O serce...

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Karol Orleański
Tytuł O serce...
Pochodzenie Obraz literatury powszechnej
Redaktor Piotr Chmielowski,
Edward Grabowski
Data wydania 1895
Wydawnictwo Teodor Paprocki i S-ka
Druk Drukarnia Związkowa w Krakowie
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Teresa Wodzicka
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Indeks stron

2.

O serce! dosyć już tobie
W ponurej drzemać żałobie;
Zbudź się! Pójdziemy do gaju
Rwać świeże gałązki maju,
Jak uczy obyczaj stary.
Tam ptasząt posłyszym gwary,
Brzmiące po gąszczach dąbrowy
W ten pierwszy ranek majowy.

Wszak gody w ten dzień radosny
Zwykł sprawiać bożek miłosny,
By czułe sług swoich serce
Uraczył, jako przystoi;
Więc drzewa w kwiaty im stroi,
Łąki w zielone kobierce,
Chce świat mieć w szacie godowéj
W ten pierwszy poranek majowy.


Wiem, serce, iż próżne trwogi
I żale obudzasz we mnie,
Gdy się oddalasz daremnie
Od lubej mojej niebogi.
Dziś słucham twojej przestrogi:
Ból w duszy kojąc tajemnie,
Idź pląsać w świeże dąbrowy
W ten pierwszy ranek majowy.


Przesyłka (Envoi).

Pani moja i myśli jedyna!
Czemże dla mnie jest jedna godzina?
Dni-by trzeba mi strawić tysiące,
By wyrazić uczucia gorące,
I żar mej męczarni sercowéj
W ten pierwszy poranek majowy.

(T. Wodzicka).


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Karol Orleański i tłumacza: Teresa Wodzicka.