Oda X. Do książąt włoskich o konieczności odzyskania Wschodniego Państwa

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
ODA X.
Do książąt włoskich o konieczności odzyskania
Wschodniego Państwa.

Pulchro, Quirites, pulvere gaudeat
Impubis aetas...

Pięknie, Rzymianie, gdy młodzieńce żwawe
Do wojennego kształcą się zawodu,
I proch, i sygnał, i wojenną wrzawę
Poczną poznawać za młodu.


Gdzie wionie sztandar, gdzie trąby zagrzmocą,
Na pierwszy ogień kupią się gromadnie,
Ani się troszcząc, gdzie następną nocą
Po trudach spocząć wypadnie?

Czy na murawie, mokrej od wilgoci,
Czy po rycersku na rębie pawęży,
Rzeźki młodzieniec mało się kłopoci,
On myśli, jak to zwycięży?

W takiem rycerstwie ufny, jak w żelazie,
Gruchotał w twierdzach i mury, i śpiże
Ów znakomity wódz w Peloponezie,
Ów dzielny rządca w Epirze.

Ha! jaki zamtuz nastąpił dni owych,
Jaki padł przepłoch na tureckie plemię,
Gdy głos i szczękot zastępów Marsowych
Odbił się echem na Hemie!

Kiedy Władysław ze święconą bronią
W święcone surmy uderzył na trwogę,
Cisnąc niewiernych waleczną pogonią,
Otworzył do Hebru drogę;

Gdy w rzekę Strymon wiodąc swe orszaki,
Mścicielską włócznią zamącił jej wały,
Po których dotąd tarcze a szyszaki
Zbitych wojsk naszych pływały:

Truchlały zbójców czeredy olbrzymie,
Twarz im pobladła, ich ręce się trzęsły,
Zbroczone we krwi, okopcone w dymie,
Gdy nasze włócznie zachrzęsły.

Lecz my, niestety! ze zbytniego męstwa
Chcieliśmy płynąc jako łódź bez wiosła;
Szlachetna żądza pięknego zwycięstwa
Nas za daleko uniosła!


O cienie przodków! nasz oręż za słaby,
A któż po waszej będzie mścił się głowie?
Kto na tem polu pobije Araby,
Gdzie legli nasi ojcowie?

Przebóg! ich kościom niecześci tak wiele,
Turek wyszydza ich kurhan cmentarny,
Po którym pnąc się, ogryzają ziele
Lękliwe kozy i sarny.

O ludy! hańba niech oczy nam zaćmi!
Wstyd nam chwil marnych, straconych napróżno,
Wstyd nam toczonych wojen między braćmi,
Gdy z wrogiem walczyćby możno!

O potomności! niech dzisiejsi męże
Wspomną o zemście, Rzymie i Rzymianach!
Nie — lepiej zróbcie: zawieście oręże,
Niech je rdza zgryzie na ścianach.

Lub, co korzystniej, pewno już w tej porze
Dobry miecz rzymski na sochę skowano,
Pewno Latyni żną mieczami zboże,
Lub rąbią kłodę drewnianą.

Lecz młodzież rzymska, ufajmy jej jeszcze,
Rycersko mieczem poświęconym płatnie.
Słyszę: grzmi działo, fal morska szeleszczę,
I syczą kule armatnie.

Wszystkiemi wiosły nasza flota bieży,
We wszystkie miecze bojownicy sieką;
Tu krew, tu oręż, tu szczątki odzieży
Pluskają w morze daleko.

Tryton, pływając, na swej trąbie grzmota,
Widzę posiłki szlachetnych sąsiadów,
W pomoc nam płynie niezliczona flota.
Mnoga, jak wyspy Cykladów.


Ubieżał Turek ku krainom wschodnim,
Zaćmił się w chmurze półksiężyc dwurogi
Ubieżał Turek — ledwo morze wschodnie
Lodem nie skrzepło od trwogi.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Maciej Kazimierz Sarbiewski i tłumacza: Ludwik Kondratowicz.