Obraz kochanki (Hej malarzu nad malarze...)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor anonimowy
Tytuł Obraz kochanki
Pochodzenie Obraz literatury powszechnej
Redaktor Piotr Chmielowski,
Edward Grabowski
Data wydania 1895
Wydawnictwo Teodor Paprocki i S-ka
Druk Drukarnia Związkowa w Krakowie
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Jan Czubek
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Indeks stron

a) Obraz kochanki.

Hej malarzu nad malarze!
Znasz rodyjskie malowanie,
Znasz malować ludzkie twarze:
Wymaluj mi me kochanie.

Jej tu niema, więc z mej mowy
Maluj powab po powabie:
Maluj włos jej hebanowy,
Maluj miękki jak jedwabie.

Po warkoczach rozlej wonie,
Jeśli pędzel twój podoła;
Niżej piękne maluj skronie,
Mleczny marmur maluj czoła.

Bądź uważny w brwi wyrazie, —
Nie dziel, nie łącz zbyt niebacznie,
Lecz jak u niej, tak w obrazie
Niech zlewają się nieznacznie.

Oczom dając wyraz szczery,
Pierwsze z ognia daj podkłady;
Na to tęskność wlej Kitery,
Na wierzch mądrość włóż Pallady.

Barwa lica niechaj będzie
Róża z mlekiem zlana w mierze;
Niech na ustach Pejto[1] siędzie,
Że całować chętka bierze.

Dołek, co tam w bródkę wryty,
Śnieżne ramion jej marmury
Niechaj zajmą trzy Charyty, —
Całą postać skryj w purpurze.

Przez purpurę białość łona
Niech przegląda, niech migota —
Dość, malarzu: ach, to ona!
Tylko co nie zaszczebiota.


Przypisy

  1. Bogini namowy, przekonania, podbijania serc, a więc i kokieteryi.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: anonimowy i tłumacza: Jan Czubek.