem pewniejszą w demokratycznej republice, że nie jest uzależnioną od lichej politycznej błony kapitalizmu. Demokratyczna republika stanowi możliwie najlepszą polityczną błonę kapitalizmu i dlatego kapitał, opanowany (przez Palczyńskich, Czennowów, Ceretellich et C-o) przez tą najlepszą błonkę, utwierdza swą władzę z taką ufnością i taką pewnością, że już żadna zmiana osób, urządzeń lub partji burżuazyjuej demokratycznej republiki władzy tej nie zachwieje.
Należy nadto zauważyć, że Engels z całą świadomością kwalifikuje powszechne prawo wyborcze jako narzędzie panowania burżuazji. Powszechne prawo wyborcze, mówi on, dyskontując oczywiście długie doświadczenie niemieckiej socjaldemokracji, jest

„wykładnikiem dojrzałości klasy roboczej. Nic więcej ono dać nie może i nigdy nie da w państwie współczesnym”.

Drobnomieszczańscy demokraci, w rodzaju eserów i mieńszewików, jak również ich rodzeni bracia, wszyscy socjal-szowiniści i oportuniści Europy Zachodniej, oczekują mianowicie czegoś „wielkiego” od powszechnego prawa wyborczego. Oni sami się łudzą i wmawiają ludowi tę fałszywą myśl, jakoby powszechne prawo wyborcze w państwie współczesnym zdolne było ujawnić rzeczywiście wolę większości pracujących i zapewnić jej wcielenie w życie.
Możemy w tem miejscu odnotować tylko tę fałszywą myśl, tylko wskazać na to, że zupełnie jasne, ścisłe, konkretne twierdzenie Engelsa ulega skażeniu na każdym kroku w propagandzie i agitacji „oficjalnych”, (t. j. oportunistycznych) socjalistycznych stronnictw. Szczegółowe wyjaśnienie całej fałszywości tego poglądu, odrzucanego precz przez Engelsa, znajdzie się przy następnym wykładzie poglądów Marksa i Engelsa o „współczesnym państwie”.
Ogólne resume swoich poglądów w tym najpopularniejszym dziele daje Engels w słowach następujących:

„A więc państwo istnieje nie wiecznie. Były społeczeństwa, które się bez niego obchodziły, które pojęcia nie miały o państwie i władzy państwowej. Na określonym stopniu rozwoju ekonomicznego, nieuniknienie związanym z podziałem społeczeństwa na klasy, w następstwie tego podziału państwo stało się koniecznością. Obecnie zbliżamy się krokiem szybkim do takiego stopnia rozwoju wytwórczości, na którym istnienie tych klas nietylko przestało być koniecznością, lecz staje się zwykłą przeszkodą produkcji. Klasy znikną również nieuniknienie, jak w przeszłości! one nieuniknienie powstały. Ze zniknięciem klas zniknie niechybnie państwo. Społeczeństwo, które na nową modłę zorganizuje wytwórczość na podstawie wolnej i równej asocjacji wytwórców, odeszle całą państwową maszynę tam, gdzie jej się to już należy: do muzeum starożytności obok kądzieli i topora bronzowego“.

Nie często zdarza się spotykać tę cytatę w literaturze, propagandzie i agitacji służącej współczesnej socjal-demokracji. A nawet wtedy, kiedy cytata ta się spotyka, po większej części robi się to niby jak pokłon przed obrazem świętym, t. j. dla oficjalnego wyrażenia hołdu Engelsowi, bez najlżejszej próby wmyślenia się w to, jak szeroki i głęboki rozmach daje się rewolucji przez to „odesłanie całej państwowej maszyny do muzeum starożytności“. Po większej części nie daje się nawet zauważyć zrozumienie tego, co Engels nazywa „maszyną państwową“.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Władimir Iljicz Uljanow i tłumacza: Czesław Hulanicki.