Listy Annibala z Kapui/List 29

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Annibale di Capua
Tytuł Listy Annibala z Kapui, arcy-biskupa neapolitańskiego, nuncyusza w Polsce, o bezkrólewiu po Stefanie Batorym i pierwszych latach panowania Zygmunta IIIgo, do wyjścia arcy-xięcia Maxymiliana z niewoli
Podtytuł z dodatkiem objaśnień historycznych, i kilku dokumentów, tyczących się tejże epoki dziejów polskich oraz z 10 podobiznami podpisów osób znakomitych
Data wydania 1852
Wydawnictwo Ig. Klukowskiego Xięgarza
Drukarz J. Unger
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Aleksander Przezdziecki
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron


29.

DO KARDYNAŁA MONTALTO

7 Kwietnia 1588 r.

Starania Xięcia Maltańskiego i Komornika jego Bartłomieja Bruti o promocyą Religii Katolickiej w tych stronach. Nuncyusz prosi o łaskawe względy Ojca Ś. dla nich. Chciałby tam posłać Missyonarzów z Jezuitów i Bernardynów. Wieść niepodobna do prawdy o flocie Francuzko-Hiszpańskiej na morzu Baltyckiém. Napad Tatarów na Podole. Zamoyski przeciwko nim poszedł.



Załączone tu będą list od Xięcia Multańskiegó do Ojca Świętego w odpowiedzi na Brewe, które Jego Św. raczyła mu przysłać przed kilką miesiącami; a także list od Monsyniora Arcy-Biskupa Lwowskiego i od P. Bartłomieja Bruti, Podkomorzego Xięcia Multańskiego[1] do Ojca Św., i od tychże Ich Mościów do W. M., i te które do mnie pisali; a to dla tego abyś W. M. miał dokładną wiadomość o uszanowaniu jakie ma Xiąże Multański dla Stolicy Apostolskiéj, i o gotowości jego w promowaniu religii Katolickiéj w tych stronach; i abyś W. M. o tem zdał sprawę Ojcu Św. Odpowiedziałem natychmiast Xięciu, pochwalając jego pobożność, i namawiając go do wysłania jak najprędzéj Posłów swoich do Ojca Św.; (co uczynić obiecuje) i ofiarowałem mu wszelką pomoc z méj strony, pod powagą J. Św. w czém tylko będzie można, tak na jego usługi, jak osobliwie na poparcie Religii Katolickiéj, dla dobra tylu dusz. P. Bartłomiéj Bruti mocno pragnie aby Ojciec Św. zaszczycił go tytułem Prokuratora i Protektora Katolików w tamtych stronach, a synowi jego raczył dać jaką pensyę albo beneficium, o co już dawniéj prosił. A widząc z jaką gorliwością on poświęca się na służbę Panu Bogu, nie mogę nie prosić usilnie W. M. abyś zaszczycił go protekcyą swoją i powagą u Ojca Świętego. Jeśli Posłowie Xięcia Multańskiego tu do Polski przybędą nie omieszkam przyjąć ich i wyrządzić im wszelką cześć jaka odemnie należeć będzie; a tym bardziéj jeżeli będą mieli rozkaz udania się do Rzymu, jak o tem Bruti wzmiankuje. Traktować będę z Ojcem Prowincyałem Jezuitów, i z Prowincyałem Zakonu Św. Franciszka, della osservantia, których tu Bernardynami zowią, azali będzie można posłać ztąd kilku ojców, stosownie do potrzeb tego ludu, jak tenże Bruti prosi. Pewien szlachcic Pruski, który wczora był u mnie, za interessem prywatnym, a wyjechał z Gdańska 30 Marca, doniósł mi, że w całych Prusiech była pogłoska, iż wiele okrętów i innych statków dobrze uzbrojonych w artyleryą i w żołnierzy, zjawiło się na morzu Gdańskiém[2] koło Rewla; i że niektóre okręta przybiły do brzegów Pomorskich, i wylądowały żołnierzy, którzy kilka wsi splondrowali; dwóch z nich dostało się w niewolę mieszkańcom krajowym; byli to, mówi ów szlachcic, Francuzi; wzięci na męki, wyznali że na tych okrętach było do 30,000 żołnierzy w służbie Króla Hiszpańskiego i Króla Francuzkiego, którzy nie wiedzieli na jaką imprezę byli przeznaczeni, i pojmali dwa statki bogatemi towarami naładowane płynące do Gdańska. Ztąd w całych Prusiech nakazano dawać baczenie na tych żołnierzy, bojąc się aby nie chcieli napaść na tę prowincyą. Tyle doniósł mi wyżéj wzmiankowany szlachcic; a lubo wieść ta mało ma prawdopodobieństwa za sobą; a w tych stronach często rozchodzą się dziwaczne nowiny; chciałem jednak napisać o tem do W. M. aby gdy się ta wieść rozejdzie, kto inny o niéj do W. M. nie napisał, lubo bez wszelkiéj pewności[3]. Tatarzy udając, że się cofają, z innéj strony weszli do Podola, i zapędziwszy się trochę naprzód, wiele szkód zrobili, zabierając w niewolę wiele dusz, i paląc kilka wsi; i dotychczas nie ma wiadomości aby wyszli z granic Królestwa. Piszą, że jest z nimi do 2,000 Janczarów, i że mają artyferyę; co nie jest ich zwyczajem. P. Kanclerz poszedł był na przeciwko nich ze szlachtą i żołnierzami z Rusi; ale nie ma dość ludzi, aby mógł z nimi bitwę stoczyć[4]. Nie słyszę o niczem więcéj, o czem wartoby zdać sprawę W. M. i wyprawiam Kuryera, aby nie przepuścić tygodnia, nie pisząc do W. M. Proszę Pana Boga o wszelką pomyślność dla Niego, z najpokorniejszém uszanowaniem ręce W. M. całując.

Z Witowa 7 Kwietnia 1588 r.





Przypisy

  1. Piotra Hospodara Wołoskiego.
  2. Na morzu Bałtyckiém, w bliskości Gdańska.
  3. Właśnie w tym czasię gotował Filip II. Król Hiszpański słynną wyprawę floty Niezwyciężoną Armadą zwąnéj, na podbicie Anglii, która dopiero 3 Czerwca z ujścia Tagu odpłynęła, i wkrótce stała się ofiarą burzy morskiej. Zapewnie postrach tak olbrzymich przygotowań, aż w północne strony zaleciał. Francya żadnego udziału w tej wyprawie niemiała; tlała w niej bowiem wojna domowa, przez Gwizyuszów podsycona, a której pierwszym skutkiem miało być zabójstwo Xięcia Henryka Gwizyusza w Blois 22 Grudnia tegoż 1588 r.
  4. Heidenstein str. 285 tylko w kilku słowach o niebezpieczeństwie od Turków i Tatarów wzmiankę czyni, a dopiero w r. 1589 o napadzie Tatarów na Podole pisze, podobnież Solikowski stron. 215 i nast. i Bielski (Dalszy Ciąg str. 103 i następ).


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie tłumacza: Aleksander Przezdziecki.