O życiu, dziełach i zasługach Ks. Piotra Skargi/III

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Czesław Pieniążek
Tytuł O życiu, dziełach i zasługach Ks. Piotra Skargi
Wydawca Towarzystwo im. Piotra Skargi
Data wydania 1912
Druk Drukarnia Zakładu Nar. im. Ossolińskich
Miejsce wyd. Lwów
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
III.

Dzięki zabiegom Jezuitów, ich wytrwałej pracy, a szczególnie płomiennej wymowie ks. Skargi, „nowinki“ trwały tylko kilka dziesiątków lat i wreszcie uspokoiło się wszystko, a tem łatwiej, że chociaż różnowierstwo rozsiane było po całej Polsce, ogół narodu trwał przy wierze ojców. Wreszcie tylko kilkanaście rodzin szlacheckich zostało w odszczepieństwie, tudzież Niemcy w miastach pruskich.
Gdy już na Litwie dokonał Skarga nawrócenia odszczepieńców i rozwinął tam szkoły jezuickie, powołała go władza zakonna w r. 1584. do Krakowa, gdzie został przełożonym klasztoru jezuickiego, przy kościele św. Barbary.
Ubóstwo tu zastał wielkie; kościół zaniedbany, mieszkania nawet nie mieli Jezuici spokojnego. Wnet się odmieniło wszystko za staraniem Skargi. Tak go już w całej Polsce znano, tak go wszędzie ceniono, że skoro tylko udał się do kilku pobożnych osób o pomoc, pozyskał ją od razu i w krótkim czasie odnowił kościół i uposażył.
Ale nie tylko o kościół się troszczył i o klasztor. Dopatrzył bystrem, a miłosiernem okiem wiele biedy, nawet nędzy w mieście.
Nie znano wtedy w Polsce takich stowarzyszeń wzajemnej pomocy, jakie dziś mamy; nie znano takich kas pożyczkowych, jakie dziś liczymy na tysiące. Człek, popadłszy w nieszczęście, przez chorobę, czy przez brak zarobku, czy też przez brak zbytu na towar, jeżeli był rzemieślnikiem, albo kramarzem, a bodaj i kupcem, — cierpiał dotkliwie, głodował, albo na straszną lichwę grosza pożyczał.
Gdy ks. Skarga był jeszcze w Rzymie, poznał tam stowarzyszenia dobroczynne, a to „bractwa miłosierdzia“ i „banki pobożne“, zakładane według pomysłu Franciszkanina włoskiego Barnabasza z Terni. Owe „bractwa miłosierdzia“ przytulały nędzarzy, do pracy nie zdolnych, a „banki pobożne“ wspierały podupadłych chwilowo rękodzielników, zarobników, kramarzy, bądź datkiem, bądź pożyczką bez procentu.
Głębokim umysłem pojął, a szlachetnem sercem odczuł ks. Skarga wielkie znaczenie takich zakładów i dlatego tworzył je w Polsce, gdy do ojczyzny powrócił. Wyjednywa fundusze, skupia zacnych ludzi, organizuje „bractwa“ i „banki“ w Wilnie, w Lublinie, Poznaniu, Warszawie, Pułtusku, a do Krakowa przybywszy i tutaj je zakłada w r. 1584.
I tu w Krakowie najwspanialej rozwinęły się te oba zakłady: Arcybractwo miłosierdzia“ i Bank pobożny“, połączone z sobą, do dziś dnia istniejące, zasobne, świadczące ludziom wiele dobrego, mimo, że już powstało tyle innych zakładów dobroczynnych.
Sam ks. Skarga ułożył dla nich przepisy, sam wszystko zorganizował, a w tych przepisach, w tej organizacyi widać wszędzie najszlachetniejsze, najtkliwsze serce, miłujące bliźniego, i bystry rozum, przewidujący i rozważający.
Według pierwotnego ustroju, nadanego przez Skargę, na czele „bractwa“ był tak zwany „starszy“, a obok niego „ojciec duchowny“. Prócz tego należeli do zarządu: „szafarz“, „wizytatorowie“, „radni“, „pisarz“ i „kapelan“. Pisarz zapisywał nazwiska biednych, którzy się o pomoc zgłaszali, urządzał spis członków, zapisywał dochody i rozchody. Wizytatorowie odwiedzali biednych, według wykazu pisarza, przekonywali się o ich potrzebach, sprawdzali, czy istotnie na pomoc zasługują, a szafarz roznosił zasiłki, lub rozdawał, według postanowień zarządu, uchwalonych na wniosek wizytatorów.
Według tego statutu rządziło się Arcybractwo aż do r. 1818, a więc przez 234 lat, poczem dopiero przeistoczono ten pierwotny ustrój, stosownie do nowych potrzeb i wyobrażeń.
Tworząc Arcybractwo, miał ks. Skarga na myśli nie tylko użyczanie pomocy biedakom, ale też i krzewienie cnoty miłosierdzia i miłości bliźniego, jak to widać z owych dawnych, pierwotnych przepisów, przez niego jeszcze postanowionych.
Oto każdy członek Towarzystwa, czyli „brat“ i „siostra“, mają dwojaką dawać jałmużnę. Jedną tygodniowo w takiej kwocie, jaką zobowiązali się płacić, przy wpisie do Towarzystwa, drugą wedle woli i możności. Każdej niedzieli schodzą się bracia i siostry, aby się pobudzać wzajem do miłosiernych uczynków. Co dwa tygodnie dwaj bracia do szpitala i do więzienia iść muszą, aby odwiedzić chorych i więźniów, aby ich pocieszać, wspomagać, a grzesznych do poprawy pobudzać.
Gdyby zabrakło pieniędzy na wspomaganie ubogich i nieszczęśliwych, bracia powinni stanąć u wrót kościoła św. Barbary i prosić o jałmużnę, a to sobie za cześć poczytać mają, bo „żebrać dla nieszczęśliwych bliźnich wstydem nie jest, jeno zasługą“.
Ułożył też ks. Skarga wskazówki dla wizytatorów. Według nich należy dać pierwszeństwo w zapomodze chorym, przed zdrowymi; wspomagać przedewszystkiem tych, co przez nieszczęście zuboźeli, a dopiero potem tych, co z własnej winy w ubóstwo popadli; hojniej wspomagać tych, co wiele dzieci mają, niż bezdzietnych, lub mających dzieci jedno lub dwoje. Również i na to baczyły wskazówki, aby pierwszeństwo do zapomogi ci mieli, co kiedyś, gdy nie byli jeszcze biedni, sami biednym pomagali.
W kościele św. Barbary miewał ks. Skarga porywające, przenikające w głąb serca, kazania o miłosierdziu. One to sprawiały, że Bractwo wzrastało w liczbę członków i zasoby. Ofiary napływały coraz liczniejsze, coraz większe, tak, że już po roku mogło Bractwo kupić na własność dom w ul. Siennej, do dziś dnia istniejący.
Nie poprzestał Skarga na utworzeniu tych dwóch zakładów, t. j. Arcybractwa i banku pobożnego, zwanego także „komorą potrzebnych“, a przeznaczonego głównie dla rękodzielników, aby bez procentu, na zastaw, pożyczki zaciągać mogli. Utworzył wnet trzecie, a to: Skrzynkę Św. Mikołaja“, przeznaczoną na posagi dla ubogich, cnotliwych panien. W ustawie, przez siebie ułożonej, powiada, że takie uczciwe, a ubogie panny „mają w pogotowiu tę skrzynkę, z której opatrzone, mogą mężów dostać i w uczciwem małźeństwie mieszkać“.
Wreszcie i czwartą instytucyę założył ten kapłan miłości pełen, myślący zawsze o drugich, a nigdy o sobie. Ilu to chorych ginęło mamie, bez opieki i pomocy lekarskiej, ilu bezdomnych nędzarzy nie miało gdzie głowy do snu położyć! Skarga przemawia, zabiega, zbiera ofiary i tworzy „Bractwo św. Łazarza“, które zbudowało szpital dla ubogich.
I wszystkie te zakłady trwają od lat przeszło trzystu, a są dobrodziejstwem ludzkości i świadectwem tego, jaką może być potęga miłości bliźniego; są też wspaniałym pomnikiem tego, co był wielkim kaznodzieją, wielkim pisarzem, wielkim uczonym, ale nadewszystko: wielkim człowiekiem!


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Czesław Pieniążek.