Na wieść o śmierci Władysława Tarnowskiego

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania


Na wieść o śmierci Władysława Tarnowskiego • Adam Krechowiecki
Na wieść o śmierci Władysława Tarnowskiego
Adam Krechowiecki
Wiersz ukazał się w lwowskim tygodniku "Ruch literacki", nr 20 z 18 maja 1878, strony 308-309. pod pseudonimem "Adam Sas".

Kiedy meteor spadając przeleci,
Na śćmionem niebie wszystkie gwiazdy gasną,
I tylko droga meteoru jasno
W pośrodku cieniów promieniście świeci!...
Kiedy meteor spadając przelata,
Matka wskazując mówi do swych dzieci:
"Patrzcie duch wielki uleciał ze świata!"

Przebóg! pieśń ścichła... nie będzież skończona?
Za meteorem idę w ślad srebrzysty...
Z bolem ku niebu wyciągam ramiona
I wołam ciebie duchu jasny, czysty!
Zaklęciem rzucam za Tobą dwa miana
Tobie najdroższe: ojczyzny i pieśni...
Przed zmartwychwstaniem Twa lutnia stargana!
Tyś taki młody - my tacy boleśni!
Zaklęciem rzucam Tobie te imiona:
Polska Cię woła i pieśń nieskończona!...

I na zaklęcie potargane struny
Lutni odrzekły cichym śpiewu dźwiękiem,
Jak gdyby serca pękniętego jękiem:

"Z tchnienia Wszechstwórcy ogień swój pioruny,
A pierś człowiecza natchnienie odbiera:
Grom pada, niszczy i ginie wśród łuny -
Natchnienie zbawia i pieśń nie umiera!
Jeżeli z tchnienia Bożego zrodzona,
Wiek czy dzień trwała, zawsze jest skończona!
Pieśń zawsze jedna, tam u źródła - w górze...
W tysiące kształtów tu się rozpromienia,
A z brzmień tysiąców w jednolite brzmienia
Spływa się znowu w ponadziemskim chórze!
Jeżeli z tchnienia Bożego zrodzona,
Wiek czy dzień trwała, zawsze jest skończona!
Dwa dźwięki było w mej piersi... dwie struny...
W poezji słowach, czy w melodji brzmieniu,
Gwałtownej burzy uczuć grzmią pioruny,
I płacz, co matce skarży się w cierpieniu!

Dwa dźwięki było w mej piersi. . dwie struny...
A jedna miłość poruszała obie...
Miłość, co w cieniach zmartwychwstania łuny
Kolebkę życia widzi w matki grobie!
Dwa dźwięki było w mej piersi zbolałej...
A pieśń co drżała na ustach w skonaniu,
Posłana Polsce w rzewnem pożegnaniu,
Przed tronem Bożym zlała się w hymn cały!
Bo jako z tchnienia Bożego zrodzona,
Miłością była - w miłości skończona!"

Umilkła lutnia... ciszej struny drgały...
I nagle pękły - a tony skonały!...

Kiedy meteor spadając przeleci,
Na śćmionem niebie wszystkie gwiazdy gasną,
I tylko droga meteoru jasno
W pośrodku cieniów promieniście świeci!
Z polskiego nieba gdy się gwiazda zsuwa,
Matka wskazując mówi do swych dzieci:
"Umarł męczennik - orędownik czuwa!"

8 maja 1878. Lwów.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Adam Krechowiecki.