Ostatni człowiek (Campbell, 1829)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Thomas Campbell
Tytuł Ostatni człowiek
Podtytuł oda z angielskiego Campbella.
Pochodzenie Ostatni człowiek
Data wydania 1829
Miejsce wyd. Wilno
Tłumacz Konstanty Piotrowski
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
OSTATNI CZŁOWIEK

I.

Swiata utwory pokryią ciemności,
Samo słońce skona,
Nim ma istota zniszczona
Weydzie do nieśmiertelności.
Miałem sen wielki, ponury,
Dał on mi moc — móy duch dzielny
Szedł po Czasu oceanie,
Drżący widziałem blizki skon natury
J jak ostatni śmiertelny
Patrzał na to iéy konanie.

II.

Słońca promienie ściemniały,
Ziemia posiwiała z wieku,
Kości narodów leżały
Przy tym ostatnim człowieku:
Jedne poległy w boiach — w martwéy dłoni
Miały szczątki krwawéy broni;
Drugie głód i mór wycięły.
Cichość wzniosła tron nad miasty niemémi,
Okręta same płynęły
Do bezludnéy ziemi.

III.

Jak ów prorok stał wspaniały,
A na słowa pełne mocy
Liście w puszczy opadały,
Jakby ie tknął wiatr północy.
Tak ów człek dumny rzekł: Słońce!
Obu nas kres niedaleki,
J tobie umrzéć kazano....
Widziałoś tysiączne wieki,
Potoków ludzi tysiące,
Które iuż płynąć przestaną.

IV.

Cóż! choć pod twémi przewody
Wzrosły potęgi Człowieka pomniki,
Kunszta, którémi ziemię, ogień, wody,
Miał w mocy iakby nędzne niewolniki:
Jednakże twego nie żałuię skonu
Ty! Dumny Królu dziś złożony z tronu;
Bo te wszystkie dzieła chwały,
Którym byt twoia nadała opieka,
Jednéy burzy niezdołały
Przytłumić w sercu człowieka.

V.

Jdź — zasłona zapomnienia
Niech padnie na teatr bycia,
Niewskrzeszay blaskiem promienia
Tragedyi życia.
Niewznawiay błyskotek próżnych,
Ni męczarni różnych
Śmiertelników rodu:
Nie budź brzemion chorób, głodu,
Niech ludzi oręż niewycina krwawy,
Jako kosa trawy.

VI.

Jakeś nędzne! — przy upadku
Słabe promienie rozwlekasz:
Tylu skonań świadku
Mego widzieć niedoczekasz.
Obrazem mego cierpienia,
J ostatniego serca uderzenia,
Twe oko się nie nasyci;
W grobie natury złożę moie kości,
Wspaniałość ciemności
Mą duszę schwyci —

VII.

Ta dusza w swobodnym locie
Powróci do oyca łona,
Kiedy ty w wiecznéy polegniesz ciemnocie,
Ona będzie niezmieniona;
Tak! żyć będzie — zaiaśnieie
Swiatłością większą od twoich promieni,
Ten w nią siłę wleie,
Który wyrwał więźniów z cieni,
Ten który groby zwyciężył,
J śmierci kaydany stężył.

VIII.

Jdź słońce — Ja z wyższéy woli
Na łonie zniszczonéy matki,
Wychylę do dna ostatki
Rodu moiego niedoli.
Jdź — powiédz nocy co ma władnąć sama,
Jak ostatni szczep Adama
Wołał w śmiertelnym progu;
Straszne ciemności! wyzwę waszę dzielność,
Zgaście moię nieśmiertelność,
Lub zachwiycie wiarę w Bogu.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Thomas Campbell i tłumacza: Konstanty Piotrowski.